Archive for Kwiecień 2010

Najistotniejsze egzystencjalne pytania

Kwiecień 29, 2010

Być albo nie być

Mieć czy być?

Roling Stones czy The Beatles?

The Ramones czy The Clash?

Coca cola czy Pepsi?

Smurfy czy Gumisie?

Pizza czy spaghetti?

Hamburger czy kebab?

Tekstowisko czy salon 24?

Francja czy Dojczland?

Kawa czy herbata?

King czy Masterton?

„Dracula” czy „Frankenstein”?

Romantyzm czy pozytywizm?

Negacja czy afirmacja?

Św. Franciszek czy św. Dominik?

Majowie czy Aztekowie?

Księża czy zakonnicy?

Brazylia czy Argentyna?

Kraków czy Warszawa?

Bydgoszcz czy Toruń?

Toyah czy Coryllus?

Major czy Azrael?

Ja czy nie ja?

Telefon z klapką czy bez klapki?

Papierosy z filtrem czy bez filtra?

Wedel czy Milka?

Zima czy lato?

P.S. Salon 24 bojkotuje coca-colę:), szkoda, że mnie nie stać na metaxę czy jakie martini i zimną colę, bo bym wspomógł tę firme, której na pewno teraz grozić będzie upadek, a przynajmniej znaczny spadek dochodów. A ja lojalny i wierny jestem markom, jak czekolada, to Wedel, jak coca, to i cola:)

Raz, dwa, trzy, wybierz ty czyli kołowrotek wyborczy rozpoczęty

Kwiecień 26, 2010

No tak zaczęło się, znaczy kandydaci się pozgłaszali:
I co?

I nico?

A raczej słabo, bo oto mamy to, co mamy, a raczej tych, co mamy, wszystkich jest 22, tak z połowa to panowie znikąd, z reszty i tak tylko dwu czy trzech ma szansę, ale nie przeszkadza mi to poznęcać się nad nimi.
Oto moje typy:)

Andrzej Lepper– chopek roztropek, człowiek, który był wicepremierem ale jednocześnie jest skazany za przestępstwo, autor słynnych bon motów w tylu „Czy można zgwałcić prostytutkę”, lubi solarium. Otacza się większymi burakami i miernotami niż on sam, co jest pewnego rodzaju osiągnięciem

Waldemar Pawlak – chyba z całego towarzystwa najsensowniejszy człowiek, posiada jedna wdzięk wiejskiego strażaka, poza tym nie ma szans. Atutem na pewno jest, że to bardzo doświadczony polityk, właściwie od zawsze w polityce. Ma też specyficzne poczucie humoru, które akurat mi całkiem pasuje,te nieśmieszne anegdoty i kawały mają swój urok:)

Marek Jurek – katolicki radykał i fundamentalista, człowiek z zasadami, raczej uczciwy i przyzwoity, co jednak w kampanii pomóc mu nie musi wcale. Raczej bez szans w tej rozgrywce, zresztą bardziej nadawałby się na przewodniczącego jakiej Rady Parafialnej niż prezydenta Polski.

Andrzej Olechowski– właściwie wiele o nim nie wiadomo, ma wadę, jest za wysoki:) Podobno z jakąś masońską organizacją związany czy innym (wszech)światowym rządem, na pewno więc Żyd, ma doświadczenie polityczne i państwowe, trochę bez zaplecza politycznego jednak w tych wyborach, niewiadoma. Szanse ma ale raczej na 3 miejsce niż na przejście do drugiej tury.

Grzegorz Napieralski– nudny aparatczyk, bez polotu, bez fantazji, bez charyzmy, sprawia wrażenie drewnianego, wieści o jego poczuciu humoru redakcja nie otrzymała. Właściwie bez doświadczenia na jakimkolwiek stanowisku poza partyjnymi, brak większych sukcesów też chyba w przewodzeniu SLD. Kobiet ni gejów swą urodą nie przyciągnie, więc już mogli wytypować plastikowego Olejniczaka, co charyzmy też nie ma, ale chociaż jakiś urok osobisty większy, ogólnie pomyłka więc ta kandydatura.

Janusz Korwin Mikke– ileż razy można powtarzać ten sam happening, gdy publika już od dawna albo wyszła albo rzuca bananami i gwiżdże.

Kornel Morawiecki– sam życiorys to za mało, poza tym nieznany szerokiej publiczności.

Bronisław Komorowski– wąsaty myśliwy prezydentem Polski? No cóż, nie takie tragedie nasz kraj przetrwał:), poza tym lekko drewniany. Gdzieś u Orlińskiego wyczytałem, że przemawia z „wąsatą emfazą”, eh, czemu ja takich cudownych fraz nie tworzę:), ale czy aby na tę wąsatą emfazę warto oddać głos. Doświadczenie polityczne i państwowe ma, ma dobry życiorys, opozycjonista, konserwatysta, katolik, ojciec dzieciom, arystokratyczne pochodzenie. Żadnych „ale”?, ale pewnie są, nie tylko w przedszkolu, nie mam pojęcia, jaki ma program, wiele nie wiadomo, co chce zrobić, no i cała władza w ręce Rad, tfu, Platform?, No nie wiem. Aaaaa, znienawidzony przez salon 24, co perspektywę głosowania na niego czyni bardzo kuszącą:).

Jarosław Kaczyński– czarny koń tych wyborów, nie wiadomo czy rzeczywiście ma tyle zwolenników, czy ludzie zagłosują „współczując”, ja tam współczuciem się kierować nie zamierzam, na starcie ma plus za szefową kampanii p. Joannę Kluzik-Rostkowską. Najbardziej znany z kandydatów, mimo „złowrogiej gęby” wiadomo czego się po nim spodziewać. Ma doświadczenie polityczne i państwowe, choć czasem trochę z tyłu, teraz chcąc nie chcąc wysuwa się na pierwszą linię ognia. Brak walorów zewnętrznych, znaczy w „Playboyu” ni w „Cosmo” sesji zdjęciowej mu nie zrobią. Nie ma żony ni dzieci, co akurat jest dla mnie zaletą (nienawidzę grania motywem rodziny w kampanii), w mentalności polskich wyborców może to być wadą.
Nie za bardzo plusuje otoczeniem:ci wszyscy Karscy, Suscy, Brudzińscy, mało to pociągająca perspektywa…
M chyba najbardziej odjechany elektorat: fanatyzm pomieszany z agresją, nienawiścią, niechęcią, głupotą i radykalizmem to w dużej części cechy charakterystyczne znacznej części jego zwolenników.
Na szczęście prezes internetu za bardzo nie czyta, bo sam by się przestraszył, kto za nim stoi:)

I co?

Łatwiej?

A gówno:)
Kto czytał ten trąba, kuniec i bomba czy jakoś tak.

Głosujta na kogo chceta, ja nie wiem czy z tej całej imprezy jak to leming, abnegat i malkontent siem nie wypiszem po prostu i zostanę w domu, jak wiadomo wychodzenie z domu jest przereklamowane.

A teraz czas na martini rosso&”DH”:)

Sobala – ross-pier-da-la czy nie ross-pier-da-la – oto jest pytanie:)*

Kwiecień 25, 2010

Dawno temu na pewnym nieistniejącym już portalu jeden znamienity bloger napisał notkę pewną, jak n niego to ona był całkiem zdecydowana i ostra, bo zazwyczaj ów bloger jest uosobieniem spokoju i opanowania, nie to co niezrównoważony grześ, no.

Ale, ale, notka jest tu

10 dni później ów bloger napisał kolejną notkę, acz już na portalu jeszcze żyjącym (ale trawestując Budzego można by napisać, to egzystencja, bo przecież, bo przecież nie życie, he, he). Owa notka jest tu.

Po co to ja to w ogóle piszę i jakichś innych blogerów promuję, miast autopromocję i lans uprawiać albo wypowiedzieć się ze znawstwem i pewnością siebie, kto jest winny katastrofie w Smoleńsku i dlaczego na pewno jest to Tusk i Ruskie albo raczej Ruskie i Tusk, bo lepiej brzmi.

Ale nie o tem być miało, być zaś miało o Trójce (stali czytacze pomyślą, kuźwa, jaki on monotematyczny jest, masakra, wstyd i poruta)

Więc tak, ten Sobala niczym najazd Hunów Trójkę naszą kochaną niszczy czy może cuś dobrego robi?
Jednoznacznej odpowiedzi nie ma i nie będzie, pewnie jeszcze za wcześnie, ale postaram się wypunktować to co na tak i to co na nie.

+

-powrót Jerzego Sosnowskiego i jednak dogadanie się chyba z dziennikarzem tym, który co by o nim nie mówić i urok ma i doświadczenie radiowe i zwyczajnie prowadzić audycje umie

-Marek Niedźwiedzki is alive:), znaczy Marek N. znowu w Trójce, zasługa Sobali to akurat nie jest, ale mnie to zwyczajnie cieszy

-brak większych zmian w ramówce, co sprawia, że Trójka Sobali aż tak bardzo nie różni się od Trójki Jethon i Skowrońskiego

-jednak jakieś uspokojenie sytuacji i chyba dogadanie się z dziennikarzami (acz Trójkowe forum dalej wrze), nie odszedł żaden ważny dziennikarz, nie było rewolucji, nie ma jakiegoś przechyłu pisowskiego strasznego

Więcej plusów nie widzę, wiec skupię się na tym, co łatwe i co tygrysy lubią najbardziej, czyli na dowalaniu:)

Dowalajcie a będzie wam dowalone!

Minusy

– zlikwidowanie audycji Darka Rosiaka „Raport o stanie świata”, zwyczajnie głupie i beznadziejne posunięcie, szczególnie, że audycja była czymś, czym Trójka mogła się chwalić i w ogóle w naszym prowincjonalnym kraju jedynie „pisowską” Trójkę było stać na świetną audycję-przegląd najważniejszych wydarzeń światowych, świetnie prowadzoną, dynamiczną, wciągającą, z muzyką dobraną pod kątem audycji, nie z jakiejś playlisty
Ogólnie więc Sobala tu strzelił se w stopę i Trójce też.Nie wiadomo dlaczego właściwie, bo audycja ta ani nie przeszkadzała politycznie nikomu (prowadził ją dziennikarz „Rzepy” przecież), nie była też kontrowersyjna. jedyny powód likwidacji, jaki widzę, to kwestia oszczędności, no ale nie d się robić dobrego radia bez kasy.

– mimo wszystko audycja „Trójka po trzeciej”, choć podsłuchuję i nie jestem zbulwersowany ni oburzony jak niektórzy Trójkowicze, a audycje prowadzone przez Janeckiego nawet polubiłem, to jednak mało przemyślny pomysł, audycje niejednokrotnie są nudnawe, nie do końca profesjonlne (nieporadny Janecki właśnie), Ziemkiewicz i Sakiewicz to jednak propagandziści

-pani Hejke, już sam jej głos jest antypatyczny, acz słyszałem ją raz

Dobra, kończymy tę wyliczankę, acz jeszcze nie ocenianie.

Na oddzielne rozpatrzenie zasługuje bowiem Trójka w czasie żałoby.
I ocena ma tu jest niejednoznaczna (jakbym był tym, jak mu, ętelektualistą, napisałbym, ambiwalentna:))

Ogólnie kilka rzeczy było niepotrzebnych, choćby tydzień po katastrofie dwa czy trzy razy przypominano Trójkowe Śniadanie z 10 kwietnia, pojawiła się też audycja, która była kompilacją audycji trójkowych z 10 kwietni, takie trochę katowanie to było na siłę, nie wiadomo w jakim celu.
Można było też nie ograniczać się tylko do muzyki klasycznej w oba weekendy, bo właściwie czemu inna muzyka ma być niegodna żałoby?
No i nie wiem, pewnie to subiektywne, ale jakoś momentami brakowało oddechu, przytłaczające to było wszystko, to nie wina Trójki ale wydarzeń, wiem, ale mam wrażenie, jakby i radio chciało jeszcze bardziej ten monumetalno-tragiczny nastrój podtrzymywać.

Takie tam czyli Grzesiowe życzenia co do Trójki

1. Audycja z ciężką muzą. czemu jej nie ma? Bo ani „Minimax” (kurde, wróci ten Kaczkowski jeszcze?) ani „Strefa rock&rolla wolna od angola” tej luki nie zapełniają, inne audycje też nie.

2. Dobra, ostra, kontrowersyjna audycja o kulturze, kłótnie o książki, filmy, muzykę, teatr, nie jakieś smętne rozważania Baszki Marcinik (lubię i cenię, ale poweru brak), nie jakieś informowanie jak u Szydłowskiej w sobotę, ja chcę audycję, gdzie się gada godzinę czy dwie o tym, co w kulturze piszczy, gdzie się kłóci, może być i Szczuka, może być i Ziemkiewicz nawet, może Kurkiewicz.
Bo Trójeczka bywa czasem zbyt bezpłciowa w tym obszarze.

3. Więcej różnorodności, gdzie country, gdzie klasyka, gdzie metal (patrz pkt 1) itd

P.S. Wszystkim znudzonym obiecuję nie pisać już w najbliższych tygodniach/miesiącach o Trójce, chyba że Sobala Jacek cuś zmajstruje albo czymś radio mnie zainspiruje.

Niedługo będzie o filmie kolejnym, może o pewnym księdzu, może o historii blogosfery na wesoło:), może cuś tam jeszcze.
Najpewniej jednak o czym innym będzie, ale kto to wie?

*Tytuł jest jakże inteligentnym nawiązaniem do tytułu partyzanta;) i zabawą formą tyż.

Przewodnika po kinie niemieckim część III – „Was tun wenn es brennt” („Anarchiści”)

Kwiecień 22, 2010

Zaczęło się tu, później nastąpiła odsłona druga przewodnika, za chwilę pojawi się część trzecia.

Tim, Hotte, Maik, Terror, Floe i Nele to szóstka przyjaciół, którzy w młodości należą do grupy anarchistów i buntowników przeciw społeczeństwu, udzielają się na demonstracjach, łażą na barykady (ale nie siedzą na nich jak Łukasz Warzecha z „Faktu”), biją się z policją, ogólnie olewają to społeczeństwo, nienawidzą władzy, mundurów, kapitalizmu, mieszczaństwa itd

Zdarza się też tak, że konstruują bombę, bombę, która pozostawiona w opuszczonym budynku wybucha, gdyby dwoje ludzi próbuje się do niego dostać.

Tyle że ten wybuch następuje 12 lat po jej skonstruowaniu czyli w roku 2000, bohaterowie od 88 roku się lekko zmienili, dawne idee i przekonania wyznają i kontynuują tylko Tim i Hotte, reszta prowadzi mniej lub bardziej udane życie, ale jest jakoś w społeczeństwie osadzona, jeden to szef agencji reklamowej, drugi buntownik to prawnik wiecznie zakatarzony, buntowniczka zaś jedna zajmuje się tylko dzieciakami i gada o ich kupkach (a podobno była najlepsza z anarchistów), druga zaś buntowniczka odniosła materialny sukces, ale tęskni za młodością, za miłością i za Timem (Til Schweiger), który dochował wierności i ideałom i przyjacielowi (Hotte, który w wyniku starcia z policją stracił nogi i jeździ na wózku), acz rozterki przeżywa.

Film świetnie pokazuje to, jak ideały młodości sobie idą gdzieś i ich nie ma, pokazuje to, że przyjaciele też czasem odchodzą, film o tęsknocie za młodzieńczym buntem, miłością, przyjaźnią, odwagą, brawurą, tęsknotą za tymi czasami, gdy się w coś wierzyło i tę wiarę realizować chciało.

Film o tym, że dawne ideały odżyć mogą, że przyjaźń trwa, jeśli tego chcemy, że choć powrotu do przeszłości nie ma, to nie znaczy, że z ta przeszłością spotkać się nie można i błędów jej naprawić.

Film o wolności też.

Wszystko to opowiedziane w tonie lekkim, zabawnym , troszkę nieprawdopodobnym, można zarzuty czynić, że bajka w sumie to jest, ale czy nie o to też chodzi w kinie i czy nie bajki i baśnie oglądamy najchętniej.
Różne.
W dodatku film ma tempo, ma świetne dialogi, ma dobra muzykę, nie jest to dzieło dla intelektualistów, ale świetnie nadaje się na luźny wieczór, świetnie nadaje się też na zajęcia ze studentami (testowałem na 3 czy 4 grupach w NKJO i każdej właściwie się podobał, więc Mido, jak tam jakiegoś fajnego psora czy dochtóra macie na tej twojej germanistyce, to zaproponuj, by to obejrzeć, oczywiście nur auf deutsch:) czyli bez napisów)

Aaa, wspomniałem o muzyce?
Oczywiście bez niej się nie obędzie,

Ale najpierw trailer:

Aaa, na youtube można znaleźć (acz na kilka czy kilkanaście części pokawałkowany) cały film.
A teraz niech już gra, ostro i klimatycznie:)

Niedługo następna odsłona cyklu, znowu będzie o buncie, młodości,nonkonformizmie i takich tam, eh, chyba siem starzejem i tylko oglądanie tego na ekranie mi zostało, no.

Znikam.

Słuchając Miry

Kwiecień 18, 2010

I najbardziej przejmujący utwór

Zmarł Peter Steele z Type O’Negative

Kwiecień 15, 2010

Wyczytałem chwile temu u Misqota, że nie żyje Peter Steele, wokalista Type O’Negative, dziwne to wszystko kilka dni temu prawie 100 osób, wczoraj Anna Semkowicz, dziś wokalista jednego z ciekawszych zespołów rockowych, 48 lat miał, nie dużo, pewnie pograłby jeszcze.

Autor mrocznych pięknych utworów, które w większości traktowały o śmierci i śmierć była motywem przewodnim, szczególnie na płycie „World coming down”, którą zresztą jako chyba jedną z ostatnich zdążył zrecenzować Tomek Beksiński, przy okazji odnosząc się do śmierci i do schyłku wieku.

Muzycznie Type O’ Negative to mroczne, ciężkie granie, w którym czołową rolę odgrywał ponury, niski, grobowy wręcz acz hipnotyzujący głos Petera.

Type O’ Negative wpisało się w historię ciężkiej muzyki chyba już na zawsze, dla mnie obok Moonspella, Lacrimosy i znacznie wcześniejszych DCD Siouxsie and the Banshees, The Cure czy Joy Division jeden z ulubionych zespołów, acz znawcą ni posiadaczem płyt nie jestem.
Gdzieś mam zgrane jednak „Oktober rust”, gdzieś „Bloody kisses”, pewnie w jutrzejszy wieczór sobie zapodam, by uczcić pamięć Petera Steele.

Wywiad z Peterem Steele ciekawy jest tu

W ogóle dziwnie się składa, ale na razie mój blog nie za bardzo poza fazę nekrologowo-wspomnieniową wyjść może, smutne to wszystko i dziwne, jeszcze jakieś pyły wulkaniczne nad nami krążą, loty się odwołuje, lotnisk zamyka, dziwny czas, patrząc nieracjonalnie to naprawdę można wpaść w jakiś popłoch, że dziwne rzeczy się dzieją i mało pozytywne.

Jeszcze ta żałoba, która dla wielu tylko pretekst do nawalanki daje…

Eh…

P.S. Mm nadzieję, że ktoś bardziej kompetentny przyjdzie i o Typeach coś napisze (Misq0t&Docent poszukiwania albo Sajonara czy Max, bo chyba też słuchali)

Jest taki czas…

Kwiecień 15, 2010

Kiedy wszystko wokół wkurwia masakrycznie.

Kiedy czujesz, że się rozpadasz i nic nie pomaga.

Kiedy wszystko co cię otacza, wydaje się bez sensu, celu i planu.

Kiedy otaczają cię ludzie, którzy sprawiają wrażenie, jakby ich celem było wkurwianie ciebie.

Kiedy nie za bardzo masz do kogo zadzwonić by pogadać.

Albo kiedy masz fazę na total izolejszyn i w ogóle wydaje ci się, że z ludźmi się nie dogadasz.

Jest taki czas, kiedy z chęcią byś pokrzyczał se albo cuś rozpierdolil albo w ogóle coś zmienił w życiu.

Acz najczęściej kończy się na planach zmiany.

Jest tak czas, kiedy jedynym ukojeniem tego całego rozkołatania wydają się zimna coca-cola, zimne piwo wieczorkiem i cuś słodkiego.

Jest taki czas…

A Bieszczady pewnie już zielenią się, no:)

Anna Semkowicz-krótkie wspomnienie

Kwiecień 14, 2010

Wszyscy przeżywamy żałobę, czasem lepiej nam wychodzi, czasem gorzej, poza tą katastrofą zdarzają się też małe żałoby i śmierci nie tak szeroko komentowane.

Dziś rano jadąc do pracy dowiedziałem się z Trójki, że nie żyje Anna Semkowicz, jedna z trójkowych dziennikarek sprzed lat, osoba przez lata związana z Trójką.

Gdy zaczynałem słuchać świadomie radia tak w 1997 roku jeszcze pracowała tam, można było ją usłyszeć czy w „Klubie Trójki” czy nocą w „Trójce pod Księżycem”, cudownie kojący głos i niezwykła umiejętność rozmowy ze słuchaczami, także na trudne tematy, o ludzkich tragediach i problemach.

Nie pamiętam w jaki dzień to było ale nieraz nie szedłem spać tylko od północy do drugiej słuchałem jej audycji, później przeniesionych i skróconych (od 23 d0 24)

W 2001 czy 2002 na fali zmian, które de facto oznaczały niszczenie Trójki, pani Anna Semkowicz musiała odejść.

Teraz odeszła nie tylko z radia, ale pamiętam ją i podejrzewam, że inni słuchacze też (acz nie ci najmłodsi pewnie)

http://www.polskieradio.pl/trojka/aktualnosci/?id=154611

Wawel, nie Wawel, Wawelomania ogarnęła Polskę

Kwiecień 14, 2010

Wawel, nie Wawel, Wawel to, Wawel sio, Wawel tamto, Wawel sramto, Wawel siamto. Wawelomania w pełnej krasie, Wawelologów ci u nas dostatek, ekspertów od pogrzebów i miejsc pochówków, specjalistów od tego, co wypada, co nie wypada.

Wawelem szantażują, Wawelem plują, Wawelem grożą, wawelu się boją, dyskutują: zasłużył, nie zasłużył, powinien, nie powinien, jedni Wawel otwierają, drudzy zamykają, jedni się cieszą, inni płaczą, protesty, gadki, kłótnie.

Wawel dla Lecha! Wawel nie dla Lecha. Na Wawel nie wpuścimy, pogrzebać go tam nie damy, jak nie damy, tylko na Wawelu, na pohybel mediom i dziennikarzom.

Paplą, pitolą, argumentują abo argumentować próbują.

Jedni na Wawelu nie chcą Kaczyńskiego, inni już w strachu, że na Wawel się wepcha jego brat.

Jednym słowem: amok, głupawka i idiotyzmów pełno.

A miało być tak pięknie, miała być cisza, miał być żal, miał być choć minimalny szacunek i pojednanie, w które nie wierzyli nawet jego piewcy.

Niesmaczne się to robi albo inaczej już jest.

Nie pomyślą ci komentatorzy,że wstyd, że nie wypada, że jeśli już jest decyzja, to nie ma sensu pisać listów otwartych i protestować.

Ale oni muszą udawać zatroskanie, jedni, drudzy muszą tym Wawelem patriotycznie dowalić i przeciwników pochówku zjebać, trzeci z kolei granie Wawelem zarzucają innym, czwarci grają sami jak jacyś Wierzejscy.

Media pewnie szczęśliwe, bo ileż można publikę przyciągać zbolałymi minami, nawet jesli szczerymi.

Każdy ma potrzebę se pogadać, se poszydzić, se pogrozić, se powyzywać, się pochylić, nachylić, nad problemem, nad grobem, nad Wawelem.

Wrażenie robi się, jakby nie było ważniejszej sprawy w Polsce.

Roztrząsają, pytają, czemu nie Warszawa, czemu nie ten cmentarz, czemu nie tamten, patriotycznie się unoszą lub z rozsądkiem się pochylają, ważą i odmierzają, czy zasłużył, czy nie, czy winien, czy nie , czy ma prawo, czy nie.

A ja?

A ja się też wypowiem, jak wszyscy, ale krótko i na zimno.

Uważam decyzję o wawelu za błąd, choćby dlatego, że jest przyczyna tego, co mamy.

Uważam to zatroskanie, te spory za nonsens i ściemę i okazje tylko do nawalanki.

Uważam, że nie ma sensu tropić, kto podjął decyzję.

Uważam, że w gruncie rzeczy nie ma to aż takiego znaczenia.

Uważam, że prezydent może być tam pochowany, przeszkód nie widzę, nie jest to jednak sprawa życia i śmierci.

Uważam, że warto by było się zająć czymś bardziej konstruktywnym niz pitoleniem w kółko o tym samym, w celu tworzenia zlych emocji.

P.S To mój debiut na wordpressie, nie ogarniam na razie tego wszystkiego, więc proszę o wybaczenia, na razie się zastanawiam, czy uda się zapisać, czy nie.

P.P.S. na razie nie mam weny, ale kilka wpisów w miesiącu postaram się wyrychtować:), jak będą komentatorzy, to super.

Grześ, wcześniej znany stąd:

http://tekstowisko.com/blog.tecumseh.html

http://tecumseh.salon24.pl/