Jesienny rozkład jazdy

1.Blogowo

Powinno być o książkach w końcu, o książkach pisać jednak nie umiem, acz z chęcią napisałbym o prozie np. Fannie Flagg, Annie Proulx czy Iris Murdoch.
Filmowo to czeka na swoją kolej ulubiony Lasse Hallstrom, ale najpierw trza obejrzeć filmy (a oglądanie filmów mnie chwilowo nie kręci, nic mnie chwilowo nie kręci)

Poza tym przewodnik po Niemczech też się napisać nie chce, zdjęcia trza przejrzeć wybrać i po prostu kilka części przewodnika jesienną porą wyrychtować.Ale kiedy na to wena przyjdzie?

Muzycznie było ślicznie zawsze u mnie, ale jako że ileż można powtarzać zgrane tematy, youtubkowych notek nie przewiduję.

Z zaległych spraw marzy mi się cykl o kinie niemieckim dokończyć, zabawne, że nie pamiętam jakie filmy dwa na TXT opisałem, jeden na pewno to „Lola rennt”. A już pamiętam, drugi to „Am Ende kommen Touristen” (a na końcu przyjdą turyści), zostało więc jeszcze trochę, „Aleja słoneczna” choćby, „Renn wenn du kannst”, „Vincent will Meer”

Z bardziej zaległych i nigdy nie rozpoczętych to cykl o największych a raczej ulubionych filmach grozy wszechczasów grzesiowych, przewodnik po świecie grozy, cykl o westernach najlepszych i najulubieńszych, historia prawackiej blogosfery na wesoło:)

Ochoty brak jednak,m znaczy wziąć się nie mogę za to, zaś na nowe tematy weny ni ma.

2. Czytelniczo i filmowo:

Iris czeka, Annie Prulx czeka, King kiedyś poznany czeka, Jagielski Wojciech czeka („Modlitwę o deszcz” przeczytałem), „Gottland” trza mi przeczytać Szczygła.
Poza tym przydałoby sie po niemiecku poczytać te wszystkie różne rzeczy dziwne, co je mam i na półkach leżą już za długo:)

A poza tym przecież wieczne zaległości i braki (lub odświeżyć trza, to co znam) w klasyce światowej i polskiej: Iwaszkiewicz, Dostojewski, Cervantes, Mann, Balzac, Faulkner.
No i cała SF, fantasy, pełno opowiadań grozy i powieści, których nie znam.

Filmowo- też dużo, ale pisać o tym mnie się nie chce:) Ale 7 seria „DH” się już rozpoczęła, jutro będę miał drugi odcinek:)

3. Zawodowo

Praca w NKJO się skończyła, smutne, po 4 latach, gdy człowiek z firmą się zżył i ciągle fun z tego miał (bo przecież nie kasę jakąś) okazało się,że mowa braci Germanów to w prowincjonalnym miasteczku na Podkarpaciu nie jest wymarzony przedmiot studiów. Niby oczywiste, niby cały rok poprzedni, mając tam ze 4 godziny na tydzień, wiedziałem, że tak się skończy, ale jednak żal.
Językowych szkół chwilowo brak, korepetycji brak, no ale cóż, praca jest, że w technikum, gdzie dojcza nikt się nie chce uczyć i gdzie mnie wszystko wkurwia, łącznie z wysokością wypłaty (inna sprawa, że mam cudowne zdolności wydawania każdej chyba kwoty w ciągu kilku dni)
Tłumaczenia, trza mi się w końcu za nie wziąć, ale co ja zrobię, że ciągle jestem za cienki, poza tym brak mi motywacji do czegokolwiek. No i nawet na darmową unijną podyplomówkę źli ludzie mnie nie chcieli…
Chamstwo…

4. Rozwojowo
Inglisz i w końcu ten certyfikat se zrobić, uczyć się regularnie i dużo.
A w dalszej perspektywie (2011) przekwalifikować się, znaczy szkołę olać i znaleźć cuś innego, wyjechać gdzieś (Dojczland? jakieś większe miasto?)

5. Osobiście.
Nic się nie zmienia. (Niestety/stety)

6.Psychicznie i fizycznie.
Rozpadam się momentami, momentami rezygnacja totalna acz nie wkurwiająca, takie pogodzenie się z tym, że jest jak jest.

Koncert piosenek Osieckiej w Trójce więc dwie rzeczy genialne jej autorstwa ode mnie dla ulubionych czytelników:

Reklamy

Komentarzy 16 to “Jesienny rozkład jazdy”

  1. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Chwilami ta wspólnota stanów i innych przemyśleń mnie przeraża.

    Mogę Ci zdradzić, że mam tytuł na tekst brzmiący „To nie jest świat dla samotnych kobiet” – to mówi wszystko, prawda?
    Więc już może nie muszę pisać, ale pewnie napiszę celem ulżycia kobiecie w trudnym świecie.

    🙂

  2. Pino Says:

    Ulżycia?

    Piosenka ładna, miałam taką granatową płytę z Osiecką kiedyś, tam był ten kawałek. Chociaż i tak najlepsze jest „nikomu nie żal pięknych kobiet”, że tak nawiążę do tematu.

    Kurwa, ja mam dzisiaj pierwszy dzień szkoły, a jeszcze nie śpię, to jest dopiero masakra.

  3. Gretchen Says:

    I owszem. 🙂

    Przeczytałam, że Osiecka miała sekretny romans z Przyborą i teraz wydali książką (oraz w wersji do słuchania) ich listy do się.
    Co prawda to GW, więc nie wiadomo czy listy nie są sfabrykowane. 🙂

    Dobrego dnia dla Was.
    Bądź dzielna Pino, ja zaraz mknę na rehabilitację.

  4. Pino Says:

    Zgadza się, nawet wczoraj to widziałam w kiosku na metrze ratusz.

    Nie mówcie nikomu, ale nowy rok akademicki zainaugurowałam opierdalaniem się, nie jestem dzielna, ale jak człowiek w nocy spać nie może i jeszcze go budzi przed szóstą idiotyczna piosenka Dublinersów, to ja przepraszam.

    Idę po mleko, tymcza 😛

  5. grześ Says:

    Gre, hm, czy ty sugerujesz, ż eja jestem samotną kobietą czyt jak?

    🙂

    A poważniej, tytuł znakomity.
    \

  6. grześ Says:

    Pino,
    \
    znaczy samotna piękna kobieta żem czy jak?

    :))))

    A a propos nowego roku akademickiego, to zapowiada się że będę znowu studentów nauczał:), wprawdzie zaocznych i w jakiejś podrzędnej Wyższej Szkole czegoś tam, ale zawsze cuś:)
    pzdr

  7. Pino Says:

    Nie sądzę, żebyś był kobietą, to Bażant się podczepia i sifa. 😉

    Btw, nie wybierasz się do Warszawy kiedy bądź?

  8. Anonim blee Says:

    A ja byłam w Warsowii.
    W czwartek.
    Na 30 piętrze!!!!!

  9. Pino Says:

    I nic nie mówiłaś?

  10. Anonim blee Says:

    Bo byłam ze starszakiem w CZD, a Pałac miał być rekompensatą poniesionego bólu. I McDonalds.
    I tak odchorowałam, malucha mam w brzuszku, wrażenia zakazane.
    Nast. razem 🙂

  11. Pino Says:

    Oj…

    To do zobaczenia 🙂

  12. Anonim blee Says:

    Grześ,
    Twoje święto dzisiaj, a Ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z Tobą, żołnierzu?

    Najlepszego :*

  13. grześ Says:

    @all

    Grześ wróci w końcu do gry, ale chwilowo poza jedzeniem, piciem ioglądaniem „DH” wszelka aktywność jest mi wstrętna.

    Poza tym byłem tydzień w Dojczlandzie, byłoby super, ale byłem w dziwnym towarzystwie i jestem zmęczony życiem.

    Zresztą cały czas jestem zmęczony życiem:)

    A notka o Llosie się miała napisać i przewodnik po Dojczlandzie.

    No ale nie wiem, co z tym będzie…

    Napisałbym notkę o wypaleniu blogowym i że nic nie będę pisał, ale nie chce mi się nawet tego.

    Sorki, że nie zagladamn do innych, ale pisać komentów ani czytać też mi się nie chce.

    Może od jutra się odbiję i zacznę wykazywać jakąkolwiek aktywność…

  14. grześ Says:

    P.S. Do warszawy raczej nie, cvhwilowo nie mam czasu na nic.
    I kasy też.

    Zamierzam zresztą się w ogóle mało gdzie wybbierać w najbliższym czasie…

  15. grześ Says:

    a w ogóle posłuchajcie se tego, napisałbym kolejną notkę youtubkowa z kilkoma piosenkami Billie wrzuconymi, ale jak wiadomo wszystko już było, więc nuda:

  16. whiteadder Says:

    Ciekawe to o wypaleniu blogowym, czy nie widzicie tego na około?
    Trzeba się zmuszać chyba prawie.
    A może już tak powtarzająca rzeczywistość mierzi i nudzi, że się nie chce jej komentować, opisywać, zachęcać, błotem obrzucać???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: