Archive for the ‘film’ Category

Przewodnika po kinie niemieckim część III – „Was tun wenn es brennt” („Anarchiści”)

Kwiecień 22, 2010

Zaczęło się tu, później nastąpiła odsłona druga przewodnika, za chwilę pojawi się część trzecia.

Tim, Hotte, Maik, Terror, Floe i Nele to szóstka przyjaciół, którzy w młodości należą do grupy anarchistów i buntowników przeciw społeczeństwu, udzielają się na demonstracjach, łażą na barykady (ale nie siedzą na nich jak Łukasz Warzecha z „Faktu”), biją się z policją, ogólnie olewają to społeczeństwo, nienawidzą władzy, mundurów, kapitalizmu, mieszczaństwa itd

Zdarza się też tak, że konstruują bombę, bombę, która pozostawiona w opuszczonym budynku wybucha, gdyby dwoje ludzi próbuje się do niego dostać.

Tyle że ten wybuch następuje 12 lat po jej skonstruowaniu czyli w roku 2000, bohaterowie od 88 roku się lekko zmienili, dawne idee i przekonania wyznają i kontynuują tylko Tim i Hotte, reszta prowadzi mniej lub bardziej udane życie, ale jest jakoś w społeczeństwie osadzona, jeden to szef agencji reklamowej, drugi buntownik to prawnik wiecznie zakatarzony, buntowniczka zaś jedna zajmuje się tylko dzieciakami i gada o ich kupkach (a podobno była najlepsza z anarchistów), druga zaś buntowniczka odniosła materialny sukces, ale tęskni za młodością, za miłością i za Timem (Til Schweiger), który dochował wierności i ideałom i przyjacielowi (Hotte, który w wyniku starcia z policją stracił nogi i jeździ na wózku), acz rozterki przeżywa.

Film świetnie pokazuje to, jak ideały młodości sobie idą gdzieś i ich nie ma, pokazuje to, że przyjaciele też czasem odchodzą, film o tęsknocie za młodzieńczym buntem, miłością, przyjaźnią, odwagą, brawurą, tęsknotą za tymi czasami, gdy się w coś wierzyło i tę wiarę realizować chciało.

Film o tym, że dawne ideały odżyć mogą, że przyjaźń trwa, jeśli tego chcemy, że choć powrotu do przeszłości nie ma, to nie znaczy, że z ta przeszłością spotkać się nie można i błędów jej naprawić.

Film o wolności też.

Wszystko to opowiedziane w tonie lekkim, zabawnym , troszkę nieprawdopodobnym, można zarzuty czynić, że bajka w sumie to jest, ale czy nie o to też chodzi w kinie i czy nie bajki i baśnie oglądamy najchętniej.
Różne.
W dodatku film ma tempo, ma świetne dialogi, ma dobra muzykę, nie jest to dzieło dla intelektualistów, ale świetnie nadaje się na luźny wieczór, świetnie nadaje się też na zajęcia ze studentami (testowałem na 3 czy 4 grupach w NKJO i każdej właściwie się podobał, więc Mido, jak tam jakiegoś fajnego psora czy dochtóra macie na tej twojej germanistyce, to zaproponuj, by to obejrzeć, oczywiście nur auf deutsch:) czyli bez napisów)

Aaa, wspomniałem o muzyce?
Oczywiście bez niej się nie obędzie,

Ale najpierw trailer:

Aaa, na youtube można znaleźć (acz na kilka czy kilkanaście części pokawałkowany) cały film.
A teraz niech już gra, ostro i klimatycznie:)

Niedługo następna odsłona cyklu, znowu będzie o buncie, młodości,nonkonformizmie i takich tam, eh, chyba siem starzejem i tylko oglądanie tego na ekranie mi zostało, no.

Znikam.