Archive for Wrzesień 2011

Obrazki cz. IV (VII)

Wrzesień 14, 2011

1. Nergalomania trwa na dobre: w tej sprawie dziwi mnie kilka rzeczy, choć większość właściwie jest totalnie przewidywalna (mój tekst też będzie). Przewidywalne jest oburzenie wielkie, rozdzieranie szat i podniecanie się całą sprawą, trwożliwe jęki, jakby od wyskoku/happeningu/incydentu Nergala miała rozpaść się cała zachodnia, chrześcijańska cywilizacja, Kościół zejść do katakumb a katolicy mieliby stać się obywatelami prześladowanymi. Tak się proszę Państwa nie stanie. Całe zamieszanie całkiem sensownie podsumował Freeman, acz oczywiście momentami pojechał w swoim stylu, szczególnie w komentarzach i się z nim nie zgadzam w kilku punktach, ale generalnie ma rację, cała histeryja jest po prostu śmieszna.
Równie śmieszni są jednak obrońcy niektórzy Nergala np. z „GW” (całkiem nieźle wypunktowała to akurat także z „GW” Dominika Wielowieyska w TOK FM zadając proste pytanie, co gdyby Nergal sprofanował symbol religii żydowskiej, jaka by była nasza reakcja, tak Wielowieyska zapytała i odpowiedzi za bardzo nie dostała). Inna jeszcze sprawa, że Wielowieyska trafiając w punkt się myli przecież, bo Nergal atakując chrześcijaństwo atakuje i Żydów, drąc Biblię, drze i Torę, nie wiedzieć czemu ani obrońcy ani krytycy Nergala jakoś tego nie zauważają. Krytycy się ośmieszają, namawiając Nergala do darcia Koranu lub atakowania Żydów, obrońcy Nergala zapominają nagle, jakby pałali oburzeniem, gdyby Nergal dokonał jakiegoś wybryku antysemickiego.
I tak w koło Macieju:)
De facto Nergal obraził drąc Biblię wszystkie trzy wielkie religie monoteistyczne, po więc dodatkowo miałby profanować symbole muzułmanów czy żydów?
Cała sprawa jest w sumie, moim skromnym zdaniem , mało istotna, głównym jej skutkiem będzie, że o Nergalu usłyszą wszyscy, którzy nie słyszeli, ale jakie to ma właściwie znaczenie.

2. Sprawa TVP.
TVP- zaorać:)
Nie mam, nie znam, nie oglądam.
Wolę ZDF i ARD.

3. Jeden wątek u Freemana mnie zaciekawił, on i kilku jego komentatorów wspomniało, że Nergal to komercha, ktoś wspomniał, że wśród „prawdziwych” deathmetalowców (a przypadkiem nie blackmetalowców) Nergal jest skończony, bo Doda, bo komercha, bo Voice of Poland. Strasznie mnie to śmieszy, zawsze mnie śmieszyli prawdziwi deathmetalowcy, prawdziwi blackmetalowcy, prawdziwi metalowcy, prawdziwi goci. Zabawne jest obrażanie się na artystę, że chce być popularny, zabawne jest odżegnywanie piosenkarzy czy twórców od czci i wiary za to, że zmieniają styl, że pokazują się w TV itd Nieraz np. czytałem ubolewanie, że Maleńczuk obecny to nie ten Maleńczuk, co grał w latach 80-tych na ulicy i na gitarze, że się zaprzedał, że coś tam. A gówno prawda, każdy ma swoją wizję, swoją drogę rozwoju itd. Muzyka Behemotha nie staje się gorsza od występu Nergala w „Voice of Poland” czy związku z Dodą, a Maleńczuk by był głupkiem, gdyby nie wykorzystał szansy i grał na ulicy przez 30 lat.
Zabawni są „prawdziwi” fani, którzy chcą uczynić artystów więźniami swoich oczekiwań lub nostalgii, jednym słowem są ludzie, którzy zatrzymali się na etapie „Kill ’em all”, okej, ja rozumiem, ale dlaczego odmawiają prawa nagrać komuś jego własny Czarny album?

4. Polecam niezły tekst i niezły blog
Lagriffe zahacza o kilka ciekawych i istotnych tematów, które można by rozwinąć. Np. to stwierdzenie, że user cuś tworzy. W mojej opinii często nic nie tworzy, przetwarza raczej stworzone, a jak tworzy *(przynajmniej w Salunie, na różnych onetach itd), to gówno mu najczęściej wychodzi.

5. Wszechobecna poza Nergalem jest kwestia tzw. umów śmieciowych, zupełnie mnie to nie wzrusza w sumie. No co się mam wzruszać, sam od 5 ponad lat pracuję na umowy czasowe (choć jako nauczyciel kontraktowy powinienem mieć umowę na czas nieokreślony zgodnie z prawem), co do umów-zleceń i umów o dzieło odczuwam raczej ich niedosyt niż przeyst (miejmy nadzieję, że jakaś szkoła językowa się odezwie, a i do biur tłumaczeń mnie trza się odezwać na dniach)

6. Zostając w temacie szkoły jakoś mam wrażenie, że niektórzy eksperci/dziennikarze/publicyści czują się w obowiązku dowalić szkole i nauczycielom. Nie wiem, czy to jakiś kompleks i złe wspomnienia czy taka moda, ale często mnie to mierzi (ładne słowo), bo nie ma krytyki, są obelgi i manipulacje. Ciekawa dyskusja o szkole rozwinęła się pod moim wpisem w blogu KLb inteligencji Salonowej, który zalinkowałem w punkcie 4.

7.Minister Rostowski straszy wojną, ja wolę jak wojną straszyli Adamski z Budzym:)

A tak w ogóle wszyscy promują Nergala, ja tam wolę innego polskiego satanistę.
Ro-Man:)

Lektury

1. Obrazki na TXT
2. Obrazki wordpressowe

The best of polisz gothic czyli grześ znowu emonastolatkiem

Wrzesień 13, 2011

Obiecałem całkiem subiektywny, całkiem mój i pewnie całkiem kiczowaty przegląd muzyki gotyckiej from Poland, większość utworów pochodzi z późnych lat 90-tyh (lub wtedy je poznałem), niektóre mogą już z nowego, naszego pięknego tysiąclecia.
Co to w ogóle za ustrojstwo, ten rock gotycki lub po prostu gotyk?
Jest to połączenie ciężkiej muzy (swoją historę ciężkiej muzy od Metallici po Lacrimosę opisałem tu) i smętów (o smętach pisałem zaś tu i tu).
Jeszcze inaczej mówiąc, ciężka ostra muza, smetne i wysokie kobiece wokale, do tego często wokal męski taki doom/blackmetalowy, teksty pełne patosu, smutku i rozpaczy. To jest gotyk, proszę państwa. A fani gotyku obowiązkowo ubierają się na czarno, bawią w tatuowanie, trupie makijaże, dziwne stroje , na Castle Party jeżdżą i tylko o śmierci i grobach myślą:)
Trochę się nabijam, trochę (acz bez tej otoczki makijażowo-strojowej) utożsamiam(utożsamiałem)

Ale jako że o ten Moonlight zahaczyłem, to i o kilka innych utworów zahaczę, bo warto.

Zaczniemy od literki B:

Ale jak wiadomo, zanim powie się B, trza powiedzieć A.
A wypowiem z radością i z chęcią, nawet więcej niż raz w sumie:

A teraz A jak Abraxas:

A jak Anja:) czyli właściwie zespól na C

No a teraz czas na Maję, której głos mnie urzeka do dziś.
To będzie utwór, od którego wszystko się (chyba) zaczęło:)
Usłyszałem go na licealnym przeglądzie młodych talentów, śpiewały dwie ładne dziewczyny, oczywiście ubrane na czarno, nie za bardzo kojarzyłem wtedy jakiego zespołu utwór śpiewają, ale się dokopałem i poznałem kilka innych.

a dajmy jeszcze jeden utwór z „Kalpa taru”, a co:)

Teraz zagramy z płyty „Inermis”, którą uwielbiam odkąd poznałem i mogę słuchać do dziś, ostatnio kasetę katuję w samochodzie:)

I dwa kawałki z ostatniej płyty Moonlighta, którą znam i lubię (jeszcze genialny jest koncert w Trójce chyba z 2001 roku, też znam, też lubię, kaseta gdzieś się po samochodzie pałęta)

Mówiłem dwa? A właściwie czemu, przecież gotyk bez tańca z panią kosę dzierżącą się nie liczy, więc pani z kosą oczywiście będzie:)

To tyle.
Emosnastolatek nie jest już niestety nastolatkiem, dalej jest emo:)

P.S. Mam pomysły na 3 teksty gdzieś, pewnie jeszcze we wrześniu się pojawią, a później mam nadzieję zanurzyć się w wir pracy od października, mam nadzieję, że NKJO, uczelnia i jakieś szkoły językowe/tłumaczeniowe biura na mnie czekają, bo jak człem ma 10 godzin w technikum i za dużo czasu wolnego, to mu się w głowie pierdoli, smętność go ogarnia i kryzys i deprecha czeka, a ta deprecha to wredne takie ustrojstwo jest, że masakra.
A już myślałem, że wszystkie doły mam za sobą, energii dużo za dużo mam i że w ogóle optymistą żem.
A gówno, proszę państwa, tak lekko nie ma…
Ale o tym może w „Obrazkach” niedługo będzie.
Może, bo ekshibicjonizmu w necie nie lubię (he, he, żart stulecia, autorze szanowny)

Rozmowy muzyczne – „Inermis” Moonlight

Wrzesień 11, 2011

Co jest źle
Chciałabym wiedzieć

Ja też w sumie. Choć nie, ja wiem, co jest źle, tylko często nic z tego nie wynika w sumie

To co mówisz mi to chyba żart
Eeee tam, poważny jestem, zresztą nic nie mówię, mówienie jest przereklamowane, milczenie wybieram

W moim świecie nie ma kart
W moim niestety są, zresztą pewnie nie tylko w moim. Ograniczenia to kraty, no.

Klucz do drzwi w zamku tkwi

Jakich drzwi, jaki klucz? Poproszę o podpowiedź:)

Otwieram serce
Aztekowie też otwierali…

Kładę je na twoje serce

Hm, wspólne otwieranie serc zbliża? Wspólnota kanibali, ładny tytuł by z tego dla jakiegoś horroru był.

Wtedy idę tam Gdzie nigdy nie będę sama

Znaczy gdzie? Acz takie ciągłe bycie z kimś byłoby nie do zniesienia, zresztą czy tak naprawdę można nie być samemu?

Noc cała nie może być biała

A o białych nocach autorka/autor zapomniał?

Spokojny sen zabija dzień
Bzdura, panie dzieju. Spokojny sen to jedna z najpiękniejszych rzeczy.

Budzę się i słyszę cię
Nic nie słyszę, a nie słyszę głos Mai właśnie, jak to zdanie śpiewa.

Co jest źle
Chciałabym wiedzieć

No ja też, ale już to mówiłaś

To co mówisz mi to chyba żart
Nie lubię żartów

Gdy jesteśmy tam
Gdzie?

Nic nie przeszkadza nam
Strasznie dużo rzeczy mi przeszkadza. Tak już, niestety, mam.

Być takimi
Jakimi chcemy być…

A jak nie wiemy, co chcemy?

Utwór „Inermis” pochodzi z płyty zespołu Moonlight pod takim samym tytułem, jednej z ulubionych płyt grzesiowych. Znaczy tak gdzieś jedenaście lat temu ponad:) Acz słuchać lubię do dziś, słuchałem sobie ostatnio w samochodzie, jeździ się przy tym świetnie (przy koncercie trójkowym też), a „Inermisem” mogę się katować 5 razy pod rząd, jak miałem fazę wymykania się z wesela bestfrienda na fajkę, to siedziałem se w samochodzie, słuchałem i paliłem. Cudownie dołujący, cudownie melancholijny stan, no.
I wino też pasuje:)

P.S. Aż chyba kiedyś napisze tekst o polskim rocku gotyckim i kilku piosenkach smętnych, pretensjonalnych i patetycznych, którymi się w młodości dawno, dawno temu zachwycałem i upajałem.

Stary, kurwa, jestem.