Muzyczne portrety- Boska Sinead

Jest kilka wokalistek, których głos Grześ ubóstwia i które go potrafią ukoić, wzruszyć, wyciszyć, zachwycić. Można by tu wymienić choćby Evę Cassidy, Karen Carpenter, Ellę Fitzgerald, Billie Holiday, Siouxsie Siouxczy z polskiego podwórka Maryla Rodowicz, Renata Przemyk czy Nosowska.

Na jednym z czołowych miejsc jest na pewno też głos Sinead. Nie wiem na ile jest wyceniony/ubezpieczony, le dla mnie jest bezcenny:)
Sinead O’Connor ma nie tylko głos i osobowość, bywa kontrowersyjna, bywa radykalna, ale radykalność i kontrowersyjność w wypadku wielkich artystów to często nieodłączna część. Gorzej jak radykalni i skandaliczni bywają tzw. celebryci, którzy nie mają nic innego do zaoferowania.

Sinead ma i oferuje od lat:)

Jest problem, bo pieśni jej są tak piękne i dobre, że moja pisanina nie ma tu sensu, poza tym nie jestem ekspertem ni znawcą jej muzyki, mam gdzieś ze dwie płyty (ale nie wiem gdzie), nawet nieoryginalne:)

No ale nie mogłem doczekać się aż o Sinead Gretchen napisze (a obiecała, a klasyk gadał „Nie wierz nigdy kobiecie”), więc stwierdziłem, że trza samemu, no.
Wiecie wszyscy, żem przewidywalny do bólu i imentu 9swoją drogą co to jest ten iment?, może Owczarek odpowie, bon wszystko wyjaśnić potrafi:)), więc zacznę oczywiście od tego.
Jedna z najpiękniejszych piosenek for ever, bez dwu a nawet bez jednego zdania:)

Ale to co było każdy zna, teraz będzie coś jeszcze piękniejszego (Sinead jest jedną z tych artystek, których większość piosenek można ukladać w dowolnej kolejności iu zawsze kolejna będzie lepsza od poprzedniej i odwrotnie:)

Trawestując Michała Bajora (o którym kiedyś Pino pisała) moja miłość największa teraz

Była Troja, będzie i Babilon:

Było przejmująco i smutno, był krzy, teraz będzie inaczej, acz wcale nie kojąco, chyba to jedyna artystka, w której wykonaniu nawet Grześ zachwyca się taką zremiksowaną muza (no dobra chilloucik i remiksy starych jazzowych kawałków też lubię)

Dla odmiany posłuchajmy tego:)

A teraz coś pięknie kojącego, eh, przy tej piosence to nawet umierać można, tak piękna jest:)

Czy u Grzesia mogłoby zabraknąć piosenki pod tytułem „Vampire”?
No pewnie, że nie, przed nami, nowa inna Sinead sprzed kilku lat, już taka regałowa trochę:)

I zostańmy chwile w tych klimatach:

A teraz jeszcze jeden utwór-cudo:)
Mogę go słuchać właściwie bez końca.

Przed chwilą Sinead zaśpiewała z ASF, teraz z Massive Attack:

I tyle na dziś, proszę państwa szanownych, jutro w nocy może o ostatecznym starciu dobra ze złem, Mordoru ze Śródziemiem, Dawida z Goliatem, Pięknego z Bestią, Czerwonego kapturka z wilkiem, Królowej Śniegu z Kajogerdą, Jonasza z Wielorybem, Sodomy z Gomorą, kapitana Ahaba z Moby Dickiem, sarenki ze strzelbą:)

Które z tych ról pełni kandydat Komorowski, które kandydat Kaczyński, proszę przemyśleć sobie samemu:)

Reklamy

Tagi: ,

Komentarzy 14 to “Muzyczne portrety- Boska Sinead”

  1. max Says:

    Sodoma i Gomora plus Jonasz nie pasują 🙂

  2. Hoko Says:

    kretyna z idiotą… 😉
    http://hokopoko.net/debata

  3. Banan Says:

    Grzesiu, a „Prayer for England”?

  4. grześ Says:

    No Sodoma jako ten Zły a Gomor jako jeszcze bardziej Zły:)

    A Jonasz sie tam przypadkowo wplątał do tej paszczy wielorybiej:)

    pzdr

  5. grześ Says:

    Hoko, złośliwiec z ciebie jest:)

    Acz złośliwiec z dużą dozą racji:)

  6. grześ Says:

    Bananie, a nawet nie znałem z bardzo, posłuchałem teraz, ładne.

  7. Mida Says:

    Przesłuchałam parę piosenek, gdyż nie bardzo chciały mi się ładować.
    No nie zachwyca mnie aż tak: dreszcze i uwielbienie wzbudzają we mnie raczej inne głosy, a te piosenki wolniejsze zdały mi się nieco nudne, ale tylko nieco.

    Ale ta pierwsza znana, „Nothing comepares” przyplątała się do mnie już jakiś czas temu i chodziła mi po głowie. Względnie niedawno, ale zapomniałam ją. Teraz mi ją znów „objawiłeś” no i nie mogę przestać jej słuchać. Ta jedna, mimo że nie jest „aż taka” – to mnie nie opuszcza, bo jest tak przejmująca. A ja mam akurat odpowiedni nastrój, taki, że tylko usiąść i płakać. Bardzo to pasuje.

    I siedzę i puszczam tę piosenkę w kółko…

    Jak Cię najdzie możesz zrobić specjalnie dla mnie kompilację tubków na zasadzie „graj coś, byle smutne było”.

    Pozdrawiam melancholijnie

  8. grześ Says:

    He, he, że na smutno?

    Nie wiem, zbyt przygnębiony jestem, by grać na smutno:)

    A na poważnie, mundial, słońce, rower, woda niedaleko, wolny czas, za 3 tygodnie Dojczland, więc siem nie smucę no, bo czasu nie ma.

    Ale, ale,mówisz cuś ładnego i smutnego?

    Zacznijmy tak:

    jeszcze smutniej, jeszcze piękniej:

    A teraz (jeśli to możliwe) zapraszam na eksplozję smutku:

    P.S. Dzięki z podrzucenie pomysłu, może kiedyś taka antologię najsmutniejszych piosenek świata sporządzę:)

    Aaaa, jeszcze jedno:

  9. Torlin Says:

    Ja strasznie lubię Sinead O’Connor – Last Day Of Our Acquaintance

  10. Futrzak Says:

    Ten remiks – nieco masakra 🙂
    Ale po 3. nalewce nawet-nawet 🙂

    Jak wybory? Kot Sylwester czy Jaś Fasola? 🙂

    Co ciekawe, moja żona zagłosowała na JK, choć w I turze dała głos Twojemu imiennikowi.

    ps. Fajny ten cytat z poprzedniego wpisu. Pamiętam, że w podobnym duchu wypowiadała się Masłowska [ale kilka lat temu]. Chyba sobie KP zaprenumeruję 😉

    pzdr

  11. grześ Says:

    Torlinie, ładne, takie strasznie spokojne i kojące:)
    Miałem wrzucić, ale jakoś ominąłem w mych poszukiwaniach youtubowych.

  12. grześ Says:

    Futrzaku, o witam:)

    Remiks ciekawy, nalewki to ja dawnom bardzom nie pił żadnej:), ale dobry bimberek całkiem niedawno.

    Wybory?

    Zagłosowałem na obu, acz nie wiem czy to dobry pomysł był, ale się podbudowałem jak wyczytałem że pwilkin też głos nieważny oddał, w dobrym towarzystwie jestem, acz nie wiem kim jest pozostałe 197 tysięcy osób, które oddały głos nieważny:)

    Co do wywiadu z ‚KP”, to trochę podobnie wypowiada się Kinga Dunin tu:

    http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/DuninOkopySwietejTrojcy/menuid-1.html

    pzdr

  13. old.fart Says:

    +1000 za Troy panie redaktorze, nie dość, że od tego kawałka się zakochałem w Sinead to do teraz za każdym razem jak słyszę mam gęsią skórkę. IMHO, the Lion and the Cobra to jej najlepszy album, mimo że pierwszy.

  14. grześ Says:

    Old.Fart, miło widzieć kogoś nowego:)

    A Sinead boska jest, Troy szczególnie, pierwsze płyty zaś bywają często dobre w sumie.

    Pozdrówka, zaraz wrzuce utwór pewien, który za mną chodzi od lat i uwielbiam, acz z Sinead nic wspólnego nie ma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: