Muzyczne portrety- Edyta Bartosiewicz

Dziś pierwsza część polskiego Topu Wszechczasów była w Trójce, 40 utworków, przed nami jeszcze 60, w sumie same znane kawałki z ostatnich tak gdzieś 40 lat i usłyszałem pewną panią, która bardzo lubię, ale o niej od dawna cicho, znaczy płyty takiej prawdziwej to już z 10 lat nie wydała, ale przez całe lata 90-te była ona popularna choć może nie w tej ścisłej czołówce.

No i tak wpadłem na pomysł notek muzycznych (Docent się załamie, bo i tak podobno ciągle to samo wklejam), na początku miałem zrobić wpis z prezentami: w stylu piosenka dla Gre, Piosenka dla Docenta, Piosenka dla Igły, ale jakoś wenę straciłem:)
Acz odzyskałem ją wpadając na pomysł nowy, cykl nazywać się będzie „Muzyczne portrety”, będzie prawdopodobnie traktował o głównie o polskich artystach, a właściwie artystach, ale może i zahaczymy o kilka pań lub panów z zagranicy.
Przy okazji to taki powrót do przeszłości będzie i do różnych ważnych muzycznie postaci (ostatnio w samochodzie starych kaset słucham swoich, zgrywnych z radia, kurde, jak ja mam fajna muzę:)), może to i dobrze, że mnie na nowe radyjko na płyty CD nie stać:)))

Ale wróćmy do naszej bohaterki.
Świetny głos, dobre teksty, śpiewała i po polsku i po angielsku, śpiewała też w duetach różnych, m. in. z Krzysztofem Krawczykiem, Agressivą 69 czy Kazikiem, nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to jedna z osób, której mi strasznie brak na naszej muzycznej scenie w Polsce.

Ale oddajmy jej może głos, co?
Jedna z najpiękniejszych piosenek (choć to słowo nie pasuje chyba za bardzo) zaśpiewanych po polsku:

Acz smutna strasznie…
A teraz wcale nie sennie będzie z płyty wcześniejszej o rok, eh, ta połowa lat 90-tych to był dobry czas w muzyce polskiej:

A teraz jeden z największych hitów Edyty Bartosiewicz, acz czy w jej przypadku słowo hit pasuje? No nie wiem:

A teraz piosnka okolicznościowa, taka akurat, by se kupić jakąś flaszkę, włączyć ją i upić się na smutno w kolejne urodziny:)
Acz Edyta bynajmniej nie smętna tu, bardzo dynamiczna, bardzo żywa, strasznie sympatyczny utwór:

A teraz jeszcze mocniej, a co tam, proszę obudzić sąsiadów, he, he

Po 2000 właściwie utwory Edyty i jej występy można policzyć na palcach, nie było też żadnej płyty (miała się ukazać raz ale nie wyszło, drugi raz też była nagrywana, ale wtedy z kolei zmarł przyjaciel jej i też przerwała pracę nad płytą)

Więc mamy niewiele, ale to co mamy, jest bardzo dobre, moim skromnym zdaniem:

A tu moja ulubiona „deszczowa” piosenka, ale dziś lało w Tbg, i burza pierwsza wiosenna z piorunami, życie jest piękne jednak:)

I na końcu przebojowy duet:), i pewnie dla wielu zaskakujący był on na pewno, dla mnie też:

To tyle.

Kto będzie następny, nie wiem na razie, ale pewnie ktoś będzie, a i w kolejce oczywiście cykl filmowy o kinie niemieckim, poza tym kilka innych pomysłów, ale jakoś się nie mogą one przebić na tyle, bym zasiadł do pisania.

Aaaa, słuchajcie jutro i w poniedziałek Trójki po 19, dużo dobrej acz znanej polskiej muzy na pewno będzie.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 40 to “Muzyczne portrety- Edyta Bartosiewicz”

  1. grześ Says:

    Jeszcze to, z pierwszej płyty, tylko po angielsku:

  2. Torlin Says:

    Bez komentarza
    Jedynie pozdrowienia

  3. grześ Says:

    Znaczy nie twoje klimaty?

    Też pozdrawiam.

  4. Torlin Says:

    Nie moje klimaty, ja jej nie czuję. Dla mnie jest fajną piosenkarką, dobrze śpiewa, ale ona nie ma tego czegoś. Po drugie, a tutaj pewnie narażę się wszystkim, ona śpiewa w standardach lat 80. jak Lady Pank czy Perfect, a ja ich słuchałem z przyjemnością, ale żebym mordą walił o beton to bez przesady.
    Ku mojemu zdziwieniu rewelacyjna jest piosenka z Krawczykiem, dobrze im obydwojgu wyszło unowocześnienie utworu, ze świetnym, chwytliwym motywem muzycznym i zupełnie niezłym teledyskiem.
    Ja od niej wolę Przemyk. Mogę złożyć zamówienie? Chociaż jak pamiętam kiedyś o niej pisałeś.

  5. Torlin Says:

    Grzesiu!
    Masz w WordPressie jakąś z lekka nieprawdziwą godzinę, weź sobie ustaw.

  6. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Koncepcja „piosenki dla” bardzo mi się spdobała, zwłaszcza w odsłonie „piosenka dla Gre”. 🙂

    Edyta Bartosiewicz ma talent do pisania tekstów smutnych tak, że coś się w środku ściska. Czasami jej słowa giną w muzyce, dziwnie dla mnie odstającej.

    Ale tu…

    Nie masz wrażenia, że w niej ten smutek jest po prostu?

    Bardzo kobieca piosenka, bardzo:

    I deser.
    Przepiękne wykonanie. Mocniejsze, dźwięczniejsze, a na końcu „kto by nie chciał?”.

  7. grześ Says:

    Torlinie, Renata Przemyk, uwielbiam:)

    Często wrzucałem jakieś utwory, ale tekstu rzetelnego o niej nigdy nie napisałem i podejrzewam, że w portretach muzycznych tychże się znajdzie, ale kilka wokalistek jeszcze przed nią w kolejce czeka:)

    P.S. Co do godziny, nie umiem tego zmienić, bo jeszcze wordpressa nie rozgryzłem.

  8. grześ Says:

    Gre, ty to masz wyczucie:), wrzuciłaś ostatnią piosenkę, a ja właśnie przed chwilą wróciłem z koncertu Myslowitz, acz tej piosenki nie było, a przynajmniej nie słyszałem (a na koncercie nie byłem w sumie od początku)

    a dwa pierwsze utworki zaraz będę przesłuchiwał.

    Tak, smutek jest, z tych, co ja zapodałem, ten smutek strasznie czuć w „Opowieści” i w „Ostatnim”.

  9. Gretchen Says:

    Torlinie,

    Renata Przemyk to ojojoj i ojejej, że tak powiem odkrywczo.

    Wolę Renatę, ale Bartosiewicz nie rozwinęła się w moim przekonaniu. Utknęła gdzieś, kiedyś, trochę wiadomo dlaczego.

    To co je łączy, to brak plastiku, pewien rodzaj wrażliwości, tworzenie autorskie.

    Ale głosuję na Renatę.

    Pozdrowienia.

  10. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Mówiłam przecież, że jestem wiedźmą. No.

    Myslovitz mnie zdobył kiedyś piosenką Margaret i Długością dźwięku samotności.

    Margaret:

  11. grześ Says:

    Renata ma pazur, którego Edyta Bartosiewicz chyba nie ma.

    A Myslowitz?

    Dla mnie właściwie to z 5 piosenek: „To nie był film”, „Dla ciebie”, „Z twarżą Marilyn Monroe”, „Scenariusz dla moich sąsiadów” i pewnie jeszcze z jakaś jedna.

    Ale nie znam ich za dobrze i nigdy nie byli w czołówce, no ale jak koncert w pobliżu to się wybrałem, ale co tam Myslowitz za jakieś niecałe 4 tygodnie w Tbg gra Armia a dzień później Sztywny pal Azji.

    A Armia dzień przed koncertem u mnie gra koncert w Sandomierzu, więc mogę się na dwa koncerty wybrać:)

  12. Gretchen Says:

    Edyta ma pazur w głosie, w moich uszach to wyraźnie słychać, choć jest bardziej wycofana w porównaniu z Renatą.
    Mam wrażenie jakby coś ją zatrzymywało…

    Z Myslovitz mam problem, bo mężczyzna nie może śpiewać w aki sposób, ale Rojek umie, zawodząc niemożebnie, przemycić piękny tekst.

    To ja ich mam w końcu lubić, czy nie?

    Bo jak się posłucha tego…

  13. grześ Says:

    A to lubię też, acz strasznie smutne…

    Oglądałaś film „Duże zwierzę” Stuhra?

  14. Gretchen Says:

    Smutne, prawda.

    Filmu nie widziałam, do czego przyznaję się ze wstydem. Pomidorów też wciąż.

    Czy przypadkiem nie jestem upośledzona?

  15. szosze Says:

    to ja coś skrobnę o Przemyk z miłą chęcią.

    ps. muzyka Abela Korzeniowskiego do A Single Man – koniecznie do przesłuchania 😉 obowiązek!!!

  16. Torlin Says:

    Gre – pzdr wielkie jak Czomolungma.
    Ja bardzo lubię Myslovitz, ale takim prawdziwym wybuchem talentu była płyta „Miłość w czasach popkultury” (ciekawe, czy to jest nawiązanie do „Miłości w czasach zarazy” mojej miłości literackiej Pana GGM), oczywiście ją mam, a na niej:
    – Chłopcy,
    – Długość dźwięku samotności,
    – Dla ciebie,
    – Gdzieś,
    – Kraków,
    i niewymieniony przez Was, a w swoim czasie hicior nad hiciorami

    A Kraków lepszy jest w duecie

    W ogóle współczesne duety tworzone trochę ad hoc prezentują się całkiem całkiem.

  17. grześ Says:

    Gretchen, to obejrzyj, warto acz smutne też.

    Za to „Pomidory” mimo wszystko optymistyczne bardzo, i ksiązka i film.

    W ogóle Fannie Flagg jest super 🙂

  18. grześ Says:

    Torlinie, o tych duetach różnych to kiedyś wrzuciłem notke na TXT, acz może jeszcze kiedyś przypomnę me ulubione polskie duety różne i różniaste.

  19. grześ Says:

    Tomku, oooooo, o Przemyk to ty mógłbyś, mam wrażenie, że to dobry tekst by był.

    pzdr

  20. Gretchen Says:

    Torlinie,

    „Miłość w czasach popkultury” to było szaleństwo. Lubię ich płytę „Z rozmyślań przy śniadaniu”, na niej jest Margaret.

    Kraków w duecie z Grechutą zdecydowanie lepszy.

    No, to skoro udało mi się niemal powtórzyć Twój komentarz, to jeszcze Cię pozdrowię pozdrowieniami wielkimi jak Czomolungma.

    Aha, a z duetów to Kasia Nosowska z Czesławem Mozilem. Pycha.

  21. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Ok, tak zrobię.

    P.S.Wordpress ma jedną wadę – emotki wyświetlają się bardzo brzydkie.
    Ja tu próbuję posłać subtelny uśmiech, a wychodzi rechot na całego.

    O, proszę: 🙂

  22. Torlin Says:

    No to pogódźmy się, i nasze ulubione piosenkarki, i duecik palce lizać

    Ja po prostu uwielbiam dziewczyny „z jajem”, to dla mnie śpiewa Kora, Nosowska, Janis Joplin czy wracając na nasze podwórko Urszula swojego „Konika”, czasami Steczkowska. Na pewno będzie to dla Was zaskoczeniem, ale kiedyś uwielbiałem Bajm, a moją naj… naj była piosenka

  23. Gretchen Says:

    Torinie,

    Właśnie – przestańmy się awanturować. No.
    Wszystkie wymienione przez Ciebie panie mi pasują.

    Dawny Bajm bardzo lubiłam dziecięciem jeszcze będąc uroczym i śpiewałam głównie „Nie ma wody na pustyni” czym wzbudzałam entuzjam Matki mojej własnej i jej znajomych.
    Ma jakiś klimacik ten kawałek.

    Moją ulubioną piosenkę Bajmu zamieszczę później u siebie.
    Dziękuję za inspirację.

  24. grześ Says:

    Jeden z moich ulubionych duetów, proszę Szanownych 🙂

    A Bajm?

    beata to akurat pazur miała i się wydzierać umiała fajnie, ale strasznie się skiepściła muzyka Bajmu z biegiem lat, podobnie zresztą stało się z Budką Suflera.

    Ale stary dobry Bajm?
    Czemu nie?

    jedna z najpiękniejszych piosenek polskich, strasznie smutna i strasznie ją lubię:

  25. Gretchen Says:

    Musiałeś Grzesiu? No musiałeś?

    To jest moja najsmutniejsza piosenka!

    Wiedziałam, że to wkleisz, ale miałam nadzieję…

    Ech…

  26. grześ Says:

    Oj, piosenka jest tak dobra, że ja możesz wrzucisz u siebie i napisać, zresztą oboje na pewno mamy mnóstwo czytelników, którzy nie zaglądają do siebie nawzajem:)

    Więc w ramach pokuty i już nie na smutno jeszcze jeden Bajm:

    I co jej szkodziło dalej z tym powerem śpiewać i z duszą, miast smęcić niemiłosiernie o jakichś szklankach wody?

  27. Gretchen Says:

    Grzesiu,

    Wybaczam Ci w swojej nieskończonej szlachetności.

    Co jej przeszkadzało nie wiem, nie rozumiem zupełnie. Szklanka to smęt okrutny, ale jeszcze w jakiejś nowszej piosence jest coś takiego: „kiedy się stanę plamą na ścianie – nie myśl o mnie źle”.

    ???

    Czy Ty, albo ktokolwiek z wielu Twoich czytelników wie o co tu chodzi?

  28. grześ Says:

    Ja nie wiem, ale urocze:)

    Ale dobrze, że dodałaś, bo ten nowy Bajm to nie tylko muzycznie, ale i tekstowo jest porażający.
    Niestety negatywnie porażający…

  29. Gretchen Says:

    Poszukałam i ze zdumieniem odkryłam, że plama na ścianie jest tytułowa nawet.

    Kiedy poszukałam to znalazłam, wzięłam na siebie ryzyko przesłuchania.

    Rozszerzam w związku z tym pytanie: o czym jest ta piosenka?

    Wychodzi mi na to, że poetka chciała wyrazić swoją tęsknotę za byciem plamą na ścianie.
    Rozumiem, choć nie podzielam tęsknoty poetki.

  30. Mida Says:

    Zupełnie poza tematem, błagam, pojaw się jutro koło 21., 22. na GG i w ogóle w Internecie. Ja znowu na ostatnią chwilę… Chciałabym Ci trochę głowę zawrócić, masz możliwość mnie uratować nieco.
    Jak będziesz mógł być wcześniej, to exstra, ja też postaram się być wcześniej.
    Rany, jestem okropna, powinieneś zerwać ze mną wszelki kontakt.
    No to znikam i liczę na Ciebie jutro…
    Pozdrówka.

  31. grześ Says:

    Tęsknota za byciem plama na ścianie:)

    Piękne…

  32. grześ Says:

    Mido, jestem teraz i później.

    Ganze Zeit

  33. owcarek podhalański Says:

    I pomyśleć, ze syćko zacęło sie od tego, ze przysła roz do Trójki nieśmiało dziewcynka Edytka Bartosiewicz, z gitarom, w biołej bluzecce i granatowej spódnicy. A tamok od rozu pewien cłek o nazwisku na litere R dostrzegł ukryty w niej talent. Wiem to z dobrze poinformowanyk źródeł 😀

  34. grześ Says:

    Owczarku,

    Ano niektóre niesmiołe dziewczynki potencjał mają:)

    Ale jako Trójkowicz się zanipeokoiłem, bo człowieka na literę R nie kojarzę chyba:)

    pzdr

  35. owcarek podhalański Says:

    A bo pokiełbasiło mi sie krucafuks! Nie wiem cemu widziało mi sie, ze on mo nazwisko na „Rz”, a tymcasem ono jest na „Ż”. Cy teroz juz wies, Grzesicku, o kim godom? 😀

  36. grześ Says:

    A na Ż, to wiem, a przynajmniej się domyślam,.

    A już się bałem, że ma wiedza o Trójce taka słaba jest.

  37. jacek_marcin Says:

    Co tu dużo gadać Edyta Bartosiewicz jest największym talentem ostatnich lat,niesamowity głos(ta chrypka i nie tylko),kompozytorka,poetka,gitarzystka,producentka,a także realizatorka (tak słyszzłem ostatnio).Wielka osobowość muzyczna i nie tylko.W Polsce rzadkość.

  38. grześ Says:

    Jacku_Marcinie, witam serdecznie, tym bardziej, że chyba żeś pierwszym komentatorem, którego wcześniej nie znałem z innych miejsc:)

    Niestety nud,a bo się zgadzam, no:)

    Strasznie brak obecności edyty w tych ostatnich kilku laach, takiej bardziej aktywnej.

    Dla mnie obok mojej ulubionej Nosowskiej i Cudownej Renaty Przemyk najciekawsza śpiewająca pani lat 90-tych.

    Pozdrawiam i do pogadania, mniemam częściej:)

  39. Pisze do mnie i za mnie Wordpress, special for my readers:) « grześ Says:

    […] Muzyczne portrety- Edyta Bartosiewicz May 201038 comments 3 […]

  40. statuetki Says:

    What i do not understood is if truth be told how you’re no longer actually a lot more well-preferred than you may be now. You are so intelligent. You understand thus considerably in relation to this matter, made me personally consider it from so many various angles. Its like women and men are not fascinated until it is one thing to accomplish with Woman gaga! Your own stuffs excellent. Always maintain it up!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: