Faza na niepisanie

Fazę na niepisanie mam i ta faza mi pewnie się ostanie.
Czuję, że cokolwiek napiszę, nie ma żadnego nie tyle sensu, co celu.
Nawet to nie jest żaden z tych fajnych kryzysów, których miałem mnóstwo i które paliwem mojej blogerskiej twórczości były od zawsze i np. przyczyną i przyczynkiem fajnych, twórczych, zwariowanych i zabawnych tekstów się stawały (he, he, słodzi se i wmawia pierdoły ignorantom:)), którzy nie znają jego twórczości, ten autor okropny)
Więc tę fazę mam, faza se trwa, dobrze się ma, mi (wiem, Nameste, wiem, mnie) z nią też dobrze właściwie.
Zresztą obaczyć wystarczy: styczeń-tekstów sześć, luty jeden (acz komentarzy ze 200 w HP), marzec dwa), kwiecień pierwszy ten, który piszę jest.

Nawet zebrać się mi nie chce i na komenty blogerów odpowiedzieć zaległe (Dorka znowu mi zarzuci, że łolewam ja ci komentatorów szanownych)
Ano olewam, pisać nie zamierzam.
Niepisanie jest lepsze od pisania, znaczy pewnie nie uwierzy nikt, kto zna mą blogową twórczość i jakże częste teksty o niepisaniu, ale coraz częściej myślę, że blogowy etap życia chyba mam ochotę zostawić za sobą.
Niby mam pomysł na tekstów kilkanaście jutubkowych, w tym dwa cykle nowe, niby ciągle mógłbym pisać o tym, o czym piszę.Niby cykl filmowy trza by kontynuować, a cykl o horrorze napocząć.

Ale zwyczajnie nie chce mi się.
Od pewnego czasu nie potrzebuję też pisania jako autoterapii (czyżby moja wieczna depresja zmieniła się w jakże łagodną i cudownie wyzwalającą apatię/melancholię/rezygnację).

Dojrzewam do niepisania.

P.S. Zanim dojrzeję, można tu urządzić przedśmiertny (przed śmiercią bloga, nie autora, proszę nie pisać rozpaczliwych maili w stylu” Nie zabijaj się, kurwa, grześ, nie zabijaj się”) Hyde Park.

P.P.S. Oczywiście niepisanie nie oznacza nieczytania, niekomentowania i niekontaktowania się z dobrymi, starymi znajomymi blogerami&komentatorami.Więc, do zobaczenia Torlinie w Sandomierzu niedługo:), a Pino (i inni krakowiacy, jeśli mają się ochotę spotkać ze mną) niech się zastanowi czy będzie w Krakowie w weekend 10-12 czerwca, bo ja na pewno będę:), bo FCE będę zdawał, no:)

A tak w ogóle, czy ja kiedyś mówiłem, że życie jest w gruncie rzeczy piękne? Mimo wszystko&mimo okoliczności niefajnych różnych. Kurde, może zanim do niepisania dojrzeję (eh, ja mi się ta fraza spodobała), napiszę jaki hymn ku chwale życia i świata (no dobra, odpierdala mi w sumie bez sęsu zupełnie)
Idem więc czytać „Domowy poradnik umierania”, a Państwa szanownych zostawiam z cudownie kojącą Marylą. Pewnie Agnieszka się uśmiecha z góry (eh, pajacu sentymentalny, żadna góra nie istnieje), że taki nic nie znaczący grześ tak się ciągle jej twórczością zachwyca, do znudzenia aż, acz z drugiej strony, jak wiadomo, jej poezyje nudzić przecież nie mogą.
Oooo, w tym hymnie życia na pewno by było cuś o jej piosenkach znalazło, o głosie Elli co niedziella, o smutno pięknych piosenkach pewnej Billie, co jej się szybko zmarło, o górach, piesach, martini rosso, czarnych kotach, jesieni, samotności, Trójce, Rodzinie Poszepszyńskich, uśmiechach, nocy, whisky z colą i lodem, o samej coli nawet, o jeździe samochodzie bez celu i sęsu itd itp. Kurde, wynika mi w sumie, że cała moja blogowa twórczość to hymn jest, no,i pochwała dobrych stron życia:)

Ale jak wiadomo, dobry i piękny jestem, no dobra poczucie humoru, autoironii i dystansu mam tyż nieziemskie.

A w ogóle chyba totalnie mi ostatnio odbija, bo od pewnego czasu myślę o sobie jako o optymiście, może nie takim modelowym, z częstymi stanami wkurwienia, deprechy, apatii, jednocześnie głupio perfekcjonistycznym (kiedy nie trza) i minimalistycznym (kiedy tym bardziej nie trza), ale jednak optymiście.A może raczej optysymiście. Ładne słowo, optysymista.

To tyle.
Hajdparkować mi proszę do woli, powoli, mimo woli, nawet bez woli.

Reklamy

Komentarzy 25 to “Faza na niepisanie”

  1. Pino Says:

    10-12 czerwca powinnam być, na czerwiec nie mam żadnych planów wyjazdowych.

    „Oooo, w tym hymnie życia na pewno by było cuś o jej piosenkach znalazło, o głosie Elli co niedziella, o smutno pięknych piosenkach pewnej Billie, co jej się szybko zmarło, o górach, piesach, martini rosso, czarnych kotach, jesieni, samotności, Trójce, Rodzinie Poszepszyńskich, uśmiechach, nocy, whisky z colą i lodem, o samej coli nawet, o jeździe samochodzie bez celu i sęsu”

    „Spójrzmy więc wstecz i wspomnijmy to, dla czego warto było żyć. Kruk Edgara Allana Poe. Zamek Karmazynowego Króla. 17 minuta Ech Pink Floyd. James Bond. Nights In White Satin The Moody Blues. Adagio Albinioniego. Kobieta Wąż (The Reptile) w kwietniu 1970 roku – seans w sanockim kinie San, kiedy po raz pierwszy i ostatni bałem się na horrorze. Atom Heart Mother. Andante z Tria Es-dur Schuberta. Tom and Jerry. Coca-cola i ketchup. Rzygający grubas w Sensie życia wg Monthy Pythona. Czas apokalipsy. Drugi koncert Marillion w Gdańsku, gdy Fish śpiewał Lawendy „tylko” dla mnie i Anki. Clint Eastwood i scena z rondlem w westernie Joe Kidd. O fortuna – pierwsza pieśń z Carmina Burana Carla Orffa. Twin Peaks. Wizyta w Domu Kobiety Węża (Oakley Court pod Londynem). Wzruszenie, gdy przyszło mi zapowiedzieć koncert Petera Hammilla w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy 14.10.1995. Miłość w czasach zarazy Marqueza. Lost Highway. Noc i poranek 31 maja 1998…”

    http://krypta.whad.pl/html/opowiesci_z_krypty/fin_de_siecle.htm

    😛

  2. grześ Says:

    Znam, znam, nawiązywałem do tego dawno temu w urodzinowym wpisie w S24 :), tylko że mam go gdzieś (chyba) na laptopie, a w odmętach netu był, ale zniknął wraz z A@T.

    A coca-cola i ketchup, to normalnie jak ja, szczególnie cola, był jeden tekst beksińskiego o tym, jak go wkurwia, gdy kelner przynosi cole w szklance (już wygazowaną), miast przynieść w butelce i otworzyć dopiero przy stoliku.

    Kurde, mam tak samo:), a dla mnóstwo ludzi nie ma to znaczenia, ale picie wygazowanej coli to zuo jest, przecież:)

  3. grześ Says:

    A w ogóle przezyłem szok, ktoś kliknął (chyba pierwszy raz albo nie odnotowałem tego), że „he likes this post”.
    Tym kimś jest graforoman.
    Graforomanie, kimkolwiek jesteś, zapraszam serdecznie do wytłumaczenia się, co ci się w tymże poście podobało i dlaczego, a w ogóle czy się znamy i czy jesteś prawdziwym Polakiem jak ja:)

  4. basia Says:

    Pozdrawiam niepiszącego, smęcącego-pozytywnie, niezrównanego, wiosennego, zszokowanego (graforomanicznie*) Grzesia! 😀

    ____
    *znam, znam gościa (trochę)… prawdziwa_polskość jego w trakcie lustracji-weryfikacji 😉

    • grześ Says:

      Basiu, a pozdrawiam również, graforoman chyba się identyfikacji wystraszył, bo kliknął i tyle go widziano:)
      Codo godziny, od początku tego bloga łotr Press podaje se godzinę jak chce, ja nie mam nic do gadania tu:)

  5. basia Says:

    …że niby co? zegarek ustawiony na GMT?… — tyz piknie (i w konwencji poniekąd 😉 )

    /ja tam przestawiam czas tylko w blogu głównym mym – w satelickich się już nie fatyguję… 😎 /

  6. dorotkacb Says:

    Ano, zarzuci…

    • grześ Says:

      Dorcia, dzięki, tego mi było trzeba, jedna z najbardziej pozytywnych piosenek, które mnie strasznie dobrze do świata nastawiają, a jak wiadomo ttjestem osobą, która różnych wzmacniaczy takiego rodzaju potrzebuje:)

  7. Torlin Says:

    Zrobię wszystko, aby w Krakowie być, przyjadę specjalnie.
    Zawsze twierdzę, że dobrowolnie powinno się robić to, co sprawia przyjemność. Muszę Ci powiedzieć, że we mnie też nastąpiły zmiany, ze spokojem daję teksty, z góry wiedząc, że nie odbiją się szerokim echem w komentarzach, właściwie przestałem komentować aktualia polityczne. Dojrzewam do czegoś nowego, ale jeszcze nie wiem, do czego.
    Lubisz Wilki? Ja przepadam za ich wczesnymi przebojami, a dwa są dla mnie nieśmiertelne

  8. Torlin Says:

    Bałem się dawać 2 linki w jednym komentarzu

    Nie wiem dlaczego, ale ja za Baśką nie przepadam, jest dla mnie prostacka, plebsowa.

    • grześ Says:

      Okej, Kraków city w czerwcu, jestem za:)
      Wprawdzie FCE będę zdawał, więc będę musiał zdrowy tryb zycia dzień przed prowadzić (kurde, PIno, z tym calvadosem i djarumami to chyba w takim razie trza będzie uważać)

      A w ogóle w Krakowie będę razy dwa, bo jeszcze ustny mnie czeka, może nawet już w maju, kurwa a mój angielski chyba korepetytora lub korepetytorki potrzebuje niezwłocznie:)

      Tak w ogóle to nienawidzę tych głupich emotikonków, im więcej ich używam, tym bardziej mnie wkurzają, no.

      Torlinie, „Baśki” nie lubię bardzo, knajacka jest:), że zabłysnę ładnym słówkiem, co do starych Wilków, jakoś nigdy nie uwielbiałem ale kilka hitów nieśmiertelnych doceniam „Sun in the blue sky” itd
      Posłucham, czy znam te, co ty wzuciłeś.
      A w ogóle jakąś antypatię bez powodu odczuwam do Gawlińskiego.

      A „plebsowa’, ładne słowo, neologizmy to jest coś, co grzesie lubią najbardziej.
      Poza alkoholem oczywiście i dołowaniem siem:)

  9. Torlin Says:

    Miało być „plebejska” – sorry

  10. lawa Says:

    Uwielbiam You Tube i łatwość zaspokajania poszukiwań, zwłaszcza muzycznych,ostatnio powędrowałam do Fridy Boccary i „Un Jour,un Enfant” przeniósł mnie w świat urzeczeń głosem.Lubię jak głos brzmi wielobarwowo,jak sam w sobie jest muzyką.

  11. Torlin Says:

    Lawo!
    To dlaczego nie dajesz linku? 😦

  12. grześ Says:

    @all

    odpowiem jutro czy pojutrze.
    Dziś mam dzień bilansowania swojego życia i rozmyślań, więc po prostu wesoło mi nie jest:)

  13. whiteadder Says:

    Kiedyś dawno temu rozwinąłem Akronim BLOG – Bezsensowna Logoreja O Gównie. W wielu przypadkach jest to niestety prawda.
    Moda dziś taka, że piszą wszyscy o wszystkim. A pisać trzeba, kiedy ma się coś do powiedzenia. I często nam się wydaje, że na mamy do powiedzania NICZEGO MĄDREGO, czy ciekawego. A same litery są puste.
    Ja też nie piszę. Coś dziś wstawiłem, ale raczej z nudów, bo mam pawie wolny weeknd w Kijowie. Skąd państwa pozdrawiam serdecznie.

  14. grześ Says:

    O, witam, własnie ostatnio sobie myślałem, że nic nie piszesz, no.
    Bez sęsu:) to twoje niepisanie jest.
    No tak, Kijów, a taki grześ nigdy nie był w Kijowie, ładnie tam chociaż?

    Pozdrówka.

  15. whiteadder Says:

    Grzesiu, to są ostatni momenty na Kijów. Budują tu masę gowna wysokiego w pięknym mieście. Masakra.
    Ludzie mili, żarcie dobre, piwo znośne, wódka super, słonina pycha, pierogi najlepsze.
    Panny cudowne. Faceci okropni.
    Auta drogie. Knajpy drogie. Knajpy tanie.
    Wczorja zjedlismy w 3jke za 1200 tutejszych, dzis za 150.
    POLECAM. WIOSNĄ.
    XZresztą tak samo polecam Petersburg. To świetne miasto!

  16. whiteadder Says:

    tutaj daję piosenkę o podobnym zjawisku – kiedy nie ma co pisać. Tutaj tytuł pasuje:

    Running On Empty lyrics
    Songwriters: Browne, Jackson;

    Looking out at the road rushing under my wheels
    Looking back at the years gone by like so many summer fields
    In sixty-five I was seventeen and running up one-o-one
    I don’t know where I’m running now, I’m just running on

    Running on, running on empty
    Running on, running blind
    Running on, running into the sun
    But I’m running behind

    Gotta do what you can just to keep your love alive
    Trying not to confuse it with what you do to survive
    In sixty-nine I was twenty-one and I called the road my own
    I don’t know when that road turned onto the road I’m on

    Running on, running on empty
    Running on, running blind
    Running on, running into the sun
    But I’m running behind

    Everyone I know, everywhere I go
    People need some reason to believe
    [- From: http://www.elyrics.net/read/j/jackson-browne-lyrics/running-on-empty-lyrics.html -]
    I don’t know about anyone but me
    If it takes all night, that’ll be all right
    If I can get you to smile before I leave

    Looking out at the road rushing under my wheels
    I don’t know how to tell you all just how crazy this life feels
    I look around for the friends that I used to turn to, to pull me through
    Looking into their eyes I see them running too

    Running on, running on empty
    Running on, running blind
    Running on, running into the sun
    But I’m running behind

    Honey, you really tempt me
    You know the way you look so kind
    I’d love to stick around
    But I’m running behind

    Running on
    You know I don’t even know what I’m hoping to find
    Running behind
    Running into the sun but I’m running behind

  17. owcarek podhalański Says:

    Czuję, że cokolwiek napiszę, nie ma żadnego nie tyle sensu, co celu

    A po co od rozu cel, Grzesicku! Casem wystarcy ino mały celik 😀

  18. grześ Says:

    Albo cela:)

  19. grześ Says:

    Whiteadderze, fajny kawałek.
    Taki energetyczny w sumie:)

  20. starcraft2.hu Says:

    Hello there, You have done an incredible job. I’ll definitely digg it and personally suggest to my friends. I am sure they will be benefited from this site.

  21. Cheap Bikes Says:

    A truly fascinating read, I may properly not agree completely, but you do make some quite legitimate points.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: