Krótka tragikomiczna (o)powiastka (z morałem lub bez) o tym, że dobroć nie popłaca:)

Jak wiadomo Grześ jest człowiekiem, który nie powinien za często wychodzić z domu, bo jak już wyjdzie, to ściąga na siebie różne katastrofy, przypadki losowe i pechowe. Niestety świat ten tak skonstruowany jest,że trza kasę zarabiać (a propos kasy z „Polityki” niedawnej dowiedziałem się, że nauczyciel kontraktowy we wrześniu 2010 zarabia jakieś 2700 brutto, dziwnym trafem z mojej umowy o prace wynika że jakieś 600 zeta mniej,no ale jak wiadomo media kłamią, z jakiejś notki w necie dowiedziałem się, że pensja nauczyciela to w 1/3 różne wysokie i mityczne dodatki, które do owej zasadniczej pensji nauczyciel otrzymuje, no fakt otrzymuję dodatku 50 zeta, co jest jakąś 1/30 mojej wypłaty jeśli dobrze liczę a nie 1/3, ale never mind)

Więc wyszedłem z domu, zaczęło się od deszczu, lało, lało, lało i lało, a grześ jechał samochodem, dojechał do Ressovii,, poszedł na rozmowę kwalifikacyjną na unijne studia, co zabawne w komisji było 3 osoby, z których grześ znał wszystkie, a z jedną nawet pracował, jak mnie więc nie przyjmą, będzie to stuprocentowy dowód, że nepotyzmu w tym kraju nie ma:)

Później grześ poszedł do włoskiej knajpy, gdzie zjadł niedobre canelloni, wypił niezłą kawę, bił się z myślami i ze sobą czy nie zamówić se deseru za 12 zeta, ale rozsądek i oszczędność zwyciężyły (eh, gdybym zamówił, to dopiero by zwyciężyły, ale nie uprzedzajmy (i nie wyprzedzajmy, he, he) faktów.
W międzyczasie grzesiowi udało się jakimś cudem zgubić 10 zeta, więc nastrój mu się lekko pogorszył, grześ więc udał się w drogę powrotną do swego miasta, bo stwierdził, że ma fazę na samoizolację, znajomych nie będzie więc odwiedzał, za to wcześniej w domu będzie (o grzesiowa naiwności:))

Przejechał grześ z 10 km, widzi przy drodze autostopowicza młodego z plecakiem, jako że grześ człek dobry i ludzi lubiący (czytelnicy zszokowani myślą, co ten abnegat i malkontent ludzi lubi?), więc się zatrzymuje i autostopowicza zabiera

Z chopakiem se gada, okazuje się, że chopak wraca stopem z Francji (bo pojechał se na jeden dzień do Marsylii) i jeszcze ma dotrzeć do Giżycka (a jest koło Rzeszowa), bo na jutro chce do szkoły zdążyć. Więc grześ podwozi do TBG i w swej naiwności proponuje, a podwiozę cię dalej do Sandomierza, zawsze to będziesz miał te 20 km bliżej do siebie.
No i grześ jedzie, w terenie zabudowanym jest, wkurwia go, że przed nim jakaś ciężarówka się wlecze 60 czy 70 więc nie myśląc wiele, wyprzedza ją i nadziewa się na stojącą policję, która uświadamia mu, że miał jechać 50 a jechał 92:)

No cóż 1/5 pensji pójdzie się jebać:( plus 8 punktów karnych, mam nadzieję, że chociaż kasę z mandatów na sensowne cele wydają (a nie na nowe fotoradary:)
Przy okazji grześ ma sposobność poznać wyrafinowane poczucie humoru pana policjanta („nauczyciele to muszą dużo zarabiać) i w ogóle dziwi grzesia, że pan policjant se chce z nim pogadywać w trakcie wypisywania mandatu a grześ nie ma ochoty, no.
Acz inna sprawa, że pan policjant bałdzo sympatyczny był, przy okazji jednak grzesia zmieszał, mówiąc mu, że go mu szkoda (kurwa, nie jestem chyba jedyny, co płaci mandaty i współczucia nie potrzebuję)
No ale autostopowicza do Sandomierza dowiozłem., ceną tego były jednak prawie 2 godziny stracone (bo jeszcze most remontują i się w korku w obie strony stoi), 300 zeta plus 8 punktów.

I czyż nie jest prawdą, że dobrymi chęciami a nawet dobrymi uczynkami piekło jest wybrukowane.
A trza było se zostać we włoskiej knajpie na deser „płonąca rozkosz” (brrrrr!, co za nazwa) i upajać się hedonistycznie przyjemnością jedzeniową i towarzystwem siebie samego.

Nigdy więcej autostopowiczów:)

Ale autostopowiczki chętnie:)

Reklamy

Komentarzy 9 to “Krótka tragikomiczna (o)powiastka (z morałem lub bez) o tym, że dobroć nie popłaca:)”

  1. Torlin Says:

    Kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę.
    A, jak ja się wpisywałem, były puste miejsca, a youtube nie było.
    Zapraszam Cię do przeczytania – wydaje mi się – fajnego tekstu z podwożeniem w tle.
    http://torlin.wordpress.com/2010/08/21/pozazdroscilem-kartce/
    Cieszę się, że wróciłeś.
    Kiedy się zobaczymy w realu?

  2. grześ Says:

    Torlinie, miętkie a nie miękkie:)
    A do tekstu zajrzę niebawem, acz chwilowo nic a nic mi się nie chce, kurde, straszne jesienne lenistwo mnie dopadło…

    Co do zobaczenia to nie mam pojęcia, ale jakbyś kiedyś np. chciał pozwiedzać Sandomierz, to daj wcześniej znać:)

    Bo ja to raczej jesienią i zimą nie będę miał zbyt czasu się w Warszawie znaleźć, acz kto wie. (Może w ogóle trza mi będzie zmienić pracę i się do jakiego większego miasta kiedy przenieść, rozważam znaczy takie motywy)

    Weź mi wyślij jakiego maila na gregorGR@interia.pl, bo twój adres gdzieś mam, ale w odmętach innych maili, więc łatwo go nie znajdę:)

  3. galopujący major Says:

    Heh, grzesiu, oj grzesiu.

  4. grześ Says:

    Czyżby to okrzyk politowania:)?

    P.S. A ja w Salonie się dziś staje pisowcem&prawakiem, jak ci się nudzi, to zajrzyj tu:

    http://grandy.salon24.pl/227873,pis-jak-nsdap-nocny-marsz-z-pochodniami

    i tu:

    http://robred.salon24.pl/

  5. merlot Says:

    Zajrzałem już wczoraj Grzesiu, ale komentować siły nie miałem, z powodu przeprowadzam firmę i burdel totalny jest.

  6. merlot Says:

    „P.S. A ja w Salonie się dziś staje pisowcem&prawakiem”

    Oczywiście tę słuszną transformację doceniam!

  7. grześ Says:

    Merlocie, e tam, najzabawniejsze jest to czasem, że ja pisząc zarówno to co wczoraj jak i inne kawałki np. antyklerykalne jestem sobą i nie daję się zaszufladkować.
    czasem sam mam wrażenie niekonsekwencji, ale widzę świat w zbyt wielu barwach chyba, a jak niektórzy rycerze słusznej sprawy jednowymiarowo:)

    To oczywiście nie jest jakaś aluzja do ciebie.,

    Pozdrówka i wpadaj tu częściej no.

  8. telemach Says:

    „I czyż nie jest prawdą, że dobrymi chęciami a nawet dobrymi uczynkami piekło jest wybrukowane”

    Niekoniecznie. Trzeba poczekać na ostateczny bilans. I wewogle go znać. Mogło być tak, że bez autostopowicza czekało Cię zderzenie czołowe z ciężarówką.

  9. grześ Says:

    Telemachu, a słuszna uwaga:)

    Właśnie rozważałem sobie, że może stałoby się coś innego, niekoniecznie pozytywnego.
    Ale tak to jest, że zanim nie wybierzemy jakiejś drogi, nie wiemy, co nas na niej spotka.
    Autostopowicz to z powodu Rutgera Hauera też nie za dobrze się kojarzy:)

    No i tego ostatecznego bilansu też człowiek nie zna.
    I niestety trochę to wszystko poruszaniem we mgle jest.

    Jak to Moonlight śpiewał”w lewo, czy w prawo, w którą stronę iść”:)
    Ja idę w stronę kuchni tymczasem.

    Pozdrówka serdeczne.
    \

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: