Archive for Czerwiec 2011

Zmarł Maciej Zembaty

Czerwiec 27, 2011

Maciej Zembaty nie żyje, dowiedziałem się z ostatniego serwisu Trójki.
Strasznie ważna postać dla mnie, pisałem o Dziadku Jacku, Grzegorzu, Marylce, pannie Indze, panu Włodku i samym Maurycym już 4 lata temu tu
Autorem „Rodziny Poszepszyńskich” jest oczywiście Maciej Zembaty (i Jacek Janczarski), Zembaty to też bard, tłumacz, pieśniarz. Tłumaczył Cohena i śpiewał go, śpiewać to mu się zdarzało i w „Poszepszyńskich”, oczywiście związany z Trójką, autor magazynu satyrycznego „Zgryz”

Zembaty miał swój blog, o czym nawet nie wiedziałem, blog jest tu
Zembaty to mistrz czarnego, absurdalnego humoru, „Rodzina Poszepszyńskich” to zaś pozycja obowiązkowa i arcydzieło, pamiętam, jak czekałem na każdą „Powtórkę z rozrywki”, by posłuchać tych cudownie odprężających 15 minut, teraz mam ze 3 płyty z ta audycją, można znaleźć w necie, kilka odcinków mam na dysku, więc od jutra czas sobie przypomnieć.
A już od dłuższego czasu patrzyłem na płyty i myślałem, by sobie zapuścić.
Nie wiem czy państwo wiedzą, ale ta audycja to jest po prostu odtrutka na całe zło:)
Naprawdę, jesli ktoś nie zna, musi nadrobić, no nie ma innego wyjścia.

Zembaty bywał kontrowersyjny nie tylko w twórczości, ale i w wywiadach, niepokorny, ciekawy, przewrotny, nie mieścił sie za bardzo w ramach polskiej rzeczywistości, bardzo krytyczny wobec prawicy, tradycji, Kościoła,polskości, ale w PRL po słusznej, solidarnościowej stronie. Pamiętam jego jeden wywiad, gdzie mnie rozbawił stwierdzeniem, że chce kiedyś umrzeć na raka krtani, bo sami fajni ludzie na to umierają (Swoją drogą, zmarł na co innego), na blogu pisał o tym, że gdyby był bardzo chory, popełniłby samobójstwo.

Lektury:

http://www.sewi.pl/wywiady/wywiad-z-maciejem-zembatym-relaz/


http://www.poszepszynscy.info/zembaty/wywiady/wywiad2.html

(Jest ten fragment o raku:

On mowił: jestem bardzo ciężko chory, spodziewam się remisji raka – zresztą tego samego raka, który, niestety, dopadł skutecznie księdza Tischnera, na szczęście nieskutecznie Jacka Kuronia, a obecnie jego potencjalnymi ofiarami są Leonard Cohen i Jacek Kaczmarski. Ja też będę to miał, mam nadzieję, że niedługo… Taki nasz los ludzi, ktorzy trochę piją, dużo palą i za dużo mówią, względnie śpiewają..
)


http://www.cohen.ugu.pl/polska/wyw_zembatego_o_lc.htm

http://www.maciejzembaty.pl/?p=14

http://film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/wywiady/maciej-zembaty-wyznaje-tw-rademenes-to-ja,1,3811284,wiadomosc.html

Do posłuchania

http://w857.wrzuta.pl/audio/4lgfWZ7UF1G/maciej_zembaty_-_ostatnia_posluga

Panie Macieju, jeszcze pana ulubiony Cohen na pożegnanie:

Żegnaj, Maurycy.

Jak Jarosław Gowin cywilizacji białego człowieka broni…

Czerwiec 17, 2011

Wlazłem dziś na blog do Barta i jak zwykle uważnie przejrzałem jego blogroll, by coś ciekawego wyłowić i trafiłem w taki sposób poprzez blog wielobranżowy na wywiad posła Gowina w Radio Zet. Wywiad w całości jest tu

I poseł Gowin jak to prawdziwy polski konserwatysta straszy, wizje snuje, lęki rozsiewa, cywilizację europejską chce chronić, w patos i nadęcie/zadęcie wpada. Niczym Arturo Nicpoń czy inny Tomasz Terlikowski. Przypominam niezorientowanym, że poseł Gowin jest podobno w lewackiej a przynajmniej liberalnej, otwartej, europejskiej partii (przynajmniej tak ona się przedstawia).

Co poseł mówi i co go tak zbulwersowało, że na straży cywilizacji stanął a Polskę przedmurzem chrześcijaństwa i cywilizacji przed hordami islamskimi uczynił?

No jak to co, sprawa oczywista, co najbardziej podnieca i kręci polską prawicę?Seks dwóch facetów (swoją drogą, czy taką fascynację przejawiającą się w homofobii da się leczyć?). Poseł Gowin to człek kulturalny, światowy i w ogóle wyższa liga, więc nie gada jak niektórzy o odbytach, i włożonych w nich penisach, on dotyka tematu w rękawiczkach.

Zajmijmy się więc tymi rękawiczkami, zaczyna się kulturalnie, światowo i w ogóle posh:) od deklaracji, że poseł Gowin tak jak i redaktorka Olejnik mają znajomych gejów (nie chce mi się szukać, ale kiedyś ładnie ten argument z dyżurnego geja ładnie Major wykpił, może zalinkuję później w komentach)
Później Olejnik pyta, Gowin odpowiada, ale odpowiada, kłamiąc:

Monika Olejnik: No tak, to jeżeli mówimy o równości, to można mówić, że skoro małżeństwo nie ma dzieci to też nie powinno mieć na przykład takich przywilejów, jak wspólne dziedziczenie, czy opodatkowanie, prawda, bo powinno to dotyczyć tylko par, które posiadają dzieci.

Jarosław Gowin: Ale nie, chodzi o naturę samego związku, o istotę związku. Istotą małżeństwa jest nakierowanie na pełną rodzinę, na posiadanie i wychowywanie dzieci dlatego państwo w swoim własnym interesie powinno przyznać małżeństwom pewne przywileje.

Skąd szanowny Gowin wie, co jest istotą małżeństwa, poza tym od kiedy (abstrahuję od małżeństwa jako sakramentu katolickiego), istotą małżeństwa miałoby być posiadanie dzieci. NO i co z małżeństwami, które dzieci mieć nie chcą i nie mają. Nie ma takich?

Później w ciekawy sposób Gowin neguje fakty, gdy Olejnik mówi, że we Francji:

Monika Olejnik: We Francji związki partnerskie pomogły, okazuje się, że wiele par, które zawarło ten kontrakt, to są pary heteroseksualne, a nie homoseksualne.

Jarosław Gowin: Tak, ale równocześnie gwałtownie spada dzietność, gwałtownie spada liczba zawieranych małżeństw, a również z punktu widzenia praw małżonków, czy praw partnerów te dwa związki różnią się w bardzo istotny sposób. Zobowiązania, które mąż ma wobec żony, czy żona wobec męża są bez porównania silniejsze niż te, które mają partnerzy w takich związkach. Trwałość tych związków też jest nieporównanie mniejsza.

Monika Olejnik: No właśnie nie, okazuje się, że we Francji te związki są bardzo trwałe i kończą się na ogół ślubami.

Jarosław Gowin: No trudno, pani redaktor, dochodzić do takiego wniosku, który pani sformułowała, bo legalizacja związków partnerskich ma we Francji tak niedługą historię, że tworzenie, wyprowadzanie jakichkolwiek twardych wniosków, z tak krótkiej historii jest naprawdę przedwczesne.

Tyle przekłamań, co w tych dwu krótkich fragmentach, to trudno pomieścić. Wystarczy cokolwiek trochę czytać, by wiedzieć, że we Francji akurat dzietność wzrosła i przyrost naturalny jest jednym z najwyższych w Europie,a na pewno wyższy niż katolickim polskim raju. Co ciekawe, wcale nie jest to tylko zasługa emigrantów (których pan poseł Gowin tak się obawiać zaraz będzie).
I jeszcze jeden smaczek, czy Monika Olejnik wysnuła wnioski czy podała dane/fakty/doniesienia? Bo poseł Gowin oczywiście obniżył rangę jej wypowiedzi twierdząc, że wysnuła ona jakieś nieuprawnione wnioski.

Później Gowin znowu powtarza to samo, że małżeństwo=dzieci i dlatego jest the best, nie to co jakieś tam partnerstwa czy inne brewerie

No i kwiatek (przedostatni), który swoją drogą jest całkiem ładnym fragmentem Gowinowego strumienia świadomości:

Nie, nie, to kompletnie nie to, to kompletnie nie ma nic wspólnego z wartościowaniem poszczególnych osób, to ma związek tylko z tym, że społeczeństwo powinno troszczyć się o swoją przyszłość i troszczyć się o wychowanie dzieci. A nawiasem, nawiasem mówiąc, jeżeli my pójdziemy tą drogą, którą proponuje pani redaktor to wcześniej czy później, moim zdaniem raczej wcześniej, skończymy tak jak starożytny Rzym, przyjdą barbarzyńcy, przyjdą do Europy muzułmanie, Europa stanie się islamska.”

Panie Pośle, Europejczyku Szanowny:
-Europa jest już w dużej części muzułmańska, niech pan jedzie do Francji, Niemiec, Hiszpanii, niech pan się przejdzie ulicami, zje kebaba, obejrzy któryś z filmów Fatiha Akina (będzie niedługo mała ściągawka z jego filmów u mnie w blogu). Więc Europa jest muzułmańska i musimy się z tym pogodzić i koegzystować z muzułmanami, a nie nimi straszyć.
-Co,że tak zapytam ignorancko, ma wspólnego z (potencjalnym) zagrożeniem islamem fakt istnienia prawnego związków partnerskich? Niech mi ktoś, no, głupkowi z prowincji wytłumaczy. Czy to tak działa, że gdy pierwsza para gejowska czy lesbijska ślub zawrze, muzułmanie przed USC czatować będą, broń w ręku dzierżąc i w ogóle pora umierać? No chyba nie, więc jak?

-Panie Pośle szanowny, czy aby polski poseł powinien mówić o obywatelach państw, z którymi Polska utrzymuje stosunki dyplomatyczne, o wyznawcach drugiej najliczniejszej religii na świecie, o obywatelach też Polski (że choćby nieśmiertelnym przykładem polskich Tatarów rzucę) per barbarzyńcy. Nie jestem specjalnym fanem islamskiego stylu życia, ale chyba polityk powinien kontrolować się i, delikatnie mówiąc, nie pieprzyć głodnych kawałków, jak pan w tym fragmencie.

Kwiatek posła Gowina ostatni i najmocniejszy (oj, uczył się od Hitchkocka, uczył):

A nie to jest zupełnie co innego, szanuję każdą religię, natomiast bardzo bym chciał żeby Europa pozostała przywiązana do takich wartości, jak wolność jednostki.

No tak panie pośle, odmawia pan dwóm dorosłym facetom czy dwu dorosłym kobietom prawa do decydowania o swoim życiu (usankcjonowania swojego związku), a teraz gada pan o wolności jednostki.
Głupota czy hipokryzja, oto jest pytanie.
Czekam na odpowiedzi w komentarzach:)

Obrazki cz III (a właściwie V czy VI)

Czerwiec 15, 2011

1. Stwierdzam, że żyjemy w kraju antyrodzinnych hipokrytów oraz ludzi, którzy mają piękne słowa na wargach a de facto wartości tzw. prorodzinne są im obce. No bo sorry, naprawdę są ludzie, którzy uważają, że kobieta karmiąca piersią gdziekolwiek jest obleśna, niemoralna czy niekulturalna. Kuuurrrrwwwaaa!!!!! Nie rozumiem w sumie. Ale, jak widać, są.

2.Chciałbym kiedyś móc mieć pewne prawo, nie wiem, jak wy, może to chore i pokręcone, ale mnie strasznie dużo radości sprawia to, że jestem wolny, w mnóstwie rzeczy jestem zniewolony, tym gdzie się urodziłem, swoim ilorazem hłe, hłe, inteligencji, wyglądem, chorobami różnymi, zahamowaniami, fobiami, lękami, polskością, wychowaniem w określonej religii i kulturze, swą wrażliwością itd.
Są rzeczy, które mogę, które mógłbym i które, nadzieję mam, będę mógł robić zawsze. Gdy nadejdzie taki czas, że nie będę mógł robić większości rzeczy, które mogę i które mi radość sprawiają i sens dają (nawet jeśli są potencjalne i ich nie robię), będę w kropce. Wtedy chciałbym móc zrobić tę jedną rzecz, nie twierdzę, że kiedykolwiek ją zrobię, mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał/potrzebował/chciał. Chciałbym jednak móc ją zrobić. Gdybym nie mógł sam, chciałbym, by ktoś to dopomógł mi w tym. Chciałbym być wolny do końca i chciałbym móc wybrać czy chcę istnieć dalej czy chcę se odlecieć w nicość. Chciałbym po prostu, jeśli nadejdzie taki czas, że nic nie zostanie więcej, wiedzieć, że porta semper aperta est. No chciałbym, nawet jak nie skorzystam. Napisał już o tym tu Eli Wurman.

3. PJN się skończył, trochę mi szkoda, ale niestety się ośmieszyli, wynika, że jednak prawicy w miarę sensownej w Polsce na razie nie będzie. Lewicy zresztą tyż nie dostrzegam.

4. Świat jest pełen idiotów, to wiadomo od dawna, Często idioci są przy okazji ludźmi, którzy upajają się obrażaniem innych i pogardą wobec innych, szczególnie jeśli ci inni odbiegają od normy. Innym może być kobieta, czarny, Żyd, niepełnosprawny. Bywa i tak (np. w grupie rówieśniczej), że innym jest się z totalnie prozaicznego powodu jak wygląd, niski wzrost, nadwaga itd. Innym może być też ktoś samotny, bezdzietny, homoseksualista. Niektórzy uwielbiają obrażać innych. Są też portale opiniotwórcze, które są opiniotwórcze, dobre i piękne, wywiady robią z Obamą czy innym Osamą, chcą prowadzić debatę o Polsce, internecie, rozwoju. Znowu więc padają wielkie i piękne słowa. Tymczasem jednocześnie promują te portale pogardę i nienawiść, wspierają język nienawiści, przyzwalają na pogardę wobec bliźniego. Co ciekawe, jednocześnie pełno na takich portalach wielkich słów o religii, Polsce, rodzinie, a gdy przyjdzie co do czego, to z glana pedałom przyjebiemy. Albo Żydom albo singlom albo lemingom albo wykształconym. Na innych portalach przyjebiemy nauczycielom, na innych księżom, na jeszcze innych emigrantom. Im większej grupie przyjebiemy, tym więcej pięknych i dobrych słów.
Nie ma nic bardziej złudnego niż słowa, nie ma bardziej przereklamowanych słów jak patriotyzm, prorodzinne wartości, moralność, tradycja. Często zza tych słów wyziera tylko jedno: Nienawiść, a tuż za nią (czasem przed nią, czasem obok) mamy siostrę Pogardę:)

P.S. Cd pewnie n kiedyś, może obrazki osobiste wyrychtuję, ale tu chwilowo nie pasują.

Obrazki cz I. (na wordpressie)


Obrazki cz. II

Postkrakowskie impresje

Czerwiec 13, 2011

Grześ trafił do Krakowa w ostatni piątek, trafić nie było łatwo, bo droga biegła przez Rzeszów i Poznań. Poza takimi nudnymi rzeczami jak egzamin FCE, którego pewnie nie zdałem, udało mi się spotkać z trójką jakże ciekawych blogerów, co pokrótce i złośliwie opiszę:)

Pierwsza zjawiła się Pino, którą znałem od czasów TXT, ale tylko wirtualnie i telefonicznie, zjawiła się nagle pod Galerią Krakowską, wcześniej przez telefon zapowiedziawszy mi, że ona też spada się uczyć angielskiego i dlatego mam się zjawić u jej babci, która podobno chce mnie poznać (w co oczywiście nie wierzyłem, bo i czemu ktokolwiek miałby chcieć mnie poznawać). Pino zjawiła się, zaraz na samym początku rzuciła mi komplementa, że młodo wyglądam jak na swoje prawie 30 lat, Pino nie dość, że jest młodsza ode mnie o jakieś 6 lat, to wygląda jeszcze młodziej (piwa bym jej w swojej wirtualnej knajpie nie sprzedał, no)

Więc Pino pojechała szprechać , ja pojechałem też szprechać, ale po polskiemu z babcią Pino (może czytelnicy TXT pamiętają kilka wpisów w blogu Krystyna na Borku), babcia Pino zastrzeliła mnie kilkoma tekstami, choćby takim, że jestem sympatyczny (właściwie był to dużo mocniejszy komplement, ale co się będę chwalił). Zresztą komplementów było więcej, ja się odwdzięczę teraz i powiem, że spędziłem bardzo sympatyczne kilka godzin na rozmowie o mnóstwie ciekawych zjawisk/rzeczy/ludzi i w ogóle inspirująco było, nie wspominając już o tym, że zjadłem pyszny obiad i wypiliśmy smakowite białe wino.

Później szprechaliśmy w sumie 2 dni z Pino, obmawiając cały wszechświatowy Internet, komentując złośliwie różne wytwory fanatycznych prawaków i fanatycznych lewaków, acz oczywiście robiliśmy to z klasą, finezją i humorem.
Oczywiście tematem rozmów nie był tylko Internet, ale tzw. wszystko i nic.
No i do tego wszystkiego goździkowe djarumy, ballantines, metaxa i zimne piwo (a o białym winie już chyba wspominałem?)

A w niedzielę zjawił się Torlin, który zanim się zjawił, zdążył się chyba zirytować moją chaotycznością i tym, że się strasznie nieudolnie z nim umawiałem, ale tak już mam
Z Torlinem spędziłem też kilka godzin na rozmowie, acz jako że byłem po moim maratonie pociągowo-alkoholowym od środy wieczorem i 2 dniach egzaminu lekko zmęczony i zaspany, to właściwie więcej gadał on, nie żeby mu to jakąś trudność sprawiało, bo gadać to on lubi i gada sensownie. No i w sumie, miałem jakieś wyobrażenie Torlina jako takie centrowego blogera, mającego poglądy, ale raczej spokojnie je wyrażającego, na żywo Torlin potrafi być jednak bardzo zaangażowany i przekonujący. Torlin też mi sprzedał kilka komplementów acz niektóre były specyficzne „Postawię ci piwo, przecież co tydzień piszesz o swoich problemach finansowych”. W sumie nie żeby nie miał racji…

Ogólnie nawet jeśli nie zdam tego FCE, to weekend należał do bardzo udanych, inspirujących, ciekawych i w ogóle w mym nudnym życiu była to odmiana, mam nadzieję, że spotkam się ze wszystkimi wymienionymi osobami jeszcze kiedyś (może ten przyjazd do Sandomierza kiedyś szanownym wypali), chyba że po tym wpisie cała trójka się na mnie obrazi.

A i żeby się nie obraził jeszcze jeden stwór, to serdeczne pozdrowienia dla uroczej kotki Hans

A no i fajnie by było urządzić zjazd lubelski lub spotkać się większą grupą w W-wie kiedyś(Gre, Docent, Merlot, Dorcia i inni poszukiwani)

A muzycznie, może znają coś państwo na tematy krakowsko-alkoholowe, by się w tym pięknym klimacie utrzymać? Mały muzyczny Hyde Park?