Archive for Maj 2011

W górach jest wszystko co kocham, a tak poza tym jestem idiotą…:)

Maj 5, 2011

Góry= magia, piękno, cudowne zmęczenie, wyzwolenie, radość, wiatr, kamienie, widoki, śnieg, ludzie, alkohol, lepiej smakuje i wypić można dużo więcej niż na nizinach, zdjęć nie ma sensu (pisownia zmieniona na prośbę wieloletniego kumpla blogowego:) robić, widoczki kolekcjonować i zapisywać na swym twardym dysku wystarczy, samotność cudowna, wolność, brak kondycji nie przeszkadza po prostu iść, a to iście jest tak pełne radochy, że masakra.

Byłem w górach 3 dni, a właściwie czynnie to jeden dzień i się strasznie pozytywną energią naładowałem. Właziliśmy ze znajomymi na Babią Górę, po kilku metrach grześ odkrył, że jest totalnym cieniasem i kondycji ma zero, ale szedł, wchodziło się cudownie, weszliśmy na szczyt (1725 m), grześ poweru totalnego dostał i se samotne zejście z góry uczynił i trasę, którą znajomi pokonali (to zejście) w 1h50 min, zrobił w godzinkę z małym kawałkiem. Schodziło się cudownie, momentami zbiegało, takie tam nic nieznaczące fakty, jak stare buty z supercienką podeszwą, do gór się nie nadające wcale, nie miały znaczenia, nawet mój brak kondycji się na chwilę ukrył i schował.
Acz czułem już po moich stopach, że źle będzie.
No ale żeby se oczywiście stan stóp poprawić poszedłem wieczorem do knajpy (eh, jakiego miałem fajnego powera) i jeszcze tańczyliśmy se jak gupi i obciach robiliśmy, no.

Za to od wtorku cierpię niemiłosiernie, a wtorkowy krótki (30 min?) spacer nad jakieś wodospady był dla mnie tak fizycznie męczący, że myślałem, że normalnie wykituję.
No ale jak człek nieprzygotowany fizycznie w góry jedzie i bez butów właściwie, to teraz ma za swoje, ale z chęcią bym się w sierpniu wybrał na jakąś samotną wędrówkę w Bieszczady (nie byłem od 2005 roku tamże, bez sensu). Albo kiedy na jakąś wspólną, tyle, że np. w porównaniu do takiego górołaza jak Torlin na ten przykład, to ja beznadziejny jestem.

A tak w ogóle mam nadzieję, że to co mi się stało z lewą stopą (czy był taki film czy to tylko moja imaginacja?) to nie jest ani zwichnięcie ani skręcenie i że ból szybko zniknie i kuśtykać przestanę (Kiedy kuśtykać przestanę:)) i że okłady z kwaśnego mleka to nie tylko ludowy przesąd:), ale działają.

A w ogóle łoscypka se nie przywiozłem, buuuu…..