Archive for the ‘takie tam’ Category

Podsumowanie blogowania w 2011, made by Łotr Press

Styczeń 1, 2012

The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog.

Here’s an excerpt:

The concert hall at the Syndey Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 14 000 times in 2011. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 5 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Tekstowisko żyje:)

Grudzień 20, 2011

Tekstowisko wróciło

Hm, ja to kurwa, sentymentalny jestem.
Nie wiem, czy tam będę pisał (no dobra, będę), nie wiem, czy będzie fajnie, nie wiem, kto tam się zjawi, nie wiem, czy to ma sens, nie wiem, czy coś tego wyjdzie, nie wiem, czy warto, nie wiem, czy nie wkurwię się na wszystkich, nie wiem, czy ktoś będzie tam chciał ze mną gadać, nie wiem, czy zaglądać tam będą Pino, Gre, Docent i Dorcia (a bez nich, to niestety, nie to co kiedyś),nie wiem, czy TXT nie zniknie za 3 dni:), ale jak ja się , kuźwa, cieszę:)

Aż się wzruszyłem i zaraz się normalnie popłacze chyba albo upiję dziś na wesoło, no.

P.S. Nie mam hasła na razie, bo zapomniałem, ale idem was czytać, tekstowicze:)

Nom, happy jestem, nawet jeśli tylko na chwilę.
Nieważne, życie składa się z chwil właśnie.

Postkrakowskie impresje

Czerwiec 13, 2011

Grześ trafił do Krakowa w ostatni piątek, trafić nie było łatwo, bo droga biegła przez Rzeszów i Poznań. Poza takimi nudnymi rzeczami jak egzamin FCE, którego pewnie nie zdałem, udało mi się spotkać z trójką jakże ciekawych blogerów, co pokrótce i złośliwie opiszę:)

Pierwsza zjawiła się Pino, którą znałem od czasów TXT, ale tylko wirtualnie i telefonicznie, zjawiła się nagle pod Galerią Krakowską, wcześniej przez telefon zapowiedziawszy mi, że ona też spada się uczyć angielskiego i dlatego mam się zjawić u jej babci, która podobno chce mnie poznać (w co oczywiście nie wierzyłem, bo i czemu ktokolwiek miałby chcieć mnie poznawać). Pino zjawiła się, zaraz na samym początku rzuciła mi komplementa, że młodo wyglądam jak na swoje prawie 30 lat, Pino nie dość, że jest młodsza ode mnie o jakieś 6 lat, to wygląda jeszcze młodziej (piwa bym jej w swojej wirtualnej knajpie nie sprzedał, no)

Więc Pino pojechała szprechać , ja pojechałem też szprechać, ale po polskiemu z babcią Pino (może czytelnicy TXT pamiętają kilka wpisów w blogu Krystyna na Borku), babcia Pino zastrzeliła mnie kilkoma tekstami, choćby takim, że jestem sympatyczny (właściwie był to dużo mocniejszy komplement, ale co się będę chwalił). Zresztą komplementów było więcej, ja się odwdzięczę teraz i powiem, że spędziłem bardzo sympatyczne kilka godzin na rozmowie o mnóstwie ciekawych zjawisk/rzeczy/ludzi i w ogóle inspirująco było, nie wspominając już o tym, że zjadłem pyszny obiad i wypiliśmy smakowite białe wino.

Później szprechaliśmy w sumie 2 dni z Pino, obmawiając cały wszechświatowy Internet, komentując złośliwie różne wytwory fanatycznych prawaków i fanatycznych lewaków, acz oczywiście robiliśmy to z klasą, finezją i humorem.
Oczywiście tematem rozmów nie był tylko Internet, ale tzw. wszystko i nic.
No i do tego wszystkiego goździkowe djarumy, ballantines, metaxa i zimne piwo (a o białym winie już chyba wspominałem?)

A w niedzielę zjawił się Torlin, który zanim się zjawił, zdążył się chyba zirytować moją chaotycznością i tym, że się strasznie nieudolnie z nim umawiałem, ale tak już mam
Z Torlinem spędziłem też kilka godzin na rozmowie, acz jako że byłem po moim maratonie pociągowo-alkoholowym od środy wieczorem i 2 dniach egzaminu lekko zmęczony i zaspany, to właściwie więcej gadał on, nie żeby mu to jakąś trudność sprawiało, bo gadać to on lubi i gada sensownie. No i w sumie, miałem jakieś wyobrażenie Torlina jako takie centrowego blogera, mającego poglądy, ale raczej spokojnie je wyrażającego, na żywo Torlin potrafi być jednak bardzo zaangażowany i przekonujący. Torlin też mi sprzedał kilka komplementów acz niektóre były specyficzne „Postawię ci piwo, przecież co tydzień piszesz o swoich problemach finansowych”. W sumie nie żeby nie miał racji…

Ogólnie nawet jeśli nie zdam tego FCE, to weekend należał do bardzo udanych, inspirujących, ciekawych i w ogóle w mym nudnym życiu była to odmiana, mam nadzieję, że spotkam się ze wszystkimi wymienionymi osobami jeszcze kiedyś (może ten przyjazd do Sandomierza kiedyś szanownym wypali), chyba że po tym wpisie cała trójka się na mnie obrazi.

A i żeby się nie obraził jeszcze jeden stwór, to serdeczne pozdrowienia dla uroczej kotki Hans

A no i fajnie by było urządzić zjazd lubelski lub spotkać się większą grupą w W-wie kiedyś(Gre, Docent, Merlot, Dorcia i inni poszukiwani)

A muzycznie, może znają coś państwo na tematy krakowsko-alkoholowe, by się w tym pięknym klimacie utrzymać? Mały muzyczny Hyde Park?

W górach jest wszystko co kocham, a tak poza tym jestem idiotą…:)

Maj 5, 2011

Góry= magia, piękno, cudowne zmęczenie, wyzwolenie, radość, wiatr, kamienie, widoki, śnieg, ludzie, alkohol, lepiej smakuje i wypić można dużo więcej niż na nizinach, zdjęć nie ma sensu (pisownia zmieniona na prośbę wieloletniego kumpla blogowego:) robić, widoczki kolekcjonować i zapisywać na swym twardym dysku wystarczy, samotność cudowna, wolność, brak kondycji nie przeszkadza po prostu iść, a to iście jest tak pełne radochy, że masakra.

Byłem w górach 3 dni, a właściwie czynnie to jeden dzień i się strasznie pozytywną energią naładowałem. Właziliśmy ze znajomymi na Babią Górę, po kilku metrach grześ odkrył, że jest totalnym cieniasem i kondycji ma zero, ale szedł, wchodziło się cudownie, weszliśmy na szczyt (1725 m), grześ poweru totalnego dostał i se samotne zejście z góry uczynił i trasę, którą znajomi pokonali (to zejście) w 1h50 min, zrobił w godzinkę z małym kawałkiem. Schodziło się cudownie, momentami zbiegało, takie tam nic nieznaczące fakty, jak stare buty z supercienką podeszwą, do gór się nie nadające wcale, nie miały znaczenia, nawet mój brak kondycji się na chwilę ukrył i schował.
Acz czułem już po moich stopach, że źle będzie.
No ale żeby se oczywiście stan stóp poprawić poszedłem wieczorem do knajpy (eh, jakiego miałem fajnego powera) i jeszcze tańczyliśmy se jak gupi i obciach robiliśmy, no.

Za to od wtorku cierpię niemiłosiernie, a wtorkowy krótki (30 min?) spacer nad jakieś wodospady był dla mnie tak fizycznie męczący, że myślałem, że normalnie wykituję.
No ale jak człek nieprzygotowany fizycznie w góry jedzie i bez butów właściwie, to teraz ma za swoje, ale z chęcią bym się w sierpniu wybrał na jakąś samotną wędrówkę w Bieszczady (nie byłem od 2005 roku tamże, bez sensu). Albo kiedy na jakąś wspólną, tyle, że np. w porównaniu do takiego górołaza jak Torlin na ten przykład, to ja beznadziejny jestem.

A tak w ogóle mam nadzieję, że to co mi się stało z lewą stopą (czy był taki film czy to tylko moja imaginacja?) to nie jest ani zwichnięcie ani skręcenie i że ból szybko zniknie i kuśtykać przestanę (Kiedy kuśtykać przestanę:)) i że okłady z kwaśnego mleka to nie tylko ludowy przesąd:), ale działają.

A w ogóle łoscypka se nie przywiozłem, buuuu…..

GiG czyli grześ i gugiel

Marzec 16, 2011

Idem śladem różnych ciekawych blogerów, którzy w swym epizodzie blogerskim mają zabawy z góglem, ja dotychczas nie miałem, więc ponieważ cierpię na ciągły brak weny, bardzie krótko, łatwo i (nie)przyjemnie.
„Googlowe przygody” innych blogerów można se poczytać tu:
1. Bart
2. Starosta Melsztyński
3. GPS
4. Radkowiecki

A oto niektóre rzeczy, które ludzie wpisują w google i później wyskakuje im mój blog na którymś tam miejscu i mój krótki komentarz do tych zapytań. Aaaa, ominąłem wszystkie nieśmieszne i nieciekawe w stylu „grześ”, „peter steele”, „anna semkowicz” itd

smęty – to tylko u mnie na blogu, dobra decyzja:)

meine weihnachten– są takie same jak deine pewnie

niemieckie śniadanie – jest dobre, coś więcej chcecie wiedzieć? Aaaa, fajne jest to, że można se pójść na dobre śniadano i na kawę do lokalu, poczytać gazetę, spotkać ludzi, poza tym często na słodko, zawsze powinno być świeże pieczywo (strasznie dobre w większości mają).

szwarcwald – jest piękny, polecam

„nie ma takiego smutku, który …..” – czy to jakiś cytat? Bo myślałem, że sam wymyśliłem tę frazę:)

„katastrofie dowiedziałam się od moich studentów”– a ja nie, i chyba ktoś o „o” zapomniał.

butelka taniego wina – gdzie? Z chęcią bym się napił, no.

napoje niemieckie – Jaegermeister np. albo piwo z colą albo Radler (piwo z lemoniadą), w ogóle dobre piwo, wina też, mocniejsze alkohole mniej ciekawy, a i dużo dobrej kawy mają i piją, herbata cieszy się mniejszym powodzeniem

argumenty za kaczyńskim – są takie? Czekam więc na nie

you tube edyta przemyk – że co? Chyba Bartosiewicz, Górniak albo nawet Piaf

lśnienie rosiak – a ja całe życie myślałem, że King

peter steele sie ukrywa – a Elvis żyje, Hitler też się ukrywa, a czemu nie.

co to są smęty – jeśli tu trafiłeś, powinieneś wiedzieć.

peter steel sie zabił – no jak to przecież się ukrywa

jak wygladal pierszy dom – rajsko

czy totalitaryzm jest liberalny – a skąd ja mam wiedzieć? To blog pisany przez głupka, nie spodziewaj się odpowiedzi na tak skomplikowane pytania.

sfera profanum w roznych kulturach – następny, kurwa, inteligent

wina z okolic freiburga – są pyszne, aczkolwiek ja się na winach nie znam

peter steele zmarł – o to coś nowego w sumie, ale czy w tej dżungli amazońskiej, w której się ukrywa?

pornosy.pl– no sorry, to nie ten adres

3 latek agresywny i krzyczacy – u mnie na blogu? To na pewno nie jestem ja.

masońska coca cola -hm, to mnie przerasta jednak…

czy marek niedźwiecki ma żonę – nie ma

żadnych złudzeń panowie żadnych złudzeń – ta dewiza jest mi jakoś bliska i się jej trzymam, acz czasem trudno

sałatka ziemniaczana po niemiecku – niedobra jest, moim zdaniem,

tyle szans ci dawa�am a ty nadal – a ja nadal co?Dokończ kochanie:)

sposoby trzymania papierosa – są różne, ja twierdziłem, że trzymałem raz po żulersku, raz po inteligencku, pewnie można by wymyślić jeszcze coś.

jakie martini z cola– Martini Rosso, dodaj cytrynę i lód

zwierzenia klowna opracowanie – a spadówa, no, żadnych opracowań, opracowania to ZŁO, czytać do cholery trza, szczególnie, że to jedna z najpiękniejszych książek, jakie istnieją.

dlaczego nie głosować na kaczyńskiego? – a dlaczego właściwie głosować, acz pacjenci psychiatryka znajdą setki powodów, by głosować.

nie bełkotaj– postaram się, ale obiecać nie mogę

seks z grzesiem – to zły pomysł, to zły pomysł, to zły pomysł, to zły…

ziemkiewicz poprę kaczyńskiego – wow, ale siem zdziwiłem, no masakra wręcz

telefon z klapką pedalski – tak słyszałem, ale to pewnie jakaś miejska legenda, no:)

czy pete stelee umarł? – w sumie już sam nie wiem, strasznie sprzeczne informacje

gdzie spotkac prostytutke w sandomierzu – np. na ulicy albo w (nie)istniejącym(?) tam burdelu

angielska piosenka podobna do bajmu plama na ścianie – a po co ci taki kicz, brrrr…

bo wszyscy lewacy to jedna rodzina – starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna…

dlaczego umarł peter steel– pytanie jest, czy w ogóle umarł

gdzie się schował grzegorz nicpoń – tam, gdzie Peter Steele? A kto to w ogóle jest Grzegorz Nicpoń? Bo na pewno nie ja:)

peter steele nie żyje – a jednak:)

dlaczego rosiak odszedł z trojki– nie odszedł, w każdą sobotę o 15.00 można go usłyszeć

o czym są piosenki edyty bartosiewicz – a nie wystarczy posłuchać?

czy michał bajor ma kompleksy – każdy jakieś ma, ale ekspertką od Bajora jest tu Pino, może odpowie

jest jakaś piosenka o grzesiu– nie mam pojęcia, wierszyk jest, kretyński zresztą, acz inteligenci z S24 lubią go czasem przytaczać w rozmowach ze mną, no ale czego wymagać od komentatorów S24

gdzie do pracy po nkjo – wszędzie, nazwa wskazywałaby, że do szkoły, ale można też do firmy, można tłumaczyć, za granicę wyjechać można nawet,

knajpy dla homoseksualistów w marsylii – o kurwa, wiem o nich tyle co prostytutkach w Sandomierzu

jakie pytanie napisać do hasła tunczyk ? – Czy jest z puszki? Główny składnik dobrej sałtki, której dawno nie robiłem? Z czym zrobić makaron?

grzesiu grzesiowi – oka nie wykole

kazdy grześ to – mam straszną ochotę dokończyć to słowem „chuj”, nie wiem czemu, to silniejsze ode mnie.

tragikomiczna co to znaczy – inteligenci a gugiel to złe połączenie…

tylko tępy lewak… – zagląda na ten blog?

co to jest dobroć krótka odpowieć – dobroć to co innego niż złoć, ale też nie płoć

jakie narkotyki zażywał peter stele – mocne

bez grzesia – a to tak, najpierw seks ci w głowie, a teraz już mnie planujesz rzucić

futrzak mówi – pisze też, dobrze tylko zbyt rzadko

jaki typ muzyki spiewa bajm – chujowy

realizm magiczny mario llosa– raczej Gabriel Garcia Marquez, dokształć się

dostałem bloga i byłem na grzesiu – i czym się chwalisz, a może dostałeś grzesia i byłeś na blogu

pierwszy raz – tylko proszę nie opisywać, była taka rubryka w Bravo, do dziś jestem pewny, że te teksty wymyślali (wymyślają dalej?) redaktorzy „Bravo”

grzesiu śpiewa– kłamstwo

komu się udało rzucić samemu picie alkoholu – mnie nie, ale w sumie nie planuję tego, bo i po co

tanie wino – jest dobre, bo jest dobre i tanie, Haratacze o tym śpiewają,

wspólny stan szczęścia co dziś uszczęśliwia ludzi– jeśli szukasz szczęścia, nie wchodź na ten blog

miekkie czy mietkie -mientkie

z czego wszy – z brudu, panie Dzieju, z brudu

Pisze do mnie i za mnie WordPress, special for my readers:)

Styczeń 3, 2011

The stats helper monkeys at WordPress.com mulled over how this blog did in 2010, and here’s a high level summary of its overall blog health:

Healthy blog!

The Blog-Health-o-Meter™ reads Wow.

Crunchy numbers

Featured image

A helper monkey made this abstract painting, inspired by your stats.

A Boeing 747-400 passenger jet can hold 416 passengers. This blog was viewed about 13,000 times in 2010. That’s about 31 full 747s.

In 2010, there were 48 new posts, not bad for the first year! There were 20 pictures uploaded, taking up a total of 14mb. That’s about 2 pictures per month.

The busiest day of the year was May 11th with 236 views. The most popular post that day was Anna Semkowicz-krótkie wspomnienie.

Where did they come from?

The top referring sites in 2010 were galopujacymajor.wordpress.com, gretchen-bezokolicznik.blogspot.com, tecumseh.salon24.pl, pinomc.blox.pl, and google.pl.

Some visitors came searching, mostly for grześ, anna semkowicz, grzes, wordpress, grześ, wordpress, and semkowicz anna.

Attractions in 2010

These are the posts and pages that got the most views in 2010.

1

Anna Semkowicz-krótkie wspomnienie April 2010
5 comments

2

Muzyczne portrety- Edyta Bartosiewicz May 2010
38 comments

3

Najistotniejsze egzystencjalne pytania April 2010
55 comments

4

Bełkotać każdy może czyli Izabela Filipiak w roli głównej May 2010
19 comments

5

Na Jarosława Kaczyńskiego głosują buntownicy, nonkonformiści i lewacy? June 2010
45 comments

Frohe Weihnachten, meine Damen und Herren:)

Grudzień 23, 2010

Wszystkim, którzy tu zaglądają, komentują, piszą czytają, wkurwiają się lub cieszą, nudzą lub bawią, tekstami zachwycają lub się oburzają życzę wszystkiego dobrego na Święta Bożego Narodzenia i na Nowy Rok. Żeby był nie taki dziwny i mroczny jak ten obecny, tylko zwyczajnie lepszy.

Szczególne życzenia wszystkiego dobrego dla mojej żelaznej gwardii komentatorskiej, bez której ten blog by sensu wiele nie miał (zapytacie zdziwieni: a ma?) czyli Pino, Gre, Torlina, Dorci, Owczarka, Lagriffe’a, Logosa, Hoko, Partyzanta, Radeckiego, Banana, Futrzaka, Midy i dla wszystkich innych ważnych:)

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym youtubków kiczowatych nie wrzucił, ale Last Christmas nie będzie, proszę się nie obawiać:)
Miała być recenzja „Love actually”, ale mnie oglądanie rozleniwiło i pisać mnie się nie chce. Zresztą co tu gadać, wiadomo, że dobry film, taki ciepło-gorzki.

Wrzucę jeden utworek, który tam się pojawia, a świetny jest:

Więc tak, proszę Państwa, gdybyśmy się już nie przeczytali w tym roku, to bawcie się dobrze:), acz pewnie jeszcze do końca roku ze 3 wpisy wyrychtuję, jak znam życie.

Pochwała przeciętności, nienadążania, niemodności,niszowości, ignorancji i technicznego analfabetyzmu made by grześ

Grudzień 20, 2010

Nie mam fejsbuka, Nie wiem, co to fejsbuk, nie rozumiem fejsbukowej histerii/mody/trendu. Mieć fejsbuka nie będę. Nie poszedłem na film o fejsbuku, a nawet gdybym poszedł, film by mnie nie zachwycił.
Nie oglądałem „Matrixa”, Shreka, Harry Pottera, Epoki Lodowcowej, Pulp Fiction.
Nie oglądam, nie znam i znać nie chcę polskich kabaretów nowych. Nie wiem, co to Neonówka, Kabaret Moralnego Niepokoju, Kaczka Pchnięta Nożem, Ani Mru Mru, Limo, Długi,Łowcy B. A jak wiem, to żałuję, że wiem, bo są dla mnie totalnie nieśmieszni.
Nie mam telewizora. Plazmowego, ciekłokrystalicznego, LCD czy innego, w ogóle nie wiem, co te nazwy oznaczają.
Nigdy nie miałem i mieć już pewnie nie będę video, aparatu cyfrowego, mp 3, mp 4, odtwarzacza dvd (nie licząc tego w komputrze)
Nie mam laptopa, palmtopa, notebooka.
Nie wiem co to ajfon, smartfon, i inne fony.
Świadomie i celowo mam i miałem najbardziej zwyczajne modele tel.komórkowych, jakie istnieją:)
Nie blipuję/nie twittuję, nie czatuję.
Nie czytam młodej, modnej polskiej literatury, starej polskiej literatury zresztą też obecnie nie czytam.
Nie czytam Hoeullbeqa, Coehlo, Arturo Pervez Reverte.
Nawet Mankella nic nie czytałem.
Nie słucham Eski Rock, RMF Classic, RMF Max, RMF, Zetki ani żadnej innej popularnej stacji. (Trójkę uważamy za w miarę niszową, co?)

Zwyklak jestem, przeciętniak i w ogóle, no:)

Adwent czyli do zobaczenia na blogu tak gdzieś 23 grudnia:)

Grudzień 4, 2010

P.S. Znikam na razie z Interneta, ambitny plan mam znaczy nie pisać do Świąt prawie, a później się obaczy:)
Bo czas na inne sprawy jest, no.

Akcja Mikołaj 2010

Listopad 25, 2010

Mikolaj.png

P.S. Ktoś wie, jak to wstawić po prawej, bo Łotra Pressa ja nie ogarniam.
Jak mi nie podpowiecie, to nie wstawię nowego wpisu żadnego dopóki akcja trwa:)