Bełkotać każdy może czyli Izabela Filipiak w roli głównej

Od pewnego czasu podczytuję regularnie pewien portal (wszystkich wrażliwych na lewackie motywy proszę o dalsze nieczytanie:)), jest to portal Krytyki Politycznej, zacząłem gdzieś go czytać po 10 kwietnia i ku mojemu zaskoczeniu (dobra, lewaku nie ściemniaj) odkryłem, że bardzo wartościowe to miejsce i że mnóstwo świetnych tekstów tam się ukazuje, nie będzie ten tekst jednak laurką, jaką w przedostatnim „Newsweeku” wysmażył na temat „KP” Cezary Michalski, żeby było zabawniej współpracownik „Krytyki”.

Będę się czepiał bowiem, ale zanim się czepiać zacznę, chciałbym po trosze potwierdzić diagnozę Michalskiego, że w czasie żałoby portal „KP” był jednym z nielicznych miejsc gdzie toczyła się ciekawa, inspirująca, sensowna debata, gdzie można było spotkać opinie inne niż w większości mediów jedynie słusznych i politycznie poprawnych, to na portalu „KP” można było znaleźć opinie momentami kontrowersyjne czy radykalne, ale zmuszające do myślenia.

Nawet jak się człowiek nie zgadzał, to stwierdzał, że nie zgadza się z mądrymi ludźmi albo chociaż ciekawymi.

Żałoba się skończyła, ale na strony „KP” zaglądam dalej, i dalej warto, choćby po to, by przeczytać wywiad Kazimiery Szczuki z Marią Janion o kinie Wernera Herzoga i dowiedzieć się, że „KP” wydaje wkrótce książkę o Herzogu i jego twórczości.

Dobra, miło już było teraz będziemy dowalać 🙂

Otóż natknąłem się na wywiad z panią Izabelą Filipiak, podobno pisarką (piszę podobno, bo nic nie czytałem i jedynie nazwisko jej kiedyś obiło mi się o uszy) i o zgrozo wykładowcą/wykładowczynią na uniwersytetach.
I zacząłem czytać i co kilka zdań natykałem się na takie kwiatki, że stwierdziłem, że to doświadczenie i te mądrości pani Filipiak opisać po prostu muszę.

Zaczyna się niby niewinnie, acz zabawnie:

Katarzyna Fidos, Krytyka Polityczna: Czy zauważyła Pani, że skończyła się żałoba narodowa?

Nie. Może dlatego, że nie oglądam telewizji ani nie słucham radia. Wychodzę z założenia, że jeśli coś ważnego się dzieje, to ludzie mi powiedzą.
O katastrofie dowiedziałam się od moich studentów

Grześ gupawy jest i się zaczął zastanawiać, dlaczego więc pani Filipiak będzie komentować w dużej części medialne zachowanie i medialne zjawisko, ale nic to, jakby grześ był złośliwy, to by wzorem Pilcha zaczął się wyśmiewać z tych wszystkich intelektualistów, co nie mają telewizora lub nie oglądają, ale zawsze w chwili katastrofy jakiś impuls im każe go włączyć. Choć tu trza przyznać, że pani Filipiak do tychże intelektualistów nie należy i o katastrofie dowiaduje się w pracy.

Ale porzućmy media, zajmijmy się psychologią, pani Filipiak jak każdy Polak zna się na wszystkim, więc i na psychologicznych aspektach żałoby, rozwodzi się więc ona w sposób uczony i autorytatywny:

Żałoba to bardzo niebezpieczny stan ducha. Czyni nas egotykami. Osoba w żałobie może pozwolić sobie na zachowania skrajne, także niesprawiedliwe i aroganckie. Może się spodziewać, że ujdą jej one na sucho, bo doświadczyła straty. Psychologia uczy, że są dwie podstawowe reakcje na żałobę. Jedną jest wyobcowanie ze świata żywych, czyli depresja. Ale można też zareagować neurotycznie i chcieć kogoś pobić.

Czy tylko ja mam wrażenie, że to psychologia na poziomie nastolatki?
Ciekawe jakie są statystyki KGP i tych pobić neurotycznych w trakcie żałoby:)

Wiadomo że każdy lewak i każda lewaczka jest ekspertem od Kościoła (tak, tak, grześ też), pani Filipiak też i tak ona prawi i naucza, trochę jak na mój gust za bardzo wtrącając się w nieswoje sprawy i wyrokując, kto jak i czy w ogóle przeżywa żałobę:

Przede wszystkim jednak niepokoi mnie to, że przedstawiciele kościoła rzymsko-katolickiego, którzy podjęli się zorganizowania żałoby państwowej, nie skupili się na własnej żałobie. Stracili wszak ważnych przedstawicieli. Nadzwyczajne jest to, że hierarchowie kościelni nie przeżywają swojej żałoby. Przeżywają za to żałobę polityczną.

Zapytam z głupia frant, a czemu to ją niepokoi? I czy gdyby Kościół tę swoją żałobę bardzo eksponował, nie byłoby wtedy mowy, także z ust pani Filipiak, że Kościół kreuje się na ofiarę, że przecież zginęli politycy, żołnierze, najważniejsze osoby w państwie, a Kościół tylko o sobie gada.

Ale co tam Kościół, zostawmy go, choć jak twierdzi pani Filipiak, powołując się na autorytet odpowiedni, jaźń kleru jest inna niż „nasza” (kim są owi nasi?) i ci księża i biskupi nawet nie wiedzieliby, jak tę żałobę przeżyć. No chyba że pani Filipiak by im doradziła.

Nie wiem, czy czytający już padli z wrażenia, mam nadzieję, że nie, bo najlepsze fragmenty dopiero przed nami.

Otóż co dalej mówi pisarka, eseistka i pracownik naukowy uniwersytetów licznych:

Nie wolno mu zastanawiać się, jak w przyszłości można podobnej sytuacji uniknąć. Może powinniśmy wesprzeć pilotów, którzy pewnie są tą sytuacją przerażeni. Piloci powinni być w stanie powiedzieć głośno, że mają prawo sprzeciwiać się życzeniom dygnitarzy.

No tak, jestem przekonany, że piloci bez wsparcia pani Filipiak i 38 milionów ignorantów w sprawach lotnictwa sobie nie poradzą w żaden sposób.
Piloci, powiedzcie głośno, że się sprzeciwiacie życzeniom dygnitarzy, choć nie ma nikt pojęcia, czy jakikolwiek nacisk na pilota był wywierany.

Znaczy, co jo godom, nikt nie wie? Pani Filipiak już wie. Wszystko:) więc i to, oczywiście swoją wiedzą się dzieli:

Dostrzegam też możliwości przeżycia tej żałoby jako refleksji po śmierci neurotycznego ojca narodu. Kaczyński rządził paranoicznie, rozbudzając podejrzliwość wobec poszczególnych grup zawodowych, intelektualistów, lekarzy, prawników, spisków gejowskich (czy można rozbudzać podejrzliwość wobec spisków gejowskich?- pyta naiwnie grześ) i Unii Europejskiej. Prawdopodobnie zginął, wymuszając lądowanie we mgle, bo nie chciał odłożyć na później przyjemności znalezienia się w centrum uwagi podczas historyczno-militarno-religijnego przedstawienia.

Nie chce mi się czepiać treści ani pewności, z którą swoje twierdzenia pani Filipiak wygłasza. Ale że pisarka uznana (?) używa frazy „bo nie chciał odłożyć na później przyjemności znalezienia się w centrum uwagi podczas historyczno-militarno-religijnego przedstawienia.”, to mnie dziwi lekko.
Mam nadzieję, że w książkach takich topornych fraz nie sadzi:)

Ale, ale, w kilku następnych linijkach pani Filipiak z ciągle tą samą niezachwianą pewnością siebie dokonuje analiz zarówno politologicznych jak i historycznych.

Tarcza antyrakietowa, której pozbawił polskich polityków Obama, miała chronić nas przed atakiem ze wschodu, czyli od strony Rosjan. Ta podejrzliwość, momentami przemieniająca się w histerię, mogła kierować decyzjami tuż przed próbą lądowania. Nie będzie nam Rosjanin z wieży kontrolnej mówił, gdzie mamy lądować. Nie będziemy go słuchać, nie będziemy nawet starali się go zrozumieć.
Można powiedzieć, że polscy oficerowie, którzy zginęli w Katyniu, też nie chcieli umierać. Ale jednak oni zginęli podczas wojny. Tym razem udało nam się zrobić sobie krzywdę, chociaż nie było żadnej wojny. To jest nadzwyczajne. Zrobiliśmy to samym sobie.

Chyba jestem tępy strasznie, bo co ma piernik do wiatraka, tarcza z Obamą do Katynia i katastrofy? I jeszcze ta projekcja, pani Filipiak nie tylko wszystko wie, ona zna myśli pilota nawet, acz popada w sprzeczność, najpierw bowiem pilot miał być molestowany i zmuszany do lądowania przez prezydenta, teraz wychodzi, że w pilocie obudziła się szowinistyczna duma i antyrosyjskość i stwierdził „Co, ja kurwa nie wyląduję, zobaczycie Ruskie, że wyląduję”

Czy ja już mówiłem, że pani Filipiak to w jednej osobie znakomity politolog, historyk, ale i ekspert od duszy i psychiki Polaków.

Nie znacie? To posłuchajcie:

My Polacy nie mamy żadnego znaczenia ani jako kraj, ani jako jednostki. Jedziemy do Anglii podawać frytki i potem kupujemy sobie za to mieszkanie w Polsce. W ramach NATO jesteśmy dostarczycielami mięsa armatniego. George W. Bush, broniąc się swego czasu przed oskarżeniem, że żaden ważny kraj nie został jego sojusznikiem w wojnie w Iraku, powiedział: „A Polska?”, na co uczestnicy dyskusji roześmieli się.

Jakbym był złośliwy dodałbym, że jeszcze długo Polska specjalnego znaczenia mieć nie będzie, szczególnie w literaturze…

Nie wiem, jak czytelnicy, ale grześ miał przekonanie, że te lewaki to z troską pochylają się nad ludźmi biedniejszymi, którzy sobie nie radzą, którzy mało zarabiają, którzy z różnych powodów nie uczestniczą (nie chcą lub nie mogą) w tzw. wyścigu szczurów.

Co na to pisarka Filipiak?


Skupiłabym się na celach ekonomicznych, aby zminimalizować warstwę ludzi o zbyt niskich dochodach, czyli tych, których nie stać kompletnie na nic i dla których jedyną rozrywką może być udział w zbiorowej histerii. Dopóki będziemy mieli tę klasę, do niej będą się zwracać Kościół i populiści.

Czas na pointę?

A pewnie, pointa będzie podwórkowa trochę:) acz i enigmatyczna:

Jak będą wyglądały wybory prezydenckie? (pytanie „KP”)

Trzeba będzie uważać, żeby nie dać się pobić. (naprawdę:))

I jeszcze po poincie naprawdę smakowity deser, który skonsumujemy w kawałkach:

Podoba mi się interpretacja martyrologicznych wydarzeń Agaty Bielik-Robson, która pisze, że Polacy biorą udział w żałobnych celebracjach, bo odkupują w ten sposób poczucie winy związane z tym, że na co dzień wybrali dobrobyt i normalność. Jest więc nadzieja. Moi najmłodsi studenci chyba w ogóle nie mają takiego problemu, nie przychodzi im do głowy, że można poczuć się źle dlatego, że jest nam dobrze.

No tak, oczywiście, zaiste zgrozą i wstydem jest poczuć się źle z takiego powodu, że ma się więcej od innych, że inni głodują, że kogoś nie stać na coś, jak dla mnie to takie „czucie się źle” jakoś tak trochę istotnym elementem i chrześcijaństwa i lewicowości jest, a może nawet i człowieczeństwa trochę.

A co do nas, czyli reszty… Jedność nasza może się objawić w pracy nad wyeliminowaniem przejawów tego zabójczego poczucia winy. Idąc za wzorem amerykańskim, moglibyśmy na przykład stworzyć swoją deklarację niepodległości i wpisać do niej prawo do szczęścia.

A pewnie wpiszmy se, możemy jeszcze se wpisać do tej konstytucji obowiązek czytania mądrości młodych polskich pisarek…
Na pewno tedy wszystko się odmieni i każdy stanie się szczęśliwy.
Jak w Ameryce:)

Całość jest tu

Reklamy

Tagi: , ,

Komentarzy 27 to “Bełkotać każdy może czyli Izabela Filipiak w roli głównej”

  1. Futrzak Says:

    Ale beka. Jak słucham takich wynurzeń to sobie myślę, że to jakaś piąta kolumna prawaków w lewicowym mateczniku 🙂

    No bo na zdrowy rozsądek jakie wnioski, wróć, odruchowe wnioski Ci się włączają po przeczytaniu tego?

    Albo to komuś się podoba, więc:

    – róbmy kasę, nie dołujmy się, biedacy to durnie

    Albo się komuś to nie podoba, więc:

    – baby do garów

    Jakbyś nie patrzył, wnioski wyciągasz prawackie 🙂

    pzdr

  2. Futrzak Says:

    Pani jest tu:

    Zakład Literatury i Kultury Amerykańskiej

    zatrudnia 9 pracowników naukowo-dydaktycznych: prof. UG, dr. hab. Andrzeja Ceynowę, prof. UG, dr hab. Marka Wilczyńskiego, dr Izabelę Filipiak, 🙂 dr. Arkadiusza Misztala, dr. Małgorzatę Lisiewicz, dr. Adama Krassowskiego, dr. Grzegorza Welizarowicza, dr Beatę Williamson i mgr Jennifer Z.

    Ale nie miałem okazji poznać 😦

  3. Futrzak Says:

    Tzn. z Uniw. Gd.

  4. grześ Says:

    No, ja jak czytam niejednego prawaka, to se myślę, że on ukrytym lewackim trollem jest:)

    A w sumie nadszarpniętego imidżu lewicy mi nie szkoda, w sumie po to w końcu mam swój blog, by dowalać wszystkim, nie ogladając się na konwenanse, SG czy jakąs polityczną poprawność salonową np., że mi za wulgaryzmy teksty wytną:)

  5. grześ Says:

    A i żeby nie było wątpliwości, nie kwestionuje kompetencji naukowych pani Filipiak, może w tym, w czym specjalizuje się, jest dobra, ale w tym wywiadzie gada o wszystkim, przy czym o większości bez sensu.

  6. Gretchen Says:

    O mamusiu ty moja!

    Co to za jakiś bełkot straszliwy?
    Chwilami wcale nie wiadomo o czym Pani Izabela się wyjęzycza. Kiedy już uda się zakreślić obszar, dalej nic nie wiadomo.

    Jeśli pozwolisz Grzesiu, to ja sobie pozwolę odnieść się do jednego cytatu.

    „Żałoba to bardzo niebezpieczny stan ducha. Czyni nas egotykami. Osoba w żałobie może pozwolić sobie na zachowania skrajne, także niesprawiedliwe i aroganckie. Może się spodziewać, że ujdą jej one na sucho, bo doświadczyła straty. Psychologia uczy, że są dwie podstawowe reakcje na żałobę. Jedną jest wyobcowanie ze świata żywych, czyli depresja. Ale można też zareagować neurotycznie i chcieć kogoś pobić.”

    Ja bym powiedziała tak:

    Żałoba to naturalny stan ducha, który człowiek przeżywa w związku ze stratą, której doświadczył. Osoba w żałobie czasami pozwala sobie na zachowania skrajne, nieracjonalne, niekiedy niesprawiedliwe wobec innych.
    Pierwszy etap żałoby to szok, za którym podążą rozpacz, niezrozumienie, sprzeciw.
    Żałoba jest procesem, który zwłaszcza w pierwszych dniach, tygodniach czy miesiącach, podobny jest do odmiennego stanu świadomości.
    U osoby dotkniętej stratą może pojawić się depresja, która nie jest reakcją na żałobę, lecz na samą stratę.
    Zdarza się, że ludzie utraciwszy kogoś, mają tendencje agresywne lub autoagresywne ponieważ każdy inaczej radzi sobie w trudnych sytuacjach. Dlatego tak ważna jest obecność innych, albo subiektywnie odczuwane poczucie tej obecności. Wiara, że nie jest się samemu.
    Żałoba potrzebuje czasu. Przeżycia wszystkich miotających czowiekiem uczuć, dni, rocznic, świąt bez osoby, która odeszła.
    Czas musi zatoczyć koło.
    Najkrócej mówiąc: żałoba to nic innego jak proces godzenia się z pożegnaniem.

    Tyle.

    Mogłabym pójść za ciosem i skomentować wszystkie inne wątki, ale jakoś może nie…

    Nie wiem, czy jak się o kimś pisze pisarka, to wtedy ten ktoś może mówić o wszystkim na czym się nie zna i to ma jakąś legitymację?

    W takim razie zostanę pisarką!

  7. grześ Says:

    O cze Gre:)

    \ja w ogóle miałem supertajny pln cię sprowokować i napisać przy komentarzu do tego fragmentu wywiadu, że może ja się nie znam, ale Gre mogłaby skomentować fachowo.

    Ale stwierdziłem, że jak będziesz chciała to i tak skomentujesz.

    I oczywiście z chęcią poczytam komentarze na temat innych fragmentów, czemu nie?

    W ogóle poza treścią to te wynurzenia pani Filipiak takie lekko nieporadne, jak choćby z tymi pobiciami, nawet i w cudzysłowie…

    A co tego trendu, że pisarze wiedzą wszystko i wypowiadają się o wszystkim.

    W sumie tak samo aktorzy czy piosenkarze, to ja myślę, że to nie tyle ich wina,m co dziennikarzy, którzy na siłę robią z nich autorytety i pytają o wszystko, a ci w sumie zaczynają wierzyć, że znają się na wszystkim i staja się „dyżurnymi” komentatorami.

    ja dlatego na przekór i pohybel temu obowiązkowi znania się na wszystkim (bo blogerzy też tak mają, wystarczy wspomnieć Azraela i jego napuszone mądrości czy choćby obecna tendencję, w wyniku której w salonie 24 mamy kilkuset najwybitniejszych ekspertów od lotnictwa, a imiona ich Fym, Aspiryna, Ścios itd, co tam, że pewnie piloci w życiu o ich osiągnięciach w tej branży nie słyszeli, oni wiedzą:)), więc ja na przekór temu twierdzę bardzo często, że na niczym a przynajmniej na niewielu rzeczach się znam i nie o wszystkim muszę gadać, a nawet jak gadam/piszę, to nie uważam by to miało jakąś rangę i jakąś wagę czy jakieś znaczenie.

    pzdr

  8. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Dałam się sprowokować. Sama z siebie.

    Pani Filipiak prezentuje swój sposób widzenia zjawisk, który jest dla mnie punktem widzenia ufoludka mówiącego „miiii riiii tiiii”.
    Nie rozumiem.

    Kiedyś napisałam tekst o tym, że wszyscy uważają, że znają się na wszystkim. Pisałam i wiedziałam jak się skończy, bo tło dałam takie, a nie inne.
    Masz linkę:

    http://tekstowisko.com/gretchen/58472.html

    Trend nie dotyczy tylko pisarzy, są muzycy jeszcze, artyści w ogóle i inne jednostki jakoś tam inne od przeciętnej.

    Ja myślę, że to hasło „autorytet” wobec osoby dyżurnie pojawiającej się w mediach, to jest interpretacja ludzi. Jakiś dawny mechanizm: pojawia się w mediach = autorytet.

    Dla mnie autorytet to ktoś, kto mnie przekonał, przekonując nie zawiódł. Nie ma znaczenia ile razy do wypowiedzi zaprosi go telewizja, radio, czy gazeta.

    Bloger to dziwna jakość z pretensjami, ale nie wymagająca od siebie. Zobaczyłam to zwłaszcza po Smoleńsku: żadnej odpowiedzialności za słowo, pokory, wyścig o nagrodę, której być nie może. Nakrętka.
    Eksperci od wszystkiego.
    Nie ufam, bardzo mi przykro, a mam to szczęście rozmawiać z ludźmi, którzy coś wiedzą, więc tym bardziej.

    Jak Ty, piszę o sprawach na których trochę się znam, ale głównie o fleszach z życia.

    Pozdrowienia.

  9. Banan Says:

    Łomatkojce. To już z wydziału „gender studies” przelało się toto gdzie indziej? Zaraza się rozszerza…

    Chyba muszę Ci rację przyznać: Środa / Szczuka to faktycznie jeszcze nie jest dno.

  10. grześ Says:

    Ooooo:)

    jaka koncydencja, własnie dzisiaj zajrzałem na twój blog, zdołowałem się, że tyle tekstów od stycznia, których nie znam.
    I nawet cię do polecanych dodałem.

    A wszystko przez to, że obaczyłem cię w Salonie 24.

    Mam nadzieję, że będzie okazja się nieraz na wordpressie pokłócić, a w niedzielę nadrabiam czytanie twoich tekstów.

    Środy raz się czepiałem dawno temu na TXT.

    Szczuka jeszcze nie zasłużyła na ten zaszczyt:), ale ją lubię, więc nie wiem, czy będę się czepiał tak bardzo.

    A pani Filipiak przegięła momentami, szczególnie, że chaotyczny bełkot jej wychodził.

    • Banan Says:

      Grzesiu,

      widzisz, świat jest mały – TXT padło, a jednak żeśmy się jakoś styknęli 🙂 też się cieszę.

      „ale ją lubię, więc nie wiem, czy będę się czepiał tak bardzo.” – w porównaniu z Dunin, fakt – to jest wersja mało szkodliwa. No i przyjemniejsza dla oka (tak, jest szowinistycznym wieprzem).

      A co do p. Filipiak – ja na serio jestem przerażony faktem, że zaraza przelewa się z genderów na normalne wydziały. dla mnie jakimś ostatnim bastionem są nauki ścisłe, których nawet komuniści nie ruszyli – zobaczymy, co się będzie działo tym razem.

  11. grześ Says:

    Gre, pozwolisz się odniosę do twojego komentu za czas jakiś?

    Bo w realu trochę spraw i dopierom wrócił wstać rano muszę i właściwie do niedzieli żem z życia netowego wyoutowany…

  12. grześ Says:

    Gre, myślę, że wielu myli autorytety z celebrytami, a media nie tyle mylą, co świadomie promują celebrytów, bo wiekszość autorytetów prawdziwych medialnie bywa nudnawa…

    A taki aktor pierwszy z brzegu czy piosenkarz nie ma zbytnio wstydu, zna się na wszystkim i gada, gada, gada, gada.

    No i bloger to samo:)

  13. grześ Says:

    Bananie, wiesz, ja na podstawie tego wywiadu nie ośmielę się wnioskowąc, że pani Filipiak się nie zna na tym czym się na uniwerku zajmuje.

    Nie wiem tego zwyczajnie.

    A stykać się zamierzam dalej, juz luknąłem na tekst o Ronnim Jamesie Dio, z chęcią przeczytam i posłucham, bo akurat znam słabo jego muzykę.

    pzdr

    • Banan Says:

      „nie ośmielę się wnioskowąc, że pani Filipiak się nie zna na tym czym się na uniwerku zajmuje.” – i fakt, że każde wypowiadane przez nią zdanie zdradza brak umiejętności logicznego myślenia i wyciągania wniosków – nie daje Ci do myślenia? Grzesiu, ja wiem że Ty masz ogólnie lepsze zdanie o ludziach niż ja (co nie jest trudne 🙂 ale przesadzasz z optymizmem w tym konkretnym przypadku.

      RJD – no co powiedzieć, szkoda straszna… jedyny z tej starej metalowej gwardii (oprócz może Halforda, choć to jednak ciut młodszy) który trzymał poziom i nie zdziadział.

      pozdro

  14. Jola Says:

    Pani Izabela Filipiak jest z pewnością bardzo dobrą i wszechstronną pisarką i fakt, że Grześ o niej nie słyszał, nie jest miernikiem jej twórczości. A kto słyszał o Grzesiu? Wywiad jest bardzo mądry. Natomiast czytanie komentarzy zupełnie nieznanego Grzesia to zmarnowany czas. Poza tym, Filipiak bardzo dobrze wie, co to jest żałoba, gdyż w marcu zmarła jej matka.

  15. Jola Says:

    Wystarczy zajrzeć do Wikipedii. Tam Grześ znajdzie info o twórczości Izabeli Filipiak i spis książek, które napisała. Czy o Grzesiu coś na Wiki jest?

  16. grześ Says:

    Pani Jolu szanowna,

    o Grzesiu kilka osób słyszało, sa tez tacy, co go czytać lubią, niektórych znam osobiście nawet, tych, co czytają panią Filipiak, nie znam, ale to faktycznie o niczym nie świadczy.

    Nie mam pojęcia, jak ona pisze, pewnie się nie dowiem, przyznaję się bez bicia, że tzw. młoda literatura polska to nie dla mnie, wolę Iris Murdoch, Caldwella, Murakamiego czy Irvinga, z innej beczki Stephena Kinga, Agathę Christie czy Cobena, jeszcze z innej Marię Janion.

    Oczywiście że miernikiem twórczości nie jest moja opinia, ja np. uwielbiam czytać po 3 razy te same powieści Cobena, w kręgach literaturoznawczych pewnie uchodzi to za przejaw totalnego bezguścia i braku smaku, ale co mi tam.

    Czy wywiad jest mądry?

    Moim zdaniem niekoniecznie, ale z chęcią posłucham zdania odmiennego.

    Czytanie Grzesia to strata czasu i nie polecam, ale że zahaczę Jole jej „cepem”, co ma do jakości pisaniny Grzesiowej fakt, że ów Grześ jest nieznany?

    P.S. Nie pisałem ani słowa tu o prywatnych sprawach pani Filipiak, których nie znam, nie widzę więc sensu ni celu przytaczania ich w celu przywalenia jakiemuś Grzesiowi…

    No ale widać mam inne standardy…

  17. grześ Says:

    Jola noch einmal,

    nie ma o Grzesiu na wikipedii i pewnie nie będzie, jakoś radzę sobie bez tego.

  18. Pisze do mnie i za mnie Wordpress, special for my readers:) « grześ Says:

    […] Bełkotać każdy może czyli Izabela Filipiak w roli głównej May 201019 comments 5 […]

  19. how to conceve a girl Says:

    Hi, yeah this post is truly fastidious and I have learned lot of thinmgs from it
    regarding blogging. thanks.

  20. agent gclub Says:

    วัน ดี ! ฉัน ต้องการ ให้ มาก นิ้วหัวแม่มือ
    ขึ้น สำหรับ ดี ข้อมูล คุณได้ ที่นี่ โพสต์ นี้ ฉัน จะ กลับไป มา เว็บไซต์ของคุณ เพิ่มเติม ในเร็ว ๆ นี้ .

  21. agent gclub Says:

    สวัสดี แค่อยากจะ กล่าวถึง พูด ผม มีความสุข รัก นี้ บทความ มันเป็น แรงบันดาลใจ ตลก
    เก็บไว้ในการ โพสต์ !

  22. agent gclub Says:

    ทุกคนรัก ในสิ่งที่
    พวกคุณ มี ดังกล่าว
    ทำงานที่ฉลาดและ ได้รับ รายงาน
    ! ติดตาม ดีมาก ทำงาน พวก ฉัน บริษัท พวกคุณ
    เป็น ฉัน บล็อก ของตัวเอง .

  23. agent gclub Says:

    มันมาก ยุ่งยาก เพื่อหา ใด ๆ เรื่อง ใน สุทธิ เมื่อเทียบกับ ตำรา ที่ผม พบนี้ วรรค นี้ หน้าเว็บ .

  24. Dr Peter Osborne Quack Says:

    You don’t need to go to the beach for this favorite treat.
    Whether you want to go on a gluten-free diet because you have to or because you want to, it’s important to know that restricting gluten from your diet isn’t easy.

    The more pronounced this process gets, the more serious the digestive
    issues grow into.

  25. review Says:

    Hey there terrific blog! Does running a blog similar to this take a great deal
    of work? I’ve virtually no understanding of coding but I had been hoping to start my own blog soon. Anyways, if you have any recommendations or tips
    for new blog owners please share. I understand this
    is off topic however I just had to ask. Cheers!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: