Drobiażdżek okolicznościowo-nastrojowy

Ja na pewno nie.

W ogóle ostatnio ciągle mi się roi refleksja, że życie trwa za długo.
Znacznie.

Dobra, spadam dalej się męczyć ze sobą samym.

Reklamy

Komentarzy 10 to “Drobiażdżek okolicznościowo-nastrojowy”

  1. Torlin Says:

    Jezu, ile Ty masz lat? Twoje życie trwa za długo? Ja za rok kończę sześćdziesiątkę, biegam po lesie, chodzę po górach, kocham się w młodych dziewczynach i uważam, że mam jeszcze 30 lat przed sobą.
    Chcesz poznać muzykę moich „starych lat”? Oto ona:

  2. Torlin Says:

    Nie przestawiłeś godziny

  3. Pino Says:

    Godzina u Grzesia od dawna była do kitu.

  4. grześ Says:

    Torlinie, weź mnie tu nie zarażaj optymizmem, ja słucham „Nie dorosłem do swych lat”Stanisława Staszewskiego i się dołuję:)

    A poważniej.

    Ten blog pełni role autoterapeutyczną, znaczy opisuję tu chwile wkurwienia, zdołowania, radości, zdziwienia.

    jednym słowem cała gama emocji:)

    Nie znaczy to, że spędzam czas na dołowaniu się i czekanu na koniec:)

    A chodzenie po górach popieram, kochanie się w młodych dziewczynach tyż.
    Biegania nie lubię, nawet po lesie:)

    Ty mnie Nirvaną (dzięki zresztą, świetny utwór a chyba tego akurat nie znałem), ja cię Bitelsami:)

  5. grześ Says:

    Pino&Torlin,

    co wy chcecie, teraz podaje prawie dobrą godzinę, tylko że wg starego czasu:)

    Wcześniej gupi łotr press podawał zupełnie z kosmosu godzinę.

    Gdzie to się przestawia i jak, nie mam pojęcia.

    Ale szczerze mówiąc, nie chce mi się zmieniać.
    Powiem więcej (jak nasi kochani politycy gadam): olewam to:)

  6. Anonim blee Says:

    W „Zmiennikach” był taki motyw, kiedy rozbestwiony stary synek grubej ryby stracił chęć do życia. Marian Koniuszko się zwał.
    Podlewał ogródek siedząc w foteliku, a raczej lał wodę w jedno miejsce. Na pytanie:co robisz? odpowiedział:
    OLEWAM. LUBIĘ TĘ ROBOTĘ (nie chcę krzyczeć, tylko podkreślić ważność wypowiedzi)’
    Może tak właśnie trtzeba w tym życiu, żeby nie zwariować?

  7. Hoko Says:

    a tam. każdy chce, tylko mając świadomość, że się nie da, , próbuje to przekabacić w druga stronę, by zachować spokój ducha. jestem przekonany, że z Mercurym tak właśnie było.

    sama kwestia jest zresztą nieprecyzyjnie postawiona. bo co innego móc żyć wiecznie, a co innego musieć – w tym drugim wypadku, owszem, też bym się zastanowił.

    ale tak czy inaczej problem jest akademicki, bo wieczność to tylko myślowy konstrukt i nic konkretnego za nim nie stoi, nawet gdy abstrahujemy od naszej śmiertelności.

    o.

  8. grześ Says:

    Dorcia, dobre podejście:)

  9. grześ Says:

    Hoko, e tam, nudne to musiało być.

    Chyba że poza wiecznym życiem kilka innych rzeczy by doszło, np. niestarzenie się:)

    A i fakt, rozdzielenie między „móc” a „musieć” też ważne jest.

    Hm, ostatni akapit brzmi bardzo uczenie:), akademicko znaczy się, więc riposty na tym samym poziomie z mej strony proszę się nie spodziewać, he, he:)

    Za to pozdrawiam serdecznie.

  10. whiteadder Says:

    A tu kawalatek energetyczno literacki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: