Archive for the ‘Obrazki’ Category

Obrazki cz. V. (VIII)

Listopad 27, 2011

1. Słucham sobie właśnie wywiadu z Trójki z panią poseł Anną Grodzką, bardzo sensowna, kulturalna, sympatyczna osoba, tak jej słucham i doszedłem do wniosku, że konserwatyści są nierozumni potępiając transseksualistów. Bo z tego co mówi Grodzka, wynika, że płeć jest czymś naturalnym i wrodzonym, nie zaś jak chcą nowoczesne teorie gender sprawą kulturową, najlepiej o tym przekonuje właśnie przykład osób transseksualnych, u których płeć jest determinująca. Oczywiście pisząc płeć nie mam na myśli wyglądu fizycznego, bo to nie o to chodzi i chyba nawet najgłupszy konserwatysta będzie w stanie to zrozumieć.

2. Polska bywa strasznym krajem, polski sąd dopuszcza do legalnego obiegu jako znak organizacji znak „Zakaz pedałowania”, znak i hasło, które zwyczajnie obrażają całkiem sporą grupę ludzi, znak pogardy i chamstwa, mentalnego prymitywizmu. Ciekawe, co by było gdyby, np. zarejestrować sobie obrazek jako symbol stowarzyszenia, na którym to obrazku ksiądz ma erekcję i biegnie za ministrantem a napis głosi „Stop pedofilom”? Niesmaczne, głupie? No właśnie…, niestety sama prawica stosuje takie środki, później zaś gdy ktoś broni się w ten sam sposób, krzyczy o obrazie, o nienawiści itd i upaja się swoją martyrologią. Obłudnie oczywiście.

3. A propos tego pedałowania, dziś w końcówce Loży Prasowej Lisicki (ale i Milewicz) dawali argument, jak „ja mam to wytłumaczyć dziecku” (Nie wiem czy Milewicz w intencji parodystyczno-ironicznej czy poważnie), po prostu nienawidzę tego argumentu, no. A co mnie to obchodzi? Dlaczego w imie kogoś wygody ma się zakazywać Marszu Równości i pitoli o dzieciach? Eh, inna sprawa, niezwiązana, ale też mnie drażniąca, „zginęło ileś tam kobiet i dzieci”, co to ma za znaczenie, nie rozumiem tego, no. Są to takie mentalne kalki, które nic nie wnoszą do dyskursu, a hasło” jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że dwóch facetów się całuje” staje się uzasdnieniem dyskryminacji oraz narzędziem zamykania ust itd

A jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że ksiądz molestuje dzieci, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że ten pan jest bezdomny, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że sąsiad bije żonę, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że ten dzieciak ma zespól downa, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że Polska bierze udział w wojnie, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że ludzie się nienawidzą, a jak ja mam wytłumaczyć dziecku, że ktoś znęca się nad psem itd

4. Kara śmierci.

Bardziej przeraża mnie zabójstwo w majestacie „prawa” niż „zwykłe” zabójstwo. Tyle, zabijanie to zło, w każdej postaci, są dwa a właściwie trzy przypadki, kiedy to zło można usprawiedliwić : zabójstwo w obronie własnej lub czyjejś (co nie znaczy, że to przestaje być złem, a staje się czymś dobrym, jest dalej złem, ale złem koniecznym), samobójstwo (zło, ale wolność jest ważniejsza), eutanazja (zło, ale wolność moja jest ważniejsza)

Kara śmierci jest złem, w dodatku złem niekoniecznym, ilość zła w świecie jest tak duża, że zwiększanie go nie ma żadnego sensu.

5. Kilka dni minęło 20 lat od śmierci Freddiego Mercury, dla mnie jego głos i muzyka Queen to dowód na istnienie Boga:), (kiedyś napisałem notkę), Freddiego tam nie wrzuciłem, więc nadrabiam. (a tak w ogóle ów Bóg ma poczucie humoru, dowodem na swe istnienie czyniąc wąstego biseksualistę chorego na AIDS, a nie jakiegoś prawdziwego Polaka, co na to Terlikowscy tego świata?)

Dowód 3

Dowód 4

Dowód 5

Dowód 6

…………..

(nie wiem ile nagrali piosenek, ale co to za róznica:))

Dowód 666

7. Właśnie przed chwilą obaczyłem, że blogerka, którą od pewnego czasu czytam z przyjemnością
, ma mój blog w polecanych. Co ciekawsze, jest on w zakładce „feminizujące i rewolucyjne”, hm, co do pierwszego składnika to oczywiście coś w tym pewnie jest, bo feministą się czuję i pewnie jak porównać ze średnią polską to jestem (inna sprawa, że jak każdy facet bywam szowinistycznym burakiem). Tylko coś z tą moją rewolucyjnością słabo chyba, ja tam raczej czuję się konserwatystą (ale konserwatystą ateistycznym, lewackim i pacyfistycznym, a co jak już mam sie etykietkować, to na całego)
Przy okazji właśnie słucham świetnej rozmowy z Owcą, anarchistą i jednym z założycieli ruchu anarchistycznego w Polsce, polecam, można w TOK FM w podcastach znaleźć

CDN..

P.S. Jednak coś wrzuciłem, a co, wpis będzie w zależności od nastroju/weny rozszerzany/rozwijany o kolejne obrazki moje.
I mam nową taktykę, jedna notka miesięcznie, na listopad już więc wystarczy.
Wpis wrzuciłem też w S24 na blogu dumnie zwanym „KIS”
Polecam szczególnie dyskusję, bo niektóre komentarze ukazują mentalność polskiej prawicy bardzo dobrze.

Obrazki cz. IV (VII)

Wrzesień 14, 2011

1. Nergalomania trwa na dobre: w tej sprawie dziwi mnie kilka rzeczy, choć większość właściwie jest totalnie przewidywalna (mój tekst też będzie). Przewidywalne jest oburzenie wielkie, rozdzieranie szat i podniecanie się całą sprawą, trwożliwe jęki, jakby od wyskoku/happeningu/incydentu Nergala miała rozpaść się cała zachodnia, chrześcijańska cywilizacja, Kościół zejść do katakumb a katolicy mieliby stać się obywatelami prześladowanymi. Tak się proszę Państwa nie stanie. Całe zamieszanie całkiem sensownie podsumował Freeman, acz oczywiście momentami pojechał w swoim stylu, szczególnie w komentarzach i się z nim nie zgadzam w kilku punktach, ale generalnie ma rację, cała histeryja jest po prostu śmieszna.
Równie śmieszni są jednak obrońcy niektórzy Nergala np. z „GW” (całkiem nieźle wypunktowała to akurat także z „GW” Dominika Wielowieyska w TOK FM zadając proste pytanie, co gdyby Nergal sprofanował symbol religii żydowskiej, jaka by była nasza reakcja, tak Wielowieyska zapytała i odpowiedzi za bardzo nie dostała). Inna jeszcze sprawa, że Wielowieyska trafiając w punkt się myli przecież, bo Nergal atakując chrześcijaństwo atakuje i Żydów, drąc Biblię, drze i Torę, nie wiedzieć czemu ani obrońcy ani krytycy Nergala jakoś tego nie zauważają. Krytycy się ośmieszają, namawiając Nergala do darcia Koranu lub atakowania Żydów, obrońcy Nergala zapominają nagle, jakby pałali oburzeniem, gdyby Nergal dokonał jakiegoś wybryku antysemickiego.
I tak w koło Macieju:)
De facto Nergal obraził drąc Biblię wszystkie trzy wielkie religie monoteistyczne, po więc dodatkowo miałby profanować symbole muzułmanów czy żydów?
Cała sprawa jest w sumie, moim skromnym zdaniem , mało istotna, głównym jej skutkiem będzie, że o Nergalu usłyszą wszyscy, którzy nie słyszeli, ale jakie to ma właściwie znaczenie.

2. Sprawa TVP.
TVP- zaorać:)
Nie mam, nie znam, nie oglądam.
Wolę ZDF i ARD.

3. Jeden wątek u Freemana mnie zaciekawił, on i kilku jego komentatorów wspomniało, że Nergal to komercha, ktoś wspomniał, że wśród „prawdziwych” deathmetalowców (a przypadkiem nie blackmetalowców) Nergal jest skończony, bo Doda, bo komercha, bo Voice of Poland. Strasznie mnie to śmieszy, zawsze mnie śmieszyli prawdziwi deathmetalowcy, prawdziwi blackmetalowcy, prawdziwi metalowcy, prawdziwi goci. Zabawne jest obrażanie się na artystę, że chce być popularny, zabawne jest odżegnywanie piosenkarzy czy twórców od czci i wiary za to, że zmieniają styl, że pokazują się w TV itd Nieraz np. czytałem ubolewanie, że Maleńczuk obecny to nie ten Maleńczuk, co grał w latach 80-tych na ulicy i na gitarze, że się zaprzedał, że coś tam. A gówno prawda, każdy ma swoją wizję, swoją drogę rozwoju itd. Muzyka Behemotha nie staje się gorsza od występu Nergala w „Voice of Poland” czy związku z Dodą, a Maleńczuk by był głupkiem, gdyby nie wykorzystał szansy i grał na ulicy przez 30 lat.
Zabawni są „prawdziwi” fani, którzy chcą uczynić artystów więźniami swoich oczekiwań lub nostalgii, jednym słowem są ludzie, którzy zatrzymali się na etapie „Kill ’em all”, okej, ja rozumiem, ale dlaczego odmawiają prawa nagrać komuś jego własny Czarny album?

4. Polecam niezły tekst i niezły blog
Lagriffe zahacza o kilka ciekawych i istotnych tematów, które można by rozwinąć. Np. to stwierdzenie, że user cuś tworzy. W mojej opinii często nic nie tworzy, przetwarza raczej stworzone, a jak tworzy *(przynajmniej w Salunie, na różnych onetach itd), to gówno mu najczęściej wychodzi.

5. Wszechobecna poza Nergalem jest kwestia tzw. umów śmieciowych, zupełnie mnie to nie wzrusza w sumie. No co się mam wzruszać, sam od 5 ponad lat pracuję na umowy czasowe (choć jako nauczyciel kontraktowy powinienem mieć umowę na czas nieokreślony zgodnie z prawem), co do umów-zleceń i umów o dzieło odczuwam raczej ich niedosyt niż przeyst (miejmy nadzieję, że jakaś szkoła językowa się odezwie, a i do biur tłumaczeń mnie trza się odezwać na dniach)

6. Zostając w temacie szkoły jakoś mam wrażenie, że niektórzy eksperci/dziennikarze/publicyści czują się w obowiązku dowalić szkole i nauczycielom. Nie wiem, czy to jakiś kompleks i złe wspomnienia czy taka moda, ale często mnie to mierzi (ładne słowo), bo nie ma krytyki, są obelgi i manipulacje. Ciekawa dyskusja o szkole rozwinęła się pod moim wpisem w blogu KLb inteligencji Salonowej, który zalinkowałem w punkcie 4.

7.Minister Rostowski straszy wojną, ja wolę jak wojną straszyli Adamski z Budzym:)

A tak w ogóle wszyscy promują Nergala, ja tam wolę innego polskiego satanistę.
Ro-Man:)

Lektury

1. Obrazki na TXT
2. Obrazki wordpressowe

Obrazki cz III (a właściwie V czy VI)

Czerwiec 15, 2011

1. Stwierdzam, że żyjemy w kraju antyrodzinnych hipokrytów oraz ludzi, którzy mają piękne słowa na wargach a de facto wartości tzw. prorodzinne są im obce. No bo sorry, naprawdę są ludzie, którzy uważają, że kobieta karmiąca piersią gdziekolwiek jest obleśna, niemoralna czy niekulturalna. Kuuurrrrwwwaaa!!!!! Nie rozumiem w sumie. Ale, jak widać, są.

2.Chciałbym kiedyś móc mieć pewne prawo, nie wiem, jak wy, może to chore i pokręcone, ale mnie strasznie dużo radości sprawia to, że jestem wolny, w mnóstwie rzeczy jestem zniewolony, tym gdzie się urodziłem, swoim ilorazem hłe, hłe, inteligencji, wyglądem, chorobami różnymi, zahamowaniami, fobiami, lękami, polskością, wychowaniem w określonej religii i kulturze, swą wrażliwością itd.
Są rzeczy, które mogę, które mógłbym i które, nadzieję mam, będę mógł robić zawsze. Gdy nadejdzie taki czas, że nie będę mógł robić większości rzeczy, które mogę i które mi radość sprawiają i sens dają (nawet jeśli są potencjalne i ich nie robię), będę w kropce. Wtedy chciałbym móc zrobić tę jedną rzecz, nie twierdzę, że kiedykolwiek ją zrobię, mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał/potrzebował/chciał. Chciałbym jednak móc ją zrobić. Gdybym nie mógł sam, chciałbym, by ktoś to dopomógł mi w tym. Chciałbym być wolny do końca i chciałbym móc wybrać czy chcę istnieć dalej czy chcę se odlecieć w nicość. Chciałbym po prostu, jeśli nadejdzie taki czas, że nic nie zostanie więcej, wiedzieć, że porta semper aperta est. No chciałbym, nawet jak nie skorzystam. Napisał już o tym tu Eli Wurman.

3. PJN się skończył, trochę mi szkoda, ale niestety się ośmieszyli, wynika, że jednak prawicy w miarę sensownej w Polsce na razie nie będzie. Lewicy zresztą tyż nie dostrzegam.

4. Świat jest pełen idiotów, to wiadomo od dawna, Często idioci są przy okazji ludźmi, którzy upajają się obrażaniem innych i pogardą wobec innych, szczególnie jeśli ci inni odbiegają od normy. Innym może być kobieta, czarny, Żyd, niepełnosprawny. Bywa i tak (np. w grupie rówieśniczej), że innym jest się z totalnie prozaicznego powodu jak wygląd, niski wzrost, nadwaga itd. Innym może być też ktoś samotny, bezdzietny, homoseksualista. Niektórzy uwielbiają obrażać innych. Są też portale opiniotwórcze, które są opiniotwórcze, dobre i piękne, wywiady robią z Obamą czy innym Osamą, chcą prowadzić debatę o Polsce, internecie, rozwoju. Znowu więc padają wielkie i piękne słowa. Tymczasem jednocześnie promują te portale pogardę i nienawiść, wspierają język nienawiści, przyzwalają na pogardę wobec bliźniego. Co ciekawe, jednocześnie pełno na takich portalach wielkich słów o religii, Polsce, rodzinie, a gdy przyjdzie co do czego, to z glana pedałom przyjebiemy. Albo Żydom albo singlom albo lemingom albo wykształconym. Na innych portalach przyjebiemy nauczycielom, na innych księżom, na jeszcze innych emigrantom. Im większej grupie przyjebiemy, tym więcej pięknych i dobrych słów.
Nie ma nic bardziej złudnego niż słowa, nie ma bardziej przereklamowanych słów jak patriotyzm, prorodzinne wartości, moralność, tradycja. Często zza tych słów wyziera tylko jedno: Nienawiść, a tuż za nią (czasem przed nią, czasem obok) mamy siostrę Pogardę:)

P.S. Cd pewnie n kiedyś, może obrazki osobiste wyrychtuję, ale tu chwilowo nie pasują.

Obrazki cz I. (na wordpressie)


Obrazki cz. II

Postkrakowskie impresje

Czerwiec 13, 2011

Grześ trafił do Krakowa w ostatni piątek, trafić nie było łatwo, bo droga biegła przez Rzeszów i Poznań. Poza takimi nudnymi rzeczami jak egzamin FCE, którego pewnie nie zdałem, udało mi się spotkać z trójką jakże ciekawych blogerów, co pokrótce i złośliwie opiszę:)

Pierwsza zjawiła się Pino, którą znałem od czasów TXT, ale tylko wirtualnie i telefonicznie, zjawiła się nagle pod Galerią Krakowską, wcześniej przez telefon zapowiedziawszy mi, że ona też spada się uczyć angielskiego i dlatego mam się zjawić u jej babci, która podobno chce mnie poznać (w co oczywiście nie wierzyłem, bo i czemu ktokolwiek miałby chcieć mnie poznawać). Pino zjawiła się, zaraz na samym początku rzuciła mi komplementa, że młodo wyglądam jak na swoje prawie 30 lat, Pino nie dość, że jest młodsza ode mnie o jakieś 6 lat, to wygląda jeszcze młodziej (piwa bym jej w swojej wirtualnej knajpie nie sprzedał, no)

Więc Pino pojechała szprechać , ja pojechałem też szprechać, ale po polskiemu z babcią Pino (może czytelnicy TXT pamiętają kilka wpisów w blogu Krystyna na Borku), babcia Pino zastrzeliła mnie kilkoma tekstami, choćby takim, że jestem sympatyczny (właściwie był to dużo mocniejszy komplement, ale co się będę chwalił). Zresztą komplementów było więcej, ja się odwdzięczę teraz i powiem, że spędziłem bardzo sympatyczne kilka godzin na rozmowie o mnóstwie ciekawych zjawisk/rzeczy/ludzi i w ogóle inspirująco było, nie wspominając już o tym, że zjadłem pyszny obiad i wypiliśmy smakowite białe wino.

Później szprechaliśmy w sumie 2 dni z Pino, obmawiając cały wszechświatowy Internet, komentując złośliwie różne wytwory fanatycznych prawaków i fanatycznych lewaków, acz oczywiście robiliśmy to z klasą, finezją i humorem.
Oczywiście tematem rozmów nie był tylko Internet, ale tzw. wszystko i nic.
No i do tego wszystkiego goździkowe djarumy, ballantines, metaxa i zimne piwo (a o białym winie już chyba wspominałem?)

A w niedzielę zjawił się Torlin, który zanim się zjawił, zdążył się chyba zirytować moją chaotycznością i tym, że się strasznie nieudolnie z nim umawiałem, ale tak już mam
Z Torlinem spędziłem też kilka godzin na rozmowie, acz jako że byłem po moim maratonie pociągowo-alkoholowym od środy wieczorem i 2 dniach egzaminu lekko zmęczony i zaspany, to właściwie więcej gadał on, nie żeby mu to jakąś trudność sprawiało, bo gadać to on lubi i gada sensownie. No i w sumie, miałem jakieś wyobrażenie Torlina jako takie centrowego blogera, mającego poglądy, ale raczej spokojnie je wyrażającego, na żywo Torlin potrafi być jednak bardzo zaangażowany i przekonujący. Torlin też mi sprzedał kilka komplementów acz niektóre były specyficzne „Postawię ci piwo, przecież co tydzień piszesz o swoich problemach finansowych”. W sumie nie żeby nie miał racji…

Ogólnie nawet jeśli nie zdam tego FCE, to weekend należał do bardzo udanych, inspirujących, ciekawych i w ogóle w mym nudnym życiu była to odmiana, mam nadzieję, że spotkam się ze wszystkimi wymienionymi osobami jeszcze kiedyś (może ten przyjazd do Sandomierza kiedyś szanownym wypali), chyba że po tym wpisie cała trójka się na mnie obrazi.

A i żeby się nie obraził jeszcze jeden stwór, to serdeczne pozdrowienia dla uroczej kotki Hans

A no i fajnie by było urządzić zjazd lubelski lub spotkać się większą grupą w W-wie kiedyś(Gre, Docent, Merlot, Dorcia i inni poszukiwani)

A muzycznie, może znają coś państwo na tematy krakowsko-alkoholowe, by się w tym pięknym klimacie utrzymać? Mały muzyczny Hyde Park?

Obrazki (cz. II)

Grudzień 15, 2010

W listopadzie pojawiły się obrazki (nie)patriotyczne, teraz sobie chciałbym sporządzić kolaż z obrazków grudniowych.
Dla nowych a licznych moich fanów i czytelników (eh, gorzka ironio:)) informacja: cykl „Obrazki” rozpoczął się jak (prawie) wszystko, co dobre i kreatywne w mym blogowaniu na TXT, tam były to obrazki wrześniowe głównie, później była obrazków edycja trzecia. tematyka to głównie historia zmieszana z polityką, blogosfera, grześ contra cały świat:), grześ i jego przemyślenia bezwartościowe oraz zagubienia.

1. Co roku w grudniu powraca ten temat: stan wojenny, Jaruzelski, Solidarność, PRL. Każdy musi się na ten temat wypowiedzieć, każdy musi coś zadeklarować. Ja deklarować nie chcę nic. Myśle sobie, co bym wtedy ja robił. Pojęcia nie mam, pewnie z powodu swego indywidualizmu, autyzmu i izolacjonizmu nic złego, ale pewnie i z tych samych powodów niewiele dobrego. Nie mam pojęcia.

2. Manifestacje pod willą Jaruzelskiego,. jakoś mnie to nie przekonuje, wydaje się takie czy ja wiem? nieskuteczne/niepotrzebne/kontrpoduktywne. Znaczy nie chodzi mi o spokój generała, bo co mnie on, myślę sobie, że nic z tych manifestacji nie wynika. Acz z drugiej strony jak się czyta takie historie, to człowieka ogarniają jednocześnie wkurwienie, gniew, bezradność. Zostaje tylko słówko masakra, bo co tu gadać.

3. Blogosfera polska to jest matriks jakiś, sobie myślę. Codziennie człek spotyka w tzw. blogosferze politycznej setki frustratów, megalomanów, grafomanów, misjonarzy, nawiedzeńców, chamów, niegroźnych idiotów, groźnych ignorantów. Spotyka też się wartościowe osoby i rzeczy, ale rzadziej. Gdzieś to wyczytałem dawno temu, że ojciec Osieckiej zabraniał jej czytać gazety, bo to odmóżdża, ciekawe co by powiedział dziś, gdyby dożył epoki blogowej. Lem też zasłynął twierdzeniem, że dopóki nie poznał internetu, nie wiedział, że jest tyle głupoty/głupków na świecie.
Dopada mnie coraz częściej zniechęcenie i czytać nawet ulubionych blogerów mi się nie chce. A 3 półki książek czekają, w tym jedna niemiecka półka:) I pewnie jak znam siebie i życie, czekać będą.
Nawet kryminał czytam jakiś od tygodnia, a dziś zawiesiłem się na „Polityce” i „Newsweeku”, znaczy jedynie czytałem z każdego artykułu po kilka zdań.
Podobno mózg ludzki po dłuższym kontakcie z netem zmienia się tak, że później trudno przyswoić sobie teksty dłuższe książkowe i gazetowe.Chyba to mam.
A internet młodych empatii pozbawia, kurwa, doszedłem ja do wniosku, że ja empatii mam za dużo, nadwrażliwy, znaczy się, jestem. Korepetycji z interpunkcji polskiej potrzebuję. Xiężna by się przydała, a najlepiej jakaś księżniczka:) „Narnii” kolejna część w kinach będzie niedługo, że tak zgrabnie różne baśniowe motywy połączę.

4. A ci blogerzy różni se Blog Forum Gdańsk urządzili, co to w ogóle ma być? Wyśmiewają się ludzie po kątach z tego forum całego, mnie się nie chce.

5. Święta nadchodzą, wolnego nie mogę się doczekać, acz same święta cieszą mnie umiarkowanie w sumie, Sylwester jeszcze mniej, może go po prostu prześpię i będzie.

6.Wątek gubię, a raczej już go zgubiłem. Poszedł se znaczy. Można by to ująć brutalniej, poszedł się jebać. Ale czy to ma jakieś znaczenie? Słyszeli państwo o czekoladowych papierosach smakowych, podobno dobre, dziś się dowiedziałem. A djaruma z Pino dalej nie zapaliłem. Wątek zgubiłem, sensu nie zgubiłem, bo nigdy go nie było.Bilans za to se sporządzam w głowie, a raczej bilanse różne. Chyba nie muszę mówić jaki ich wynik? pewnie powiem, ale nie dziś. Powiem za to o wniosku swym pewnym (eh, widać, że kurwa, ten gupi autor dawno nie smęcił). Wniosek jest taki, żem stwierdził, że jedyne co chciałbym robic kiedykolwiek i teraz też to albo pracować na uczelni albo tłumaczyć. Tak się składa, że pierwszą sprawę zjebałem, bo doktorat porzuciłem, a do drugiego jestem za cienki.W totka by się przydało wygrać, ale trzeba by zacząć grać w sumie:)

7. Siedem, siedem nie będzie. Wrócę tu za dwa dni, znaczy koło piątku wieczorem.
Ale zanim pójdę/odejdę, wrzucę może co?

Tak w klimatach grudniowych:

Obrazki (i kurioza) (nie)patriotyczne

Listopad 11, 2010

1.Idą brunatni idą brunatni
Maszerują ogolone żołnierzyki
Niszczą drogowe znaki
Denerwują ich czarne ludziki
Idą brunatni idą brunatni

No i poszli i przeszli, czy brunatni nie wiem, ale jak czytam, że krzyczano na tej „niepodległościowej demonstracji” Rudolf Hoess (albo Hess) (nie wiem, o którego im chodziło, ale to nieważne), to mnie wkurwienie ogarnia i zastanawiam się, co na takim marszu robią Kukiz, Żaryn, Pospieszalski, czemu popierają ogolonych osiłków z MW i z ONR.
Wydawać się powinno oczywiste, że odwoływanie się do nazizmu/rasizmu/antysemityzmu powinno powodować , ze tych odwołujących się nie traktuje jako partnerów do dyskusji czy wspólnego demonstrowania z nimi.

2. Kretyni maszerowali, inni kretyni się ubrali w pasiaki i blokować demonstrację pierwszych kretynów chcieli.
Kurwa, czytam a właściwie przeczytałem dziś „Wilk na strychu” Sophie Richhman, dziecka ocalonego z Holocaustu, przypominam sobie inne rzeczy, które przeczytałem o II WŚ, o Holocauście (Lanckorońska, Kertesz,Celan, Borowski, Nałkowska) i myślę o tym, by o Holocauście poczytać dużo więcej, bo wiem mało, przypominam sobie i się zastanawiam, jakim trzeba być pajacem, by się odziewać w pasiak i zgrywać na więźnia Oświęcimia, by profanować te symbole. Czy tym przebierańcom wydaje się, że oni są w takiej sytuacji, a że kretyni z MW to jak SS jest?
Przecież to jest banalizacja historii, wykorzystywanie jej w polsko-polskich wojenkach.
Tak jak inni kretyni porównujący rządy Tuska do Generalnej Guberni lub kretyni z drugiej strony porównujący braci Kaczyńskich do nazistów.

3. A w kraju jak zwykle poza tym polityka wysysa mózg . Najważniejsze są losy dwu skrzywdzonych i poniżonych pań, których krzywdą zajmują się prawie wszyscy. Acz niektórzy twierdzą, że to te panie są złe i że one biednego, niewinnego prezesa krzywdziły. A poza tym pewnie panie były agentkami na usługach PO i rozbijają PiS wraz z TVN-em, ku uciesze innych mediów. Acz krążą też plotki, że to makiaweliczny plan prezesa, by z paniami po ich ewentualnym sukcesie wejść w koalicję.
No i dziwicie się, że ja wolę emigrację wewnętrzną i kakao z chili i cynamonem w kubku z napisem Yerba Mate.

4. W knajpie byłem wczoraj, i tak dużą część rozmowy ze znajomą zajęło nam narzekanie na tę naszą polską rzeczywistość, polską prowincję, ludzi, możliwości a raczej ich brak, perspektywy a raczej ich brak, pieniądze a raczej ich brak. Znajoma owa opowiadała tylko, że w Anglii jakoś było wszystko inaczej, lepiej, ja się zastanawiałem, że Niemcy to jest to, przynajmniej na te 2-3 lata.
No ale jesteśmy tu, chorzy na Polskę?
No właśnie nie wiem, nie chodzi o to, by narzekać, ale czasem dobijająca jest ta perspektywa zwyczajności, nudy, prowincjonalności, i najgorsze jest to wyobrażenie, że za 20 lat np. będę w tym samym miejscu, co jestem i to samo robił, co robię.

I nawet nie o to chodzi, że trzeba stąd spierdalać, bo ten syf cały to trochę i w tobie jest, no, bo przecież nie w innych.

Cóż, jak już kiedyś pisałem, czasem człowiek ma wrażenie, że żyję w kraju, w którym wszyscy mnie robią w chuja.

Ale trza się przecież wspinać na tę szklaną górę, co nie?

Ale jednak i tak wiadomo, że tu i teraz tylko.