Archive for Grudzień 2011

Życzenia, a poza tym blog wpada w stan hibernacji

Grudzień 23, 2011

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia Wszystkiego Dobrego
wszystkim przyjaciołom, wrogom i obojętnym
tym, co wierzą i nie wierza,
tym, co mają nadzieję i nie mają,
tym, co kochają i nie kochają,
tym, co wątpią i tym, co wiedzą,
tym, co żyją i tym, co wegetują,
tym, co są i tym, co mają,
tym, co się boją i tym odważnym,
tym, co obchodzą i tym, co nie,
tym, co z S24, TXT, PR,
tym, co mnie polecają i tym polecanym,
tym, co tu zaglądają i tym, co nie
Więc życzę wam, by było jak najlepiej albo po prostu zwyczajnie dobrze i ten czas minął jeśli nawet nie w jakiejś specjalnej atmosferze, to po prostu pozytywnie.

I piosenka na dziś i na jutro:

P.S. Blog wpada w stan hibernacji(a raczej już od dawna tkwi), grześ zapada w sen zimowy, może czasem pokaże się tu, może tam, może nigdzie, może w komentarzach na rozproszonych różnych blogach (zaległości u Owczarka mojego ulubionego rosną)

To tyle, 3mcie się, no.

Można hajdparkować do woli…

Tekstowisko żyje:)

Grudzień 20, 2011

Tekstowisko wróciło

Hm, ja to kurwa, sentymentalny jestem.
Nie wiem, czy tam będę pisał (no dobra, będę), nie wiem, czy będzie fajnie, nie wiem, kto tam się zjawi, nie wiem, czy to ma sens, nie wiem, czy coś tego wyjdzie, nie wiem, czy warto, nie wiem, czy nie wkurwię się na wszystkich, nie wiem, czy ktoś będzie tam chciał ze mną gadać, nie wiem, czy zaglądać tam będą Pino, Gre, Docent i Dorcia (a bez nich, to niestety, nie to co kiedyś),nie wiem, czy TXT nie zniknie za 3 dni:), ale jak ja się , kuźwa, cieszę:)

Aż się wzruszyłem i zaraz się normalnie popłacze chyba albo upiję dziś na wesoło, no.

P.S. Nie mam hasła na razie, bo zapomniałem, ale idem was czytać, tekstowicze:)

Nom, happy jestem, nawet jeśli tylko na chwilę.
Nieważne, życie składa się z chwil właśnie.

Śmierci przychodzą w grudniu…

Grudzień 19, 2011

Koniec roku to schyłkowy czas, niby czas radości, bo Święta, Boże Narodzenie, spotkania z rodziną, prezenty, żarełko, Sylwester itd, ale z drugiej strony jak wiadomo święta (szczególnie Boże Narodzenie) to też czas, kiedy człek myśli, swe życie przewartościowuje, nie może wytrzymać sam ze sobą, z pustką w sobie,z depresją, z samotnością, z nicością, niewiarą, brakiem miłości itd

Szczególnie jak to sobie konfrontuje ze szczęściem, które obserwuje u innych lub jeśli wydaje mu się, że wszystkim innym się jakos powodzi, a jemu chujowo.

Nie od dziś wiadomo, że w Wigilię i w Boże Narodzenie zwiększa się liczba samobójstw.

Grudzień to czas, gdy domykają się różne sprawy, czasem nadziei na nowe otwarcie brak.

12 lat temu zamknął swoje życie od zawsze bliski mi mentalnie (zresztą ziomal z Podkarpacia) Tomek Beksiński.
Pamiętam ten dzień (Wigilia/Boże Narodzenie) tę informację, to poruszenie moje.
Tomasza Beksińskiego nie ma, muzyka jest, niedawno wyszła płyta poświęcona właśnie jemu, pięknie muzycznie i tekstowo w tym utworze jest:

2 lata później zmarł Grzegorz Ciechowski, 2 dni przed Wigilią:

Tegoroczny grudzień obfituje w śmierci różne i jakże różne osoby odchodzą, najpierw Hanuszkiewicz, Villas, Cezaria Evora, Havel, no i ten pajac z Korei Płn.

Violetta w głosie miała moc, siłę, życie, no, kiedyś pewnie miała dużo, może wg niektórych wszystko, ale tak się to poplątało, tak to bywa, że niektórzy mimo sławy, pieniędzy, talentu nie umieją se radzić z życiem, wpadają w nałogi, choroby, schizy, dziwne towarzystwo itd

Ale, zostawiła nam perełki, oczywiście nie byłbym grzesiem, gdybym nie dał jej w piosence Stanisława Staszewskiego (ur. w grudniu, zmarł w styczniu), kolejnego poety przegranego trochę, no.

Cezaria niech nam te mroki rozświetli na koniec, bo przecież wiosna przyjdzie i tak. Mimo wszystko, warto żyć.