Postkrakowskie impresje

Grześ trafił do Krakowa w ostatni piątek, trafić nie było łatwo, bo droga biegła przez Rzeszów i Poznań. Poza takimi nudnymi rzeczami jak egzamin FCE, którego pewnie nie zdałem, udało mi się spotkać z trójką jakże ciekawych blogerów, co pokrótce i złośliwie opiszę:)

Pierwsza zjawiła się Pino, którą znałem od czasów TXT, ale tylko wirtualnie i telefonicznie, zjawiła się nagle pod Galerią Krakowską, wcześniej przez telefon zapowiedziawszy mi, że ona też spada się uczyć angielskiego i dlatego mam się zjawić u jej babci, która podobno chce mnie poznać (w co oczywiście nie wierzyłem, bo i czemu ktokolwiek miałby chcieć mnie poznawać). Pino zjawiła się, zaraz na samym początku rzuciła mi komplementa, że młodo wyglądam jak na swoje prawie 30 lat, Pino nie dość, że jest młodsza ode mnie o jakieś 6 lat, to wygląda jeszcze młodziej (piwa bym jej w swojej wirtualnej knajpie nie sprzedał, no)

Więc Pino pojechała szprechać , ja pojechałem też szprechać, ale po polskiemu z babcią Pino (może czytelnicy TXT pamiętają kilka wpisów w blogu Krystyna na Borku), babcia Pino zastrzeliła mnie kilkoma tekstami, choćby takim, że jestem sympatyczny (właściwie był to dużo mocniejszy komplement, ale co się będę chwalił). Zresztą komplementów było więcej, ja się odwdzięczę teraz i powiem, że spędziłem bardzo sympatyczne kilka godzin na rozmowie o mnóstwie ciekawych zjawisk/rzeczy/ludzi i w ogóle inspirująco było, nie wspominając już o tym, że zjadłem pyszny obiad i wypiliśmy smakowite białe wino.

Później szprechaliśmy w sumie 2 dni z Pino, obmawiając cały wszechświatowy Internet, komentując złośliwie różne wytwory fanatycznych prawaków i fanatycznych lewaków, acz oczywiście robiliśmy to z klasą, finezją i humorem.
Oczywiście tematem rozmów nie był tylko Internet, ale tzw. wszystko i nic.
No i do tego wszystkiego goździkowe djarumy, ballantines, metaxa i zimne piwo (a o białym winie już chyba wspominałem?)

A w niedzielę zjawił się Torlin, który zanim się zjawił, zdążył się chyba zirytować moją chaotycznością i tym, że się strasznie nieudolnie z nim umawiałem, ale tak już mam
Z Torlinem spędziłem też kilka godzin na rozmowie, acz jako że byłem po moim maratonie pociągowo-alkoholowym od środy wieczorem i 2 dniach egzaminu lekko zmęczony i zaspany, to właściwie więcej gadał on, nie żeby mu to jakąś trudność sprawiało, bo gadać to on lubi i gada sensownie. No i w sumie, miałem jakieś wyobrażenie Torlina jako takie centrowego blogera, mającego poglądy, ale raczej spokojnie je wyrażającego, na żywo Torlin potrafi być jednak bardzo zaangażowany i przekonujący. Torlin też mi sprzedał kilka komplementów acz niektóre były specyficzne „Postawię ci piwo, przecież co tydzień piszesz o swoich problemach finansowych”. W sumie nie żeby nie miał racji…

Ogólnie nawet jeśli nie zdam tego FCE, to weekend należał do bardzo udanych, inspirujących, ciekawych i w ogóle w mym nudnym życiu była to odmiana, mam nadzieję, że spotkam się ze wszystkimi wymienionymi osobami jeszcze kiedyś (może ten przyjazd do Sandomierza kiedyś szanownym wypali), chyba że po tym wpisie cała trójka się na mnie obrazi.

A i żeby się nie obraził jeszcze jeden stwór, to serdeczne pozdrowienia dla uroczej kotki Hans

A no i fajnie by było urządzić zjazd lubelski lub spotkać się większą grupą w W-wie kiedyś(Gre, Docent, Merlot, Dorcia i inni poszukiwani)

A muzycznie, może znają coś państwo na tematy krakowsko-alkoholowe, by się w tym pięknym klimacie utrzymać? Mały muzyczny Hyde Park?

Reklamy

Komentarzy 19 to “Postkrakowskie impresje”

  1. grześ Says:

    Krakow

  2. grześ Says:

    alkoholowo to tylko z tej plyty (czemuz mi z zamienilo sie z y i nie mam polskich liter, jak to naprawic, pomocz!!!!!!=

    http://cybernetycznycyborg.wrzuta.pl/audio/93jSqDjRt9Y/kult_-_bal_kreslarzy

  3. Torlin Says:

  4. grześ Says:

    Czesc, i jak tam, polaziles jeszcze po gorkach jakichs?

  5. Pino Says:

    Hi hi, piękny opis.

    Trzeba będzie powtórkę zrobić, koniecznie.

  6. Pino Says:

    A, piosenki. Mówiłam ci, że istnieje tylko jeden utwór, który prawidłowo opisuje to miasto, nawet próbowałam zanucić pod dworcem, ale wtedy minęła nas moja znajoma, a potem popadliśmy w dygresje:

    • grześ Says:

      o, to jest ładne:

      Kraków piękny trochę śmierdzi a poza tym po staremu
      W Piwnicy pod Baranami banda zgredów i szpanerów

      • Pino Says:

        Wolno się sączy czarna kawa w Rio, wódka droższa, co poza tym? Przecież nic się nie zmieniło! 😀

        Podobny przekaz, tylko trochę bardziej duszoszczypatielnie, ma ten utwór, który jedna moja znajoma napisała, a inna go śpiewa. Autorka tekstu zresztą jest z Warszawy, żeby było śmieszniej.

      • grześ Says:

        Posłucham zaraz, ale chwilowo słucham Gitarą i Piórem, zajadam się truskawkami i się zastanawiam, co robić: spać czy nie spać, oto jest pytanie,.

        W sumie rano wstać trza do pracy, no.

        Acz mam ochotę na kolejny wpis, tekst napisać, a w ogóle chyba tekst o filmach Akina na weekendzie wyrychtuję.

      • Pino Says:

        No proszę, ten Kraków to jednak wpływa odświeżająco na niektórych…

        A ja sobie zrobiłam tym razem whisky bez coli, za to z dwiema kostkami. Będę twarda.

      • grześ Says:

        Łał, whisky pur, czemu nie w sumie.
        Ja wypiłem se desperado i więcej alkoholu nie posiadam (na szczęście)

        A Kraków odświeżający, fakt.

  7. grześ Says:

    No właśnie, zamiast słowa impresje pasowałoby słowo dygresje bardzo jako tytuł wpisu.
    A ja właśnie wstałem, bo mam wolny wtorek, pierwszy raz od wielu miesięcy, a właściwie od września (no dobra świąt nie liczę i przerw), i jakoś tak mi się nic nie chce i w ogóle kto to widział we wtorki nie wstawać o 5,30, jak to zwykle bywa.

    pzdr

  8. Pino Says:

    Hyhy, a ja się biorę za tonę ćwiczeń z angielskiego, potem jadę na korepetycje, a czy dopuszczą mnie do egzaminu, to sprawa ciągle otwarta (okaże się pojutrze).

    Life 🙂

    pzdr

  9. follow Says:

    „może ten przyjazd do Sandomierza kiedyś szanownym wypali”

    To Ty z Sandomierza jesteś? Gdybym wiedział, to pewnie byśmy Cię na jakieś piwo wyciągnęli… (chociaż to z rok temu już było jak byliśmy)

  10. Gretchen Says:

    Wpadliście w dygresje?
    Niemożliwe…

    :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: