Archive for Listopad 2010

Akcja Mikołaj 2010

Listopad 25, 2010

Mikolaj.png

P.S. Ktoś wie, jak to wstawić po prawej, bo Łotra Pressa ja nie ogarniam.
Jak mi nie podpowiecie, to nie wstawię nowego wpisu żadnego dopóki akcja trwa:)

Reklamy

Trójka odetchnęła (i oddycha) po Sobali:)

Listopad 21, 2010

Miałem już o tym napisać jakiś czas temu, bo sobie taki samozwańczy i prywatny raport co pewien czas o stanie Trójki mojej ulubionej sporządzać postanowiłem:)
Pana Sobali już dawno nie ma, o jego dyrektorowaniu pisałem tu , z wrodzonym sobie obiektywizmem zauważałem i plusy dodatnie, ale odkąd go nie ma, a właściwie w ostatnich dwu miesiącach zauważyłem taką fajną atmosferę w Trójce.

Coś jak dawniej: niezobowiązująco, sensownie, mądrze, ale bez spinania.
Widać, że to radio z klimatem, tworzone przez ludzi, którzy się lubią i mają wspólny cel.
Oczywiście można uznać to trójkowe towarzystwo za TWA, ale jak słuchałem sobie np. Benefisu Wisławy Szymborskiej, prowadzonego przez Nyczka i Barbarę Marcinik i Michała Nogasia, to sobie pomyśałem, ooo, za Sobali możliwe by to nie było, szczególnie, że gościem był Michnik:)
W ogóle taka radosna, nieskrępowana atmosfera panowała, nawet pani marcinik, raczej zawsz sztywna i opanowana, wypadła z roli, dostała araku śmiechu i nie mogła wykrztusić ani słowa.

Czy benefis Wojtka Manna czy świętowanie 1500-nej listy czy nowa audycja, której pierwszego wydania gościem był pan Kozłowski Krzysztof (następnym gościem będzie pani Staniszkis)

I tak ogólem (czuło się to jeszcze zanim Magda Jethon ponownie nastała) widać było, że wróciła ekipie radość z robienia dobrego radia.
I plus.

Oczywiście ciągle jest obawa, że się zasklepią w tym wzajemnym mizianiu, że będą się upajać swoją „trójkowością” i wyjątkowością do wyrzygania itd
Że muzycznie stoją w miejscu, że publicystycznie mogliby też się poprawić,że brak fascynujących dyskusji o kulturze, że Kaczkowski znowu nie będzie prowadził z powodu choroby audycji (acz Adamczyk jako druh zastępowy w Minimaxie jest świetny)

Nie wiem, czy Magda Jethon czegoś nie popsuje, nie ufam jej do końca, bo moim zdaniem może mieć ciągoty do komerchy:), wolałbym chyba Krzysztofa Skowrońskiego, ale cieszę się, że etap pana Sobali mam ja i ma Trójka za sobą.

No bo z dwojga złego wolę „trójkowość” nawet momentami nudną i mało twórczą niż panów Sakiewicza czy Wildsteina jako odnowicieli Trójki i jej twarze.

Tyle acz będę śledził i w razie potrzeby krytykował:)

Zagadka

Listopad 20, 2010

Na co można wydać ostatnie 12 zeta które człowiekowi zostały z wypłaty w listopadzie?

Za poprawne odpowiedzi nagród nie przewidujemy z powodu bankructwa grzesiowego:)

Pytanie dodatkowe: czy/jak można przeżyć 10 dni bez pieniędzy?

Totalitaryzm liberalny czy liberalizm totalitarny czyli uszczęśliwiaczom ludzkości mówimy gromkie nie:)

Listopad 17, 2010

Liberały podobno nami rządzą, Panie,liberalizm u nas panuje, Platforma liberalizmem się szczyci, PiS, SLD, PSL liberalizmem straszą, o liberalizmie mądre głowy rozprawiają.A ja mówię, gówno mamy, nie żaden liberalizm.

Kilka obrazków a propos podobno „liberalnej” Platformy

1. Platforma postanowiła uszczęśliwić ludzkość likwidacją dopalaczy. Zrobiła se kampanię pod publiczkę, postraszyła, dopalacze wypromowała, kto o nich nie wiedział, już wie. Przez kilka dni albo i kilkanaście był to dla rządzących i dla mediów największy problem w Polsce, oczywiście problem zastępczy. Podobno liberalna Platforma przy okazji złamała procedury, premier jak szeryf z Dzikiego Zachodu ruszył na walkę ze złym hodowocą bydła, tfu dopalaczy, który trzęsie miastem itd. Że procedury, że demokracja, że najpierw ustawa, a później ustawka i medialne akcje, a co tam, Tusk chciał się pokazać jako obrońca ludu przed Złem.

2. Podobno liberalny Tusk pod publiczkę kastrował już kiedyś chemicznie pedofili.

3. Ustawę antynikotynową uchwala podobno liberalna Platforma, która znowu chce nas uszczęśliwić. proponuję pójść dalej i zakazać ludziom fastfoodów, picia alkoholu, niemycia się, używania zbyt mocnych perfum i robienia czegokolwiek, co może się nie spodobać innym.
Podobno liberalna Platforma uchwala ustawę, która zakazuje człowiekowi palić w służbowym(sic!) samochodzie. (Ciekawe, kto to sprawdzi i komu to przeszkadza, że ja sobie palę w samochodzie służbowym, którym jeżdżę sam, batoników też nie będę mógł iść.)

Świat jest pełen używek, niezdrowych rzeczy, które ludzie z różnych przyczyn sobie zapodają. Uszczęśliwianie kogokolwiek na siłę i dążenie do regulowania mojego życia jest jakimś totalitarnym idiotyzmem, jest krokiem złym kierunku.
Nie rozumiem dlaczego ktoś nie może mieć knajpy, w której wszyscy palą?
Nieraz nie chciałem śmierdzieć fajkami, to szedłem do lokali dla niepalących, chciałem poczuć klimat zadymionego lokalu , szedłem do takiego, w którym się pali. Żadnego znaczenia nie ma czy sam palę czy nie.

Zygmunt Bauman, lewak zresztą powiedział nie tak dawno w rozmowie z Żakowskim dla „Niezbędnika Inteligenta”:

Tu mam problem z językiem… Na brak zagrożeń jest w polszczyźnie tylko jedno słowo – bezpieczeństwo. Język angielski ma na bezpieczeństwo dwa słowa: security i safety. Security dotyczy relacji społecznych – tego, co się w Polsce nazywa bezpieczeństwem socjalnym – jak stałość zarobków, wolność od biedy, dach nad głową, nadzieja na spokojną starość. A safety dotyczy głównie integralności cielesnej – pewności, że mnie nie otrują jedzeniem albo wodą z kranu, że mnie nie okradną albo nie napadną, że mnie nie zastrzelą, że nie porwą mi dzieci, że nie wysadzą w powietrze… W tę stronę współczesne państwo coraz częściej kieruje uwagę swych obywateli. Nie mogąc obiecać obywatelom security i społeczeństwa, w którym poczują się secure, władza coraz więcej mówi o zagrożeniu safety. Chce zdobyć naszą wdzięczność, gdy nie wybuchnie bomba, gdy nie zostaniemy pobici przez chuliganów lub gdy żebracy zostaną usunięci z ulicy. Żółty alarm. Pomarańczowy alarm. Czerwony. Uff, udało się, zamach udaremniono! Im mniej security, tym więcej podniecenia i szumu wokół safety. Można w ten sposób zmylić czujność obywateli, odwrócić naszą uwagę od zaniedbań lub bezsilności władzy.

To by się dawało potwierdzić w porównaniach międzynarodowych. Wojna z terroryzmem ma najgorętszy przebieg tam, gdzie państwo najmniej angażuje się w sferę security lub gdzie najgwałtowniej się z niej wycofuje – Ameryka, Anglia, Polska. Kraje, w których nic specjalnego się w sprawie security nie dzieje, jakoś łagodniej tę wojnę przechodzą.

Ale to nie dotyczy tylko wojny z terroryzmem. W innych sferach safety poziom napięcia rozkłada się podobnie. Im mniej security, tym hałaśliwsza jest walka z dymem tytoniowym i z przekraczaniem prędkości na drogach, z przemocą w rodzinie, z różnymi chuliganami. W Ameryce obsesja antynikotynowa zaczęła się wraz z neoliberalizmem i razem z nim narasta. W Niemczech o ograniczeniu prędkości na autostradach władze zaczęły mówić, gdy zaczęło się przycinanie państwa socjalnego. To chyba nie jest przypadek, że w Europie całkowity zakaz palenia w lokalach wprowadziła akurat Irlandia mająca najwyższy wskaźnik konkurencyjności – czyli, mówiąc inaczej, najmniej safety, najbardziej sprywatyzowane ryzyko życiowe i najmniej opiekuńcze państwo.

Pan ma poczucie, że w ten sposób władza odwraca uwagę ludzi od bolesnych reform?

Tego udowodnić nie umiem. Ale widzę wyraźną koincydencję. I widzę też, że ludzie pozbawiani security łatwiej godzą się na ograniczenia tłumaczone potrzebą ochrony ich safety. Obserwowałem reakcje tysięcy ludzi koczujących na londyńskim lotnisku, gdy po terrorystycznym alarmie wstrzymano loty do Stanów Zjednoczonych. Nikt nie złorzeczył, ludzie czekali potulnie. Z podziwem i wdzięcznością mówiono o władzy, która wstrzymała loty. To nic, że ludzie stracili wakacje albo interesy, z powodu których lecieli do Ameryki. Wszyscy byli szczęśliwi, że władza o nich zadbała. „Strach myśleć, co by to było, gdybyśmy znaleźli się w samolocie razem z terrorystą?!”. Fakt, że żaden terrorysta nie został zatrzymany i nie ujawniono żadnych wiarygodnych poszlak, iż coś komuś groziło, nie zmniejszył obywatelskiej wdzięczności.

A gdzie tu jest kłamstwo?

Nie wiem, czy jest kłamstwo. Ale wiem, że jest nowa przestrzeń dla kłamstwa i manipulowania ludźmi. Nie wiem, czy terroryści rzeczywiście coś zaplanowali. Nie wiem, czy władza miała jakieś wiarygodne sygnały. Ale wiem, że gdyby władza sama wymyśliła ten alarm, tak jak Stalin wciąż wymyślał kolejne kontrrewolucyjne spiski, to niemal bez wysiłku zdobyłaby wdzięczność ludzi. Tego sprawdzić się praktycznie nie da. Ryzyko tym się różni od innych zagrożeń, że jest niewidoczne, trudne do obliczenia i w końcu niesprawdzalne.

I garść linków, bo na temat są różne głosy.
Ezekiel napisał moim zdaniem lekko totalitarny tekst, w którym upaja się swoim prawem do nieśmierdzenia, nie wiedzieć czemu stawiając swoje prawo do nieśmierdzenia w prywatnym lokalu, wyżej niż prawo właściciela lokalu do rozporządzania swoim lokalem. Może następnym krokiem będzie żadanie Ezekiela, by np. w lokalu właściciel nie palił aromatycznych świeczek lub kadzidełek, bo też śmierdzą lub nie używał odświeżaczy do powietrza, bo mogą uczulać. Albo puszczał ciszej albo głośniej muzyczkę. Albo inaczej wizualnie urządził knajpę.

Tu świetna dyskusja u Majora, gdzie Major niestety poległ, a Pecet i Bad Religion go punktują.

A tu Major obok problemu, punktuje przeciwników ustawy, głupoty gadając o smrodzeniu i o tym,ze właściciele knajp nie splajtują (Ale co to ma do rzeczy, że zapytam)


Jacek Żakowski zaś wcielił się biedak w rolę Murzyna.

Komentarz „Polityki”


O dziwo sensowna Magdalena Środa.

I jak zwykle arogancki i przekonany o swej słuszności, inteligencji, racji błyskotliwości i o tym, że inni to głupki Wojciech Orliński.

A na zakończenie ostro Ludwik Stomma w felietonie na początek roku 2010:

Symbolem takiego kretyna jest dla mnie terrorysta-uszczęśliwiacz nawołujący do wprowadzenia wszędzie zakazu palenia tytoniu. Terrorysty-uszczęśliwiacza nie obchodzi, że można by w jednych knajpach zakazać, w innych zezwolić, żeby wilk był syty i owca cała, dać normalnie żyć. O nie! Przecież on dba i o moje zdrowie. Chciałby, żebym był coraz to higieniczniejszy, bardziej sterylny, miał płuca czyściutkie, a palce, w których trzymam szluga, różowiutkie jak pupcia niemowlęcia. Czy ja tego chcę, to go już nie obchodzi. Wtłacza mnie do swojej matrycy z najgłębszą pogardą dla moich gustów, marzeń, przyjemności, a choćby i słabości oraz tego elementarnego faktu, że to moje płuca i wara mu od nich. I niech mi jeszcze nie wmawia, że truję innych, gdyż nikomu, a niepalącym w szczególności, nie każę ze mną przestawać i nikogo nie ciągnę na siłę do lokali z dymkiem.

Ten obrzydliwy kretyn jest jednak, jako się rzekło, symbolem tylko, jednym z wielu przedstawicieli mnożącego się gatunku nienawistników, tępicieli ludzkiej wolności i intymności. On rzucił się na papierosy. Jego koledzy w imię naszego zdrowia zaraz dobiorą się do szkodliwego alkoholu (czym zniszczą polską literaturę), szkodliwej kawy (koniec z polską nauką), za ostrych przypraw, pocałunków w usta (co w ogóle higienicznie jest całować?) etc., etc. To dla zdrowia.

Ignorancja to siła:) a poza tym nihilistycznie and nonsensownie

Listopad 14, 2010

1.
Nic nie czytam
Nic nie piszę
Nic nie myślę
Nic nie działam
Nic się nie rozwijam
Nic nie zmieniam
Nic nie tworzę
Nic nie robię
Nic nie mam
Niczego nie planuję
Nic mnie nie interesuje

2. Mam w dupie&olewam
PiS, PeŁo, Kluzik-Rostkowską, Migalskiego, Jakubiak, wybory, partie polityczne, propagandę, prawicę, lewicę, centrum, Michnika, lewaków, Kościół, wolne Państwo, zniewolone Państwo, skuteczną i dostępną dla wszystkich służbę zdrowia, własne mieszkanie, wolne i niezależne, dziedzictwo narodowe, tradycję, kulturę i wiarę, rodzinę, jednostkę, społeczeństwo, nazizm, socjalizm, faszyzm, neofaszyzm, bezrobocie, Kraków, Warszawę, zmiany, inwestorów, nowe miejsca pracy, prezydentów, radnych, twardą Ślązaczkę z Trójki, która łączy europejskość z jakością albo odwrotnie, rozwój naszego miasta (i waszego też), szpitale, drogi, dobre zarządzanie, politykę, rząd, opozycję, władzę, prawo, sprawiedliwość, obywatelskość, samorządy,prowincję i Warszawkę, samodzielne myślenie, listę nr 5, audycje komitetów wyborczych, przedszkola, nowe autobusy, nowoczesne obiekty sportowe, centrum naukowe Kopernik, małe miasta, duże miasta, małe miasteczka, Andrzeja Bursę, tego samego prezydenta, który zarządza Poznaniem lub odwrotnie.

3. Nie czytałem (i pewnie nie przeczytam)
Iliady
Odysei
Don Kichota
Raju Utraconego
Biblii
Koranu
Bhagawadgity
Mahabharaty
Kamasutry
Boskiej Komedii
Opowieści Kanterburyjskich
Dekameronu
Biesów
Braci Karamazow
Idioty
W poszukiwaniu straconego czasu
Ulissesa
Człowieka bez właściowści
Józefa i jego braci
Dawida Coperfielda
Olivera Twista
Pustelni Parmeńskiej
Pana Tadeusza

Dla odmiany pełen energii utwór, zawsze mnie pozytywnie do życia nastraja:)

Obrazki (i kurioza) (nie)patriotyczne

Listopad 11, 2010

1.Idą brunatni idą brunatni
Maszerują ogolone żołnierzyki
Niszczą drogowe znaki
Denerwują ich czarne ludziki
Idą brunatni idą brunatni

No i poszli i przeszli, czy brunatni nie wiem, ale jak czytam, że krzyczano na tej „niepodległościowej demonstracji” Rudolf Hoess (albo Hess) (nie wiem, o którego im chodziło, ale to nieważne), to mnie wkurwienie ogarnia i zastanawiam się, co na takim marszu robią Kukiz, Żaryn, Pospieszalski, czemu popierają ogolonych osiłków z MW i z ONR.
Wydawać się powinno oczywiste, że odwoływanie się do nazizmu/rasizmu/antysemityzmu powinno powodować , ze tych odwołujących się nie traktuje jako partnerów do dyskusji czy wspólnego demonstrowania z nimi.

2. Kretyni maszerowali, inni kretyni się ubrali w pasiaki i blokować demonstrację pierwszych kretynów chcieli.
Kurwa, czytam a właściwie przeczytałem dziś „Wilk na strychu” Sophie Richhman, dziecka ocalonego z Holocaustu, przypominam sobie inne rzeczy, które przeczytałem o II WŚ, o Holocauście (Lanckorońska, Kertesz,Celan, Borowski, Nałkowska) i myślę o tym, by o Holocauście poczytać dużo więcej, bo wiem mało, przypominam sobie i się zastanawiam, jakim trzeba być pajacem, by się odziewać w pasiak i zgrywać na więźnia Oświęcimia, by profanować te symbole. Czy tym przebierańcom wydaje się, że oni są w takiej sytuacji, a że kretyni z MW to jak SS jest?
Przecież to jest banalizacja historii, wykorzystywanie jej w polsko-polskich wojenkach.
Tak jak inni kretyni porównujący rządy Tuska do Generalnej Guberni lub kretyni z drugiej strony porównujący braci Kaczyńskich do nazistów.

3. A w kraju jak zwykle poza tym polityka wysysa mózg . Najważniejsze są losy dwu skrzywdzonych i poniżonych pań, których krzywdą zajmują się prawie wszyscy. Acz niektórzy twierdzą, że to te panie są złe i że one biednego, niewinnego prezesa krzywdziły. A poza tym pewnie panie były agentkami na usługach PO i rozbijają PiS wraz z TVN-em, ku uciesze innych mediów. Acz krążą też plotki, że to makiaweliczny plan prezesa, by z paniami po ich ewentualnym sukcesie wejść w koalicję.
No i dziwicie się, że ja wolę emigrację wewnętrzną i kakao z chili i cynamonem w kubku z napisem Yerba Mate.

4. W knajpie byłem wczoraj, i tak dużą część rozmowy ze znajomą zajęło nam narzekanie na tę naszą polską rzeczywistość, polską prowincję, ludzi, możliwości a raczej ich brak, perspektywy a raczej ich brak, pieniądze a raczej ich brak. Znajoma owa opowiadała tylko, że w Anglii jakoś było wszystko inaczej, lepiej, ja się zastanawiałem, że Niemcy to jest to, przynajmniej na te 2-3 lata.
No ale jesteśmy tu, chorzy na Polskę?
No właśnie nie wiem, nie chodzi o to, by narzekać, ale czasem dobijająca jest ta perspektywa zwyczajności, nudy, prowincjonalności, i najgorsze jest to wyobrażenie, że za 20 lat np. będę w tym samym miejscu, co jestem i to samo robił, co robię.

I nawet nie o to chodzi, że trzeba stąd spierdalać, bo ten syf cały to trochę i w tobie jest, no, bo przecież nie w innych.

Cóż, jak już kiedyś pisałem, czasem człowiek ma wrażenie, że żyję w kraju, w którym wszyscy mnie robią w chuja.

Ale trza się przecież wspinać na tę szklaną górę, co nie?

Ale jednak i tak wiadomo, że tu i teraz tylko.

PPP

Listopad 10, 2010

Polska jest.
Ja jestem.
I dobrze jest.
Nic więcej nie trza.

Żegnaj Defendo

Listopad 6, 2010

Zajrzałem do Logosa ulubionego a tu taka wiadomość , masakra…

Żegnaj Def.
Znaliśmy się tylko wirtualnie, blogowo, ale twój blog był jednym z ciekawszych miejsc, po tekstach i sposobie pisania było od razu widać, że mamy do czynienia z osobą inteligentną, niepokorną, mądrą, sensowną, mającą własne zdanie, utalentowaną, błyskotliwą.

Rozmowy u ciebie i na TXT były zawsze czymś ciekawym i ważnym dla mnie.
Co jakiś czas zaglądałem na twój blog, widząc, że nie ma nic nowego, myślałem sobie, że tej to się udało rzucić tę blogosferę, nie to co mi. Nie przypuszczałem, że rzucisz (ją i nas) na stałe.

Cóż, zostało mi trochę zaległych tekstów, będę czytał i te nieprzeczytane i te, które znam.

Nie piszę żadnego do zobaczenia, bo przecież wiadomo,że po nas tylko nicość:)
Ale dobrze, że byłaś te chyba ponad dwa lata w necie i że mogliśmy pogadać i podyskutować razem.
Szkoda że się nie spotkaliśmy w tzw. realu przy jakieś butelce wina i długich rozmowach o rzeczach ważnych i o niczym…

Blog Defendo jest tu

A tu jej tekst o śmierci, pod którym jej napisałem,że gdyby nie dużo lepsza forma niż moja, to treściowo on jak mój jest:), znaczy przesłanie.

Tekst przypomniał też Logos Amicus, ze swoim komentarzem.

Drobiażdżek okolicznościowo-nastrojowy

Listopad 1, 2010

Ja na pewno nie.

W ogóle ostatnio ciągle mi się roi refleksja, że życie trwa za długo.
Znacznie.

Dobra, spadam dalej się męczyć ze sobą samym.