Archive for the ‘Pożegnanie’ Category

Styknie, no (hajdparkować można i trzeba do woli/powoli/w swawoli)

Październik 24, 2011

To by było na tyle w sumie, no.

Może wrócę przed końcem świata, a na razie bye, bye babies:) (Nie ma to jak „Love actually”, muszem obejrzeć kolejny raz), a tymczasem myk i znik(ł) autor se.

Zmarł Maciej Zembaty

Czerwiec 27, 2011

Maciej Zembaty nie żyje, dowiedziałem się z ostatniego serwisu Trójki.
Strasznie ważna postać dla mnie, pisałem o Dziadku Jacku, Grzegorzu, Marylce, pannie Indze, panu Włodku i samym Maurycym już 4 lata temu tu
Autorem „Rodziny Poszepszyńskich” jest oczywiście Maciej Zembaty (i Jacek Janczarski), Zembaty to też bard, tłumacz, pieśniarz. Tłumaczył Cohena i śpiewał go, śpiewać to mu się zdarzało i w „Poszepszyńskich”, oczywiście związany z Trójką, autor magazynu satyrycznego „Zgryz”

Zembaty miał swój blog, o czym nawet nie wiedziałem, blog jest tu
Zembaty to mistrz czarnego, absurdalnego humoru, „Rodzina Poszepszyńskich” to zaś pozycja obowiązkowa i arcydzieło, pamiętam, jak czekałem na każdą „Powtórkę z rozrywki”, by posłuchać tych cudownie odprężających 15 minut, teraz mam ze 3 płyty z ta audycją, można znaleźć w necie, kilka odcinków mam na dysku, więc od jutra czas sobie przypomnieć.
A już od dłuższego czasu patrzyłem na płyty i myślałem, by sobie zapuścić.
Nie wiem czy państwo wiedzą, ale ta audycja to jest po prostu odtrutka na całe zło:)
Naprawdę, jesli ktoś nie zna, musi nadrobić, no nie ma innego wyjścia.

Zembaty bywał kontrowersyjny nie tylko w twórczości, ale i w wywiadach, niepokorny, ciekawy, przewrotny, nie mieścił sie za bardzo w ramach polskiej rzeczywistości, bardzo krytyczny wobec prawicy, tradycji, Kościoła,polskości, ale w PRL po słusznej, solidarnościowej stronie. Pamiętam jego jeden wywiad, gdzie mnie rozbawił stwierdzeniem, że chce kiedyś umrzeć na raka krtani, bo sami fajni ludzie na to umierają (Swoją drogą, zmarł na co innego), na blogu pisał o tym, że gdyby był bardzo chory, popełniłby samobójstwo.

Lektury:

http://www.sewi.pl/wywiady/wywiad-z-maciejem-zembatym-relaz/


http://www.poszepszynscy.info/zembaty/wywiady/wywiad2.html

(Jest ten fragment o raku:

On mowił: jestem bardzo ciężko chory, spodziewam się remisji raka – zresztą tego samego raka, który, niestety, dopadł skutecznie księdza Tischnera, na szczęście nieskutecznie Jacka Kuronia, a obecnie jego potencjalnymi ofiarami są Leonard Cohen i Jacek Kaczmarski. Ja też będę to miał, mam nadzieję, że niedługo… Taki nasz los ludzi, ktorzy trochę piją, dużo palą i za dużo mówią, względnie śpiewają..
)


http://www.cohen.ugu.pl/polska/wyw_zembatego_o_lc.htm

http://www.maciejzembaty.pl/?p=14

http://film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/wywiady/maciej-zembaty-wyznaje-tw-rademenes-to-ja,1,3811284,wiadomosc.html

Do posłuchania

http://w857.wrzuta.pl/audio/4lgfWZ7UF1G/maciej_zembaty_-_ostatnia_posluga

Panie Macieju, jeszcze pana ulubiony Cohen na pożegnanie:

Żegnaj, Maurycy.

Żegnaj Defendo

Listopad 6, 2010

Zajrzałem do Logosa ulubionego a tu taka wiadomość , masakra…

Żegnaj Def.
Znaliśmy się tylko wirtualnie, blogowo, ale twój blog był jednym z ciekawszych miejsc, po tekstach i sposobie pisania było od razu widać, że mamy do czynienia z osobą inteligentną, niepokorną, mądrą, sensowną, mającą własne zdanie, utalentowaną, błyskotliwą.

Rozmowy u ciebie i na TXT były zawsze czymś ciekawym i ważnym dla mnie.
Co jakiś czas zaglądałem na twój blog, widząc, że nie ma nic nowego, myślałem sobie, że tej to się udało rzucić tę blogosferę, nie to co mi. Nie przypuszczałem, że rzucisz (ją i nas) na stałe.

Cóż, zostało mi trochę zaległych tekstów, będę czytał i te nieprzeczytane i te, które znam.

Nie piszę żadnego do zobaczenia, bo przecież wiadomo,że po nas tylko nicość:)
Ale dobrze, że byłaś te chyba ponad dwa lata w necie i że mogliśmy pogadać i podyskutować razem.
Szkoda że się nie spotkaliśmy w tzw. realu przy jakieś butelce wina i długich rozmowach o rzeczach ważnych i o niczym…

Blog Defendo jest tu

A tu jej tekst o śmierci, pod którym jej napisałem,że gdyby nie dużo lepsza forma niż moja, to treściowo on jak mój jest:), znaczy przesłanie.

Tekst przypomniał też Logos Amicus, ze swoim komentarzem.

Zmarł Peter Steele z Type O’Negative

Kwiecień 15, 2010

Wyczytałem chwile temu u Misqota, że nie żyje Peter Steele, wokalista Type O’Negative, dziwne to wszystko kilka dni temu prawie 100 osób, wczoraj Anna Semkowicz, dziś wokalista jednego z ciekawszych zespołów rockowych, 48 lat miał, nie dużo, pewnie pograłby jeszcze.

Autor mrocznych pięknych utworów, które w większości traktowały o śmierci i śmierć była motywem przewodnim, szczególnie na płycie „World coming down”, którą zresztą jako chyba jedną z ostatnich zdążył zrecenzować Tomek Beksiński, przy okazji odnosząc się do śmierci i do schyłku wieku.

Muzycznie Type O’ Negative to mroczne, ciężkie granie, w którym czołową rolę odgrywał ponury, niski, grobowy wręcz acz hipnotyzujący głos Petera.

Type O’ Negative wpisało się w historię ciężkiej muzyki chyba już na zawsze, dla mnie obok Moonspella, Lacrimosy i znacznie wcześniejszych DCD Siouxsie and the Banshees, The Cure czy Joy Division jeden z ulubionych zespołów, acz znawcą ni posiadaczem płyt nie jestem.
Gdzieś mam zgrane jednak „Oktober rust”, gdzieś „Bloody kisses”, pewnie w jutrzejszy wieczór sobie zapodam, by uczcić pamięć Petera Steele.

Wywiad z Peterem Steele ciekawy jest tu

W ogóle dziwnie się składa, ale na razie mój blog nie za bardzo poza fazę nekrologowo-wspomnieniową wyjść może, smutne to wszystko i dziwne, jeszcze jakieś pyły wulkaniczne nad nami krążą, loty się odwołuje, lotnisk zamyka, dziwny czas, patrząc nieracjonalnie to naprawdę można wpaść w jakiś popłoch, że dziwne rzeczy się dzieją i mało pozytywne.

Jeszcze ta żałoba, która dla wielu tylko pretekst do nawalanki daje…

Eh…

P.S. Mm nadzieję, że ktoś bardziej kompetentny przyjdzie i o Typeach coś napisze (Misq0t&Docent poszukiwania albo Sajonara czy Max, bo chyba też słuchali)

Anna Semkowicz-krótkie wspomnienie

Kwiecień 14, 2010

Wszyscy przeżywamy żałobę, czasem lepiej nam wychodzi, czasem gorzej, poza tą katastrofą zdarzają się też małe żałoby i śmierci nie tak szeroko komentowane.

Dziś rano jadąc do pracy dowiedziałem się z Trójki, że nie żyje Anna Semkowicz, jedna z trójkowych dziennikarek sprzed lat, osoba przez lata związana z Trójką.

Gdy zaczynałem słuchać świadomie radia tak w 1997 roku jeszcze pracowała tam, można było ją usłyszeć czy w „Klubie Trójki” czy nocą w „Trójce pod Księżycem”, cudownie kojący głos i niezwykła umiejętność rozmowy ze słuchaczami, także na trudne tematy, o ludzkich tragediach i problemach.

Nie pamiętam w jaki dzień to było ale nieraz nie szedłem spać tylko od północy do drugiej słuchałem jej audycji, później przeniesionych i skróconych (od 23 d0 24)

W 2001 czy 2002 na fali zmian, które de facto oznaczały niszczenie Trójki, pani Anna Semkowicz musiała odejść.

Teraz odeszła nie tylko z radia, ale pamiętam ją i podejrzewam, że inni słuchacze też (acz nie ci najmłodsi pewnie)

http://www.polskieradio.pl/trojka/aktualnosci/?id=154611